Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!
Ewangelia I Niedzieli Wielkiego Postu mówi o tym,
że Pan Jezus przygotowując się do swojej publicznej działalności przez „czterdzieści dni
przebywał na pustyni, gdzie był kuszony przez szatana”.
„Pismo Święte i Tradycja Kościoła nauczają, że
Szatan i inne złe duchy zostały stworzone przez Boga jako dobre
z natury, ale same uczyniły się złymi, ponieważ z wolnego
i nieodwołalnego wyboru odrzuciły Boga i Jego Królestwo, dając
w ten sposób początek piekłu. Usiłują one przyłączyć człowieka do swego
buntu przeciw Bogu” (Kompendium KKK, 74).
Święty Jan Paweł II uczy, że:
„Działalność
szatana w stosunku do ludzi objawia się przede wszystkim w kuszeniu
do zła. Zły duch usiłuje wpłynąć na człowieka, na jego wyobraźnię oraz wyższe
władze jego duszy, by odwrócić je od prawa Bożego”.
Papież podkreśla, że, „choć istnienie złych aniołów wymaga
od nas stałej czujności, by nie ulec kuszeniu, to jesteśmy pewni, że Chrystus
Odkupiciel otacza nasze życie swą zwycięską mocą, abyśmy sami mogli wyjść
zwycięsko.
On zniweczył
wszystkie podstępy szatana i nauczył nas zwyciężać pokusy do grzechu (por. prefacja I Niedzieli Wielkiego Postu)”.
Nasz wielki Rodak na Stolicy Piotrowej w jednej z
katechez (17.02.2002) powiedział:
„Misję
Odkupiciela rozpoczyna Jego zwycięstwo nad trzykrotnym kuszeniem księcia zła.
«Idź precz, szatanie» (Mt 4, 10). Stanowcza postawa Mesjasza jest dla nas
przykładem i zachętą do odważnego i zdecydowanego naśladowania Go. Szatan,
«władca tego świata» (J 12, 31), działa podstępnie także i dziś. Każdy
człowiek, prócz własnej pożądliwości i złego wpływu innych, doświadcza również
pokus ze strony szatana — tym większych, im mniej zdaje sobie z tego sprawę.
Ileż razy lekkomyślnie ulega zwodniczym podszeptom ciała i zła, a później
doznaje gorzkiego rozczarowania! Trzeba zachować czujność, by szybko zareagować
na każdy atak pokusy.
Kościół,
doświadczony nauczyciel ludzkości i świętości, podsuwa nam dawne i wciąż nowe
narzędzia codziennej walki z podszeptami złego: są nimi modlitwa, sakramenty,
pokuta, uważne słuchanie słowa Bożego, czujność i post”.
Bł. ks. Michał Sopoćko uczy:
„Pan Jezus
miłosiernie pozostawił nam na pustyni pierwowzór naszego czterdziestodniowego
postu, w którym wierni rok rocznie hartują się w życiu modlitwy, pokuty i
walki. (…)
Szatan chciał
doprowadzić do upadku Jezusa nie jako człowieka prywatnego, ale jako Mesjasza i
twórcę naszego zbawienia, pragnął zniszczyć to dzieło w zarodku, unicestwić
misję w samych jej początkach. Rozpoczyna się tu bój na śmierć i życie aż do
chwalebnego tryumfu przez ofiarę krzyżową, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie.
Odtąd
rozpoczyna się zupełna klęska szatana, rozpoczyna się zwycięstwo nasze w
Chrystusie, o ile za Jego przykładem będziemy modlić się i pokutować. Zbroją
naszą ma być modlitwa, pokuta i ufność w wysłużone nam przez Chrystusa na
pustyni nieskończone miłosierdzie Boże”.
Św. Ojciec Pio w liście do jednego ze swoich
dzieci duchowych pisał:
„Mocą
Chrystusa pokonamy wszelkie podszepty szatana – przekonuje Święty Ojciec Pio.
Dlatego przybliżajmy się z ufnością do naszego Pana. Umacniajmy się Jego
słowem, posilajmy się Jego Ciałem w Eucharystii i naśladujmy
Go w naszym codziennym życiu. Jeśli tak będziemy postępować, oprzemy się
szatańskim pokusom, zachowamy godność dzieci Bożych i obronimy Boży plan, który
jest planem naszego zbawienia”.
O tym przypomina nam św. siostra Faustyna
Kowalska, którą szatan próbował zatrzymać od misji, do której wezwał ją Bóg.
S. Faustyna w swoim Dzienniczku pisze o tym jak szatan próbował ją zatrzymać przed głoszeniem światu
orędzia o Bożym Miłosierdziu. Szatan przeczuwał, że przez to dzieło Boże wiele
dusz zostanie wyrwanych z jego ręki i ocalonych przed wiecznym potępieniem.
Podobnie jak Chrystus na pustyni, tak siostra
Faustyna toczyła z nim walkę duchową. Oto jej słowa:
„Kiedy szłam
po schodach wieczorem, nagle ogarnęło mnie tak dziwne zniechęcenie do
wszystkiego co Boże. Wtem usłyszałam szatana, który mówił do mnie: – „Wcale nie
myśl o tym dziele, Bóg nie jest tak miłosiernym, jak o Nim mówisz.
Nie módl się za grzeszników, bo oni i tak będą potępieni, a przez to
dzieło miłosierdzia sama się narażasz na potępienie. Nie mów nigdy o tym
miłosierdziu Bożym ze spowiednikiem, a szczególnie nie mów z ks.
Sopoćko i Ojcem Andraszem”. Tu głos przemienia się w postać anioła
stróża. W tym momencie odpowiedziałam: – Wiem kto jesteś – ojciec
kłamstwa. Uczyniłam znak krzyża świętego, a znikł ów anioł [upadły]
z wielkim łoskotem i złością”.
Na innym miejscu apostołka miłosierdzia Bożego
pisze:
„Rano, kiedy
przyszłam do kaplicy, usłyszałam głos [Jezusa] w [mojej] duszy: – „Jesteś
złączona ze Mną i nie lękaj się niczego, ale wiedz o tym, dziecię
Moje, że szatan cię nienawidzi; chociaż on każdej duszy nienawidzi, ale
szczególnie nienawiścią pała do ciebie, dlatego, że wiele dusz wyrwałaś spod
jego panowania”.
Nie znosił szatan modlitwy świętej Faustyny,
wściekał się, gdy spełniała wolę Jezusa i pisała o miłosierdziu Bożym
w swoim Dzienniczku, który dzisiaj jak wiemy przetłumaczony już jest na
kilkadziesiąt języków świata. Oto słowa sekretarki miłosierdzia:
„W tej chwili
kiedy piszę te słowa, usłyszałam krzyk szatana: wszystko pisze, wszystko pisze,
a przez to tyle my tracimy, nie pisz o dobroci Boga, On sprawiedliwy.
Zawył z wściekłości i znikł”.
„Wyznał mi
szatan, że jestem przedmiotem jego nienawiści. Powiedział, że „tysiąc dusz
mniej mi robi szkody, aniżeli ty, kiedy mówisz o miłosierdziu wielkim
Wszechmocnego. Najwięksi grzesznicy nabierają ufności i wracają do Boga,
a ja – mówi duch zły – tracę wszystko, ale nadto mnie samego prześladujesz
tym niezgłębionym miłosierdziem Wszechmocnego”. Poznałam, jak bardzo szatan
nienawidzi Miłosierdzia Bożego, nie chce uznać, że Bóg jest dobry”.
„Pomimo ciszy duszy – przyznaje Faustyna – prowadzę
nieustanny bój z wrogiem duszy. Coraz to odkrywam jego zasadzki
i znowuż walka wre. Ćwiczę się w czasie pokoju i czuwam, aby
mnie wróg nie zastał nieprzygotowaną, a kiedy widzę wielką jego złość,
wtenczas pozostaję w twierdzy, to jest w Najświętszym Sercu Jezusowym”.
S. Faustyna w swoim Dzienniczku przekazuje nam ważne pouczenie otrzymane od Miłosiernego Zbawiciela: "W tej chwili ujrzałam Jezusa, który mi powiedział: Jestem zadowolony z tego, co czynisz, i nadal bądź spokojna, jeżeli robić będziesz zawsze to wszystko, co jest w twej mocy w całym tym dziele miłosierdzia. Szczerość twa wobec spowiednika niech będzie jak największa. – Dlatego nic nie zyskał szatan z kuszenia ciebie, żeś nie weszła z nim w rozmowę. Czyń to nadal. Wielką Mi dziś oddałaś chwałę, walcząc tak wiernie. Niech się utrwali i utwierdzi serce twoje w tym, że Ja zawsze jestem z tobą, choć Mnie w chwili walki nie czujesz. 1560 3 II [1938]. Dziś po Komunii świętej Jezus dał mi znowu kilka wskazówek: Pierwsze – nie walcz sama z pokusą, ale natychmiast odsłoń ją spowiednikowi, a wtenczas pokusa straci całą swą siłę; drugie – w tych doświadczeniach nie trać pokoju, przeżywaj Moją obecność, proś o pomoc Matkę Moją i świętych; trzecie – miej tę pewność, że Ja na ciebie patrzę i wspieram cię; czwarte – nie lękaj się ani walk duchowych, ani żadnych pokus, bo Ja cię wspieram, byleś ty chciała walczyć; wiedz, że zawsze zwycięstwo jest po twojej stronie; piąte – wiedz, że przez mężną walkę oddajesz Mi wielką chwałę, a sobie skarbisz zasługi, pokusa daje sposobność do okazania Mi wierności". Szatan bezskutecznie odwodził Siostrę Faustynę od
pełnionego dzieła miłosierdzia. Ona jednak gorąco modliła się za dusze
grzeszników prosząc o ich nawrócenie. Boże Miłosierdzie ogarniało łaską nie
tylko skromną zakonnicę, ale i tych, których otaczała swoją ufną modlitwą. Szatan widząc dobro, jakie powstaje z
realizowania Bożych zamysłów związanych ze czcią Bożego Miłosierdzia, tym
bardziej stawał na przeszkodzie.
"Dziś wieczorem, kiedy pisałam o tym wielkim
miłosierdziu Bożym i o wielkim pożytku dla dusz, wpadł do celi szatan z wielką
złością i furią, chwycił parawan i zaczął go kruszyć i łamać". Nie
zatrwożyło się jednak serce siostry! Choć budził odrazę, wstręt i czasem lęk,
zawsze jako tarcza na jego ataki wystarczyła myśl wzniesiona ku Bożemu
Miłosierdziu. To przynosiło jej ukojenie, przywracało wewnętrzny pokój i
dodawało siły do dalszej walki. "Jawnie zaczyna napadać na mnie i to z
taką złością, i nienawiścią, ale ani na chwilę nie mąci mi spokoju, a ta
równowaga moja doprowadza go do wściekłości", pisze siostra Faustyna.
Szatan chce jak najskuteczniej przeszkodzić w
ratowaniu dusz, a ktoś tak bardzo błagający Bożą potęgę o miłosierdzie nad
grzesznikami może być pewien, iż nie odmówi duszy niczego, ponieważ usilnie Go
prosi... (por. Dz. 1320)".
Tak jak kiedyś dla Faustyny taki dziś dla każdego
z nas "otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski".
Bóg bardzo ceni odwagę dusz, które zechcą wstawiać się za duszami grzeszników
np. słowami Koronki. Którym nie straszne przeciwności złego ducha w walce o
dobro i zbawienie bliźnich. Dla takich czcicieli Bożego Miłosierdzia Bóg
przygotował szczególne dary swej łaski, ponieważ niewyczerpany jest skarbiec
Bożej dobroci. Bóg pragnie by wszyscy poznali wielkość Jego Miłosierdzia, by nie
było na ziemi duszy, która by do niego się nie uciekała. Dlatego tak bardzo
potrzebuje odważnych apostołów, którzy z ufnością w sercu, z modlitwą na
ustach, podążą głosić Jego Miłosierdzie. Każdy naraża się szatanowi wyrywając
biedne dusze spod panowania złego ducha, jednak komu uda się zbliżyć serce
człowieka do Boga ten obsypany zostanie tysiącami łask. Nie lękajmy się więc
rozsławiać chwałę Bożego Miłosierdzia.
Święta Mistyczka z Krakowa wiedziała, że Bóg
zwycięży. W swoim zeszycie duchowym pisze: „Mimo złości szatana miłosierdzie
Boże zatryumfuje nad całym światem i czczone będzie przez wszystkie dusze”.
Drodzy bracia i siostry, zgromadzeni przy
Eucharystycznym Sercu Boskiego Odkupiciela w Domu Matki Bolesnej!
Papież Leon XIV zwracając się do Polaków podczas
ostatniej środowej Audiencji Generalnej w Rzymie przypomniał o przypadającej w
dzisiejszą niedzielę 95 – rocznicy pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego
Św. Siostrze Faustynie Kowalskiej, w klasztorze Sióstr Matki Bożej
Miłosierdzia w Płocku, które „zapoczątkowało nowy rozdział szerzenia kultu
Bożego Miłosierdzia”, poprzez m.in. koronkę i obraz ”Jezu, ufam Tobie!”.
„Spojrzenie
moje z tego obrazu jest takie, jako spojrzenie z krzyża” (Dz. 327) – mówił Zbawiciel do Siostry
Faustyny.
Na obrazie – zgodnie z relacją młodej zakonnicy –
Pan Jezus prawą dłoń łagodnie unosi w geście błogosławieństwa na
podobieństwo kapłańskiej dłoni, która wzniesiona nad pokutującym penitentem
niesie treść słów przebaczenia: Ja ciebie rozgrzeszam z grzechów twoich.
Idź w pokoju, nie grzesz więcej.
„Chrystus pokonuje szatana ilekroć korzystamy z
sakramentu pokuty i pojednania. W tym sakramencie człowiek, który popełnił
grzech, zostaje uwolniony z jarzma grzechu” (Bp Kazimierz Gurda).
Bł. Ks. Michał Sopoćko, spowiednik siostry
Faustyny i wielki apostoł Miłosierdzia Bożego uczy: „Władzę odpuszczania grzechów przekazuje Zbawiciel apostołom i ich
następcom, biskupom i kapłanom, aby grzesznicy po wszystkie czasy mieli
szczęście powiedzieć: "Bóg mi przebaczył".
Niechaj się
nie lęka do mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów
niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego” – mówił Pan Jezus do s. Faustyny.
„Córko
moja, napisz, że im większa nędza, tym większe ma prawo do miłosierdzia mojego,
a namawiaj wszystkie dusze do ufności w niepojętą przepaść miłosierdzia mojego,
bo pragnę je wszystkie zbawić. Zdrój miłosierdzia mojego został otwarty na
oścież włócznią na krzyżu dla wszystkich dusz – nikogo nie wyłączyłem”.
„Kiedy się
zbliżasz do spowiedzi, wiedz o tym, że ja sam w konfesjonale czekam na ciebie,
zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. Tu nędza duszy spotyka
się z Bogiem miłosierdzia.
Powiedz
grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy
uderzy dla Mnie”.
Papież Franciszek podkreśla:
„Jezus jest
wiernym przyjacielem, który nas nigdy nie opuszcza, bo nawet kiedy grzeszymy,
czeka cierpliwie na nasz powrót do Niego, a wraz z tym oczekiwaniem, ukazuje
swoje pragnienie przebaczenia”.
„Przebaczenie Boga jest tym, czego
potrzebujemy wszyscy, i jest ono najwspanialszym znakiem Jego miłosierdzia”.
Bracia i Siostry! „Miejmy odwagę, by powrócić do
Jezusa, aby spotkać Jego miłość i miłosierdzie w sakramentach. Poczujmy Jego
bliskość, czułość, a wtedy my także będziemy bardziej zdolni do miłosierdzia,
cierpliwości, przebaczenia i miłości” (pap. Franciszek).
Św. Siostra
Faustyna w swoim Dzienniczku pisze: „Wtenczas jesteśmy najwięcej podobni
do Boga, kiedy przebaczamy bliźnim.” (Dz. 390).
„Czujmy się do tego powołani – mówi papież
Franciszek. I zadajmy sobie pytanie: czy
tu, gdzie żyję, w mojej rodzinie, w pracy, w mojej wspólnocie, promuję komunię,
czy jestem twórcą pojednania? Czy staram się rozładowywać konflikty,
przynosić przebaczenie tam, gdzie panuje nienawiść, pokój tam, gdzie panuje
uraza?”.
W podobnym tonie zwraca się do nas papież Leon
XIV, który w orędziu na tegoroczny Wielki Post napisał:
„Zacznijmy rozbrajać nasz język, rezygnując z ostrych
słów, pochopnych osądów, mówienia źle o nieobecnych, którzy nie mogą się
bronić, oraz unikając oszczerstw.
Starajmy się natomiast nauczyć się ważyć słowa i
pielęgnować uprzejmość: w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscach pracy, w
mediach społecznościowych, w debatach politycznych, w środkach przekazu, we
wspólnotach chrześcijańskich. Wtedy wiele słów nienawiści ustąpi miejsca słowom
nadziei i pokoju”.
„Prośmy dziś, za przyczyną św. siostry Faustyny,
aby w sercach naszych było to samo pragnienie, które prowadziło jej serce (…)
Aby nasze oczy, ręce, nogi, serce – były
miłosierne. Aby nasz język był miłosierny. Byśmy nie potępiali, nie osądzali,
nie mówili źle o innych, ale abyśmy pragnęli dobra i ocalenia każdego ludzkiego
serca” (Bp Piotr Libera).
Najmilsi bracia i siostry, drodzy uczestnicy
wielkopostnej liturgii!
„Z pomocą Bożej łaski przeżywajmy nasze
nawrócenie, abyśmy z głęboką wiarą i radością obchodzili uroczystość
Zmartwychwstania Pańskiego. Niech nie zabraknie w tym świętym czasie także
duchowego i materialnego wsparcia, tych, którzy go najbardziej potrzebują” (Bp
Siedlecki Kazimierz Gurda).
Maryja Bolesna, Patronka Oborskiego Sanktuarium,
niech będzie nam czułą Matką i pewną Przewodniczką na drodze naszej duchowej
odnowy i prowadzi śladami Jezusa przez krzyż do chwały zmartwychwstania.
Niech pomaga nam wiernie towarzyszyć i służyć Mu
z pełnym miłości oddaniem, gdy każdego dnia spotykamy Go w naszych cierpiących
braciach i siostrach – w chorych i starszych, samotnych i opuszczonych,
dotkniętych biedą materialną i zranionych nałogami. Oczami wiary rozpoznajmy w
każdym z nich Cierpiącego Pana. Ocierajmy w nich Jego umęczone oblicze,
pocieszajmy Jego Serce, „ofiarujmy wraz z naszym gestem miłości słowo ufności,
i sprawmy, by bliźni poczuł się kochany przez Boga jak dziecko” (pap.
Franciszek).
„Wszędzie tam, gdzie Chrystus spotyka się z naszą
miłosierną troską względem innych, rozpoznaje On w niej odbicie swojej własnej
miłości” (św. Leon Wielki).
Św. Faustyna w swoim Dzienniczku pisze:
„O, jak słodko jest trudzić się dla Boga i dusz.
Nie chcę spoczynku w boju, ale walczyć będę do ostatniego tchu życia o chwałę
Króla i Pana swego. Nie złożę miecza, aż mnie wezwie przed tron swój; nie lękam
się ciosów, bo tarczą moją jest Bóg. Lękać się powinien nas wróg, a nie my
wroga. Szatan tylko pysznych i tchórzliwych zwycięża, bo pokorni mają moc. Nie
zmiesza ani [nie] zatrwoży nic duszy pokornej. Skierowałam lot swój w sam żar
słońca i nic mi go obniżyć nie zdoła. Miłość więzić się nie da, jest swobodna
jak królowa, miłość dosięga Boga” (Dz. 450).
Ta miłość, która w Chrystusie zajaśniała pełnym
blaskiem na krzyżu, oślepia i zwycięża szatana, i otwiera nam bramę do Nieba.
Amen.
o. Piotr Męczyński O.Carm.
Obory, I Niedziela Wielkiego Postu – 22 luty 2026 r.
|