02.03.2026
Oborska Góra Przemienienia


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry, zgromadzeni w ciszy Oborskiego Karmelu!

W liturgii II Niedzieli Wielkiego Postu słyszymy Ewangelię o Przemienieniu Chrystusa na Górze Tabor. Można powiedzieć, że Pan Jezus zabrał trzech wybranych uczniów na wyjątkowe „Rekolekcje na górze”.

Drodzy Moi! Jak wielką łaską są dla nas te chwile i te miejsca, gdzie możemy być sam na sam z naszym Panem, zanurzeni w cichej modlitwie i adoracji, tylko z Nim i dla Niego, trwając sercem przy Jego Sercu, słuchając Jego Słowa i kontemplując Jego Święte Oblicze spoczywające na nas nieustannie w pokorze konsekrowanej Hostii.

Bez takich miejsc głębokiej osobistej modlitwy, bez takich spotkań z Chrystusem Eucharystycznym, jakże łatwo w naszym rozbieganym życiu, zatracić świadomość prawdziwego sensu i ostatecznego celu naszej ziemskiej wędrówki, naszego chrześcijańskiego powołania.

Biskup Płocki Piotr Libera w jednej z homilii powiedział: „Dziś świat szczególnie potrzebuje doświadczenia Taboru, czyli takiego „kawałka nieba” na tym „łez padole”. (…)

Mieć czas dla Pana Boga. Jakież to ważne i potrzebne, bo wtedy my się przemieniamy. Albo lepiej: to ON nas przemienia, przemienia od środka!

Szczęśliwy jest ten, kto w swej duchowej biografii ma takie miejsca i chwile, gdy zmienił się na lepsze, gdy przyjął od Boga światło i słowo, nawrócił się i skruszył swe serce. Szczęśliwy taki człowiek – świadek przemienienia!” (6.08. 2022).

Drodzy uczestnicy wielkopostnej liturgii, zgromadzeni na wzgórzu Matki Bolesnej!

Papież Franciszek w jednym z orędzi na Wielki Post napisał: „Nie pozwólmy, aby ten błogosławiony czas upłynął bezowocnie! Prośmy Boga, aby pomógł nam wejść na drogę prawdziwego nawrócenia”.

„Pozwólmy się odnowić przez miłosierdzie Boga, pozwólmy, aby Jezus nas kochał, niech moc Jego miłości przekształci także nasze życie”.

Ojciec Święty zaprasza nas do „spojrzenia w głąb siebie i uświadomienia sobie, kim naprawdę jesteśmy, zrzucenie masek, które często nosimy, wyhamowania tempa naszej gonitwy, przyjęcia życia i prawdy o nas samych. Życie nie jest odgrywaniem roli, a Wielki Post zaprasza nas do zejścia ze sceny gdzie przedstawia się fikcję, aby powrócić do serca, do prawdy o tym, kim jesteśmy. Powrócić do serca, powrócić do prawdy”.

Następca Św. Piotra kieruje naszą uwagę na miłosierne oblicze Zbawiciela mówiąc:

„Nie bójcie się spojrzeć Mu w oczy pełne nieskończonej miłości i pozwólcie, aby On ogarnął was swoim miłosiernym spojrzeniem gotowym przebaczyć każdy wasz grzech. Spojrzeniem, które może przemienić wasze życie i uleczyć rany waszych dusz. Przyjdźcie do Niego i nie bójcie się! Przyjdźcie, by powiedzieć Mu z głębi waszych serc: „Jezu ufam Tobie!”. Pozwólcie, by dotknęło was Jego bezgraniczne Miłosierdzie”.

Święta Siostra Faustyna podczas gorącej modlitwy i cichej adoracji Pana ukrytego w konsekrowanej Hostii, a szczególnie podczas komunii świętej, prosiła:

„Jezu mój, przeniknij mnie całą, abym mogła Cię odzwierciedlić w całym życiu swoim. (…) Spraw, abym miała dla każdej duszy bez wyjątku miłość, litość i miłosierdzie. Pragnę się cała przemienić w miłosierdzie Twoje i być żywym odbiciem Ciebie, o Panie; (…) O Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz”. 

Drodzy bracia i siostry!

Jeżeli chcemy być wiernymi uczniami Chrystusa to każda nasza posługa miłosierdzia świadczonego bliźnim powinna wyróżniać się tym prymatem osobistej modlitwy, cichej adoracji i ukrytego trwania przy Sercu Pana.

Papież Benedykt XVI uczy: „Życie chrześcijańskie to nieustanne wchodzenie na górę spotkania z Bogiem, aby później zejść, niosąc miłość i siłę, które z niego się rodzą, aby służyć naszym braciom i siostrom z taką samą miłością jak Bóg”.

W podobnym tonie wypowiada się papież Franciszek: „Potrzebujemy pójść w miejsce odosobnione, wejść na górę w przestrzeń ciszy, by odnaleźć samych siebie i lepiej zrozumieć głos Pana. To czynimy na modlitwie. Nie możemy tam jednak pozostać! Spotkanie z Bogiem na modlitwie popycha nas na nowo do «zejścia z góry» i powrotu na dół, na równinę, gdzie spotykamy wielu braci przygniecionych trudami, chorobami, niesprawiedliwością, ignorancją, ubóstwem materialnym i duchowym. Jesteśmy wezwani, by tym naszym braciom, którzy przeżywają trudności zanieść owoce naszego doświadczenia Boga, dzieląc z nimi skarby otrzymanych łask. Gdybyśmy jednak nie przebywali z Bogiem, gdyby nasze serce nie doznało pocieszenia, jak my moglibyśmy kogoś pocieszać?” (16.03.2014).

Dlatego jeżeli chcemy być wiarygodnymi świadkami Chrystusa i skutecznymi narzędziami Jego uzdrawiającej miłości, musimy troszczyć się nieustannie o to „miejsce pustynne” w naszym życiu, gdzie będziemy tylko z Panem, w cichej modlitwie i kontemplacji Jego Oblicza spoczywającego na nas w pokorze Świętej Hostii. To nie może być jedynie dodatkiem do naszego życia, do naszej posługi ewangelizacyjnej i samarytańskiej posługi bliźniemu, ale prawdziwym źródłem i szczytem naszego chrześcijańskiego życia – „Świętą Górą” ku której codziennie podążamy, by spotkać Pana i z której potem schodzimy napełnieni Jego miłością ku naszym braciom i siostrom, aby chustą miłosierdzia otrzeć w nich Jego umęczone Oblicze.

Św. Matka Teresa z Kalkuty, Założycielka Zgromadzenia Misjonarek Miłości, w jednym z wywiadów powiedziała: „Chciałabym podkreślić, że nie byłybyśmy w stanie podejmować się takiej pracy, gdyby nie silniejsza moc, której Bóg udziela nam ze swojego Serca na modlitwie.”.

„Nasz dzień rozpoczynamy Mszą św. i przyjęciem Jezusa w Komunii Świętej, a kończymy godzinną adoracją Najświętszego Sakramentu. Nie mogę wyobrazić sobie nawet jednego dnia bez Eucharystii.

Dotykam Jezusa, kocham Go, służę Mu w biednych umacniana Jego miłością. Moją największą miłością jest Jezus w Eucharystii. Właśnie w niej spotykam Go, otrzymuję Go, kocham, a potem odkrywam Go i służę Mu w tych najuboższych z ubogich. Moje życie byłoby puste, gdybym nie przyjmowała codziennie Komunii Świętej. Tylko dzięki temu możemy żyć z Jezusem, dla Jezusa i dla naszych ubogich”.

Św. Jan Paweł II nawiązując do przeżyć uczniów na Taborze uczy: „Gorliwa i długotrwała adoracja Chrystusa obecnego w Eucharystii pozwala w pewien sposób doświadczyć tego, co przeżył Piotr podczas Przemienienia: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy”.

W świetlisto-białej Hostii obecny jest przemieniony i uwielbiony Pan. Chrystus obecny w Eucharystii nie oślepia nas jednak blaskiem swojego Boskiego Majestatu, ale przywołuje do swego Serca, pokrzepia nasze dusze i ciała, i pozwala z ufnością podążać Jego śladami aż na szczyt Bożej Chwały. Podczas adoracji i w komunii świętej podchodzi do nas, jak do zalęknionych uczniów na świętej górze, dotyka łagodnie swoją dłonią i mówi: „Wstańcie, nie lękajcie się!”, „Jestem z wami!”. Umacnia nas sakramentem swego Ciała i Krwi, napełnia pokojem i dodaje odwagi do dalszej drogi, zaprasza do wspólnej wędrówki prowadzącej Jego śladami – przez krzyż do chwały zmartwychwstania.

Drodzy bracia i siostry!

Podczas takiej właśnie cichej adoracji zmartwychwstały Pan obecny w Sakramencie Miłości dotyka naszego serca, leczy rany i przemienia nasze życie.

Maria z Osieka k. Rypina pisze:

„W 2000 roku razem z mężem i dziećmi przyjechaliśmy na Wieczernik do Matki Bożej Bolesnej. Ten dzień pozostał w moim sercu utrwalony szczególnie. Gdy podczas Adoracji kapłan podchodził z Panem Jezusem do ławek zaczęłam głośno płakać. Przed moimi oczami nagle przesuwały się obrazy z mojego życia, gdzieś od 16 roku, i słyszę w moim sercu takie słowa – wybacz wszystkim, którzy wyrządzili ci krzywdę. Wybaczyłam z radością i miłością.

Maryja mnie tu zaprosiła, aby pokazać mi jak Bóg mnie kocha, jak mam Bogu dziękować, jak adorować Jezusa, jak przygotować się do spowiedzi.

Przyjeżdżam tu, aby czerpać ze źródła, które daje mi radość, miłość, pokój, aby nieść moim braciom i siostrom nadzieję”.

Drodzy Moi! Kiedy czujemy się słabi, chorzy duchowo, gdy brak nam sił do życia, do wytrwania w łasce, gdy doświadczamy strapienia i zranienia przez innych ludzi, gdy lękamy się o nasze zbawienie, gdy przechodzimy próbę wiary i wierności zasadom chrześcijańskiej moralności, gdy dotyka nas ciężka choroba, idźmy do Jezusa obecnego w sakramencie Miłości.

On sam nas do tego zachęca, gdy mówi do św. Gertrudy: „Tu, w Eucharystii, w hojnej dobroci mego Serca, uzdrawiam rany każdego człowieka: podnoszę na duchu grzesznika, duchowe ubóstwo wzbogacam darem cnót i pocieszam każdego w jego utrapieniach”.

Z głębi swej wiary w uzdrawiającą moc Eucharystii św. Jan Chryzostom tak przemawiał do wiernych: „Przybliżając się do Eucharystii, niech każdy przystąpi ze swoją chorobą, ponieważ dostąpić tu możemy także uzdrowienia ciała”.

Niebieski Lekarz z każdego tabernakulum i z każdego ołtarza nieustannie zwraca się do nas z serdecznym wezwaniem: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”.

On w chwili cichej adoracji i w komunii świętej da nam moc i siłę na trudy dalszej wędrówki „przez krzyż do Nieba”.

On, jak czuły i troskliwy Ojciec, będzie trzymał nas za rękę i przeprowadzi przez każdą próbę życia, doda odwagi i umocni nadzieją przyszłego zmartwychwstania.

Święty Papież z Wadowic przypomina nam, że „Nie ma […] cenniejszego i większego sakramentu niż Eucharystia. Kiedy przyjmujemy komunię, zostajemy wcieleni w Chrystusa. Nasze życie zostaje przemienione i wywyższone przez Chrystusa”.

„Eucharystia jest i powinna być dla chrześcijanina wejściem na Górę Przemienienia. To ona przypomina nam, że stworzeni jesteśmy, aby wstąpić na wyżyny i oddać się kontemplacji Bożego oblicza.” (o. Krzysztof Dworak CSsR).

Dzisiaj, drodzy bracia i siostry, z pełnym miłości oddaniem wyznajemy naszą wiarę, że Jezus Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały obecny w Eucharystii jest umiłowanym Synem Bożym, naszym jedynym Panem i Zbawicielem, prowadzącym nas na wieczny Tabor Bożej Chwały.

Wszędzie, gdzie nad tabernakulum migoce czerwona lampka wskazując Jego Świętą Obecność, wszędzie tam, gdzie sprawowana jest Msza Święta, rozlega się głos Ojca Niebieskiego: „Oto Syn Mój Umiłowany, w którym mam upodobanie. Jego słuchajcie”.

Anna idzie zamyślona ulicą. Wprawdzie trzyma za rękę Krzysia, a ten opowiada coś bez przerwy, ale  nie może skupić się na tym, co mówi syn. Jej mąż, którego kochała i któremu ślubowała, jest alkoholikiem...

Krzyś przygotowuje się do Pierwszej Spowiedzi przed Pierwszą Komunią Świętą, sama także pójdzie się wyspowiadać, ale jej mąż już długo tego nie robił i nic na zmianę nie wskazuje…

Anna wstępuje po drodze z Krzysiem do kościoła. Gdy klęczą przed tabernakulum, chłopiec szturcha matkę w ramię i mówi cichutko:
– Mamusiu, ja się będę modlił, żeby tatuś poszedł z nami do spowiedzi, dobrze?
– Dobrze, synku – kiwa głowa Anna i dodaje:
– Ja też tak zrobię, wiesz?
I staje się coś dziwnego. Wracają do domu tymi samymi ulicami, wchodzą do tego samego mieszkania, ale Anna czuje, że coś się zmieniło. Nie jest już tą samą Anną – zrezygnowaną, smutną, nijaką. Czuje, że pierwszy raz od wielu lat ma w sercu nadzieję. Kilka dni przed spowiedzią, wieczorem, znajduje dogodny moment. Siada obok męża i mówi mu:
– Wiesz, w sobotę Krzyś ma pierwszą spowiedź. Chciałby bardzo przeżyć ją razem z nami, powiedział mi o tym.
Jerzy milczy. Anna nie nalega… W sobotę mąż Anny musi iść do pracy. Anna stara się nie myśleć o rozmowie sprzed kilku dni. Spokojnie przygotowuje synka do sakramentu – ostatni rachunek sumienia, ostatnie powtórzenie formuły spowiedzi. Przybywają do mrocznego kościoła. W prezbiterium na stopniu przed ołtarzem stoi krzyż, obok kwiaty i mnóstwo zapalonych świec. Anna modli się za swoje dziecko – by było zawsze dobrym człowiekiem i by pokochało ten sakrament Bożego miłosierdzia. Gdy chłopiec klęczy przed kapłanem, ona przeżywa szczególny moment radości. Po chwili Krzyś wraca i trzyma w ręku mały obrazek Pana Jezusa. Anna z uśmiechem pokazuje mu najbliższą ławkę i prosi, by na niej chwile klęcząc pomodlił się. Klęka sama przy konfesjonale, unosi rękę, by uczynić znak Krzyża świętego i w tym momencie słyszy nieco stłumiony, radosny okrzyk swojego dziecka:
– Tato!
Stara się nie myśleć o niczym prócz spowiedzi. Ale to nie jest takie proste... Gdy odchodzi od konfesjonału, widzi dwie pochylone głowy – dużą i małą. Klęka obok męża. Spogląda na palące się koło krzyża świece i wie tylko jedno: że nawet jeśli Jerzy nie ma zamiaru się wyspowiadać, to jego przyjście tutaj już jest cudem. Przymyka oczy, a po chwili na policzku czuje pocałunek i słyszy wolno wypowiadane słowa:
– Aniu, umówiłem się z księdzem na wieczór; przecież nie mogę zablokować kolejki na kilka godzin, prawda?
Bóg dokonał przemiany nie tylko w życiu Jerzego. Zmienił życie Anny, a przede wszystkim jej modlitwę. Zobaczyła, że może ona przynosić błogosławione owoce, bo uwierzyła Miłości i zaufała…
 

„Jezus Chrystus przemieniając się wobec uczniów zmienił ich życie. Tak samo przemienia i nasze. Nie jest już więcej jedną z wielu propozycji świata, ale Bogiem prawdziwym i żywym” (o. Mariusz Mazurkiewicz CSsR).

Na Taborze Jezus zbliżył się do zalęknionych uczniów, dotknął ich swoją dłonią i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!».

„To jest niesamowity i najbardziej poruszający gest Jezusa. Podchodzi i dotyka. To bardzo osobiste spotkanie. Dzisiaj Jezus dotyka i nas we Mszy św. kiedy w niej uczestniczymy, podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, dotyka nas kiedy przychodzimy do spowiedzi, dotyka nas kiedy się modlimy. Zwraca się po imieniu i mówi: Nie lękaj się! Ten gest Jezusa jest obrazem działania łaski. Jezus nie zostawia mnie w strachu ani w poczuciu własnej grzeszności. Podnosi wzywając do poprawy życia i umacnia w postanowieniach. W chwilach próby, w chwilach zwątpienia, kryzysu wiary, czy walki z pokusą, Chrystus przychodzi z mocą swojej łaski. Zachęca do przemiany serca i sumienia. Powołuje do zbawienia i daje siłę, abyśmy nie ulegali złu. Pamiętajmy, nie jesteśmy sami w duchowej walce. Bóg działa w nas. Słowa „Nie lękajcie się” są zaproszeniem do zaufania. Jezus wzywa, abyśmy powstawali po każdym upadku i odważnie szli drogą wiary. Jego łaska jest większa niż nasza słabość, a powołanie do zbawienia jest darem, który nie przestaje być aktualny każdego dnia”. (ks. Krzysztof Brodaczewski).

Drodzy Moi! Do tej ufności zachęcają nas dzisiaj także słowa psalmisty: „Dusza nasza oczekuje Pana, On jest naszą pomocą i tarczą. Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska, według nadziei pokładanej w Tobie”.

„Droga do przemiany przypomina wchodzenie na wysoką górę, bo człowieka nierzadko ogarnia zmęczenie, lenistwo. Siłą do wędrowania przez życie z Bogiem niech będzie uważne wsłuchiwanie się w głos Boga: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. Słuchanie Chrystusa, Ewangelii, nauczania Kościoła, głosu sumienia prowadzi do prawdziwej przemiany.

Doświadczył tego pewien mężczyzna, który postanowił wziąć kredyt na budowę domu. Mieszkał wtedy z żoną i dziećmi w bloku, dobrze zarabiał. Wybudował dom. Niestety po kilku latach przyszły redukcje w firmie i stracił pracę. Trudno było przeżyć z jednej pensji żony, bo bank przecież nie podaruje spłaty kredytu, a jeszcze bieżące wydatki. Zaczął sięgać po alkohol. W domu pojawiły się kłótnie, doszło nawet do bijatyki z żoną. Zauważył to przyjaciel, który zabrał go do Częstochowy i zachęcił do spowiedzi. Strasznie się bał, ale w końcu poszedł wypłakać grzechy. Pomodlił się przed obrazem, zawierzył Chrystusowi i Matce Bożej swoje życie. Miesiąc później dostał pracę w Norwegii. Zarabiał duże pieniądze. Czuł, że stoi na nogach. Pragnął teraz iść przez życie w przyjaźni z Bogiem. Dlatego w niedzielę jechał 50 km na polską Mszę św.. Koledzy śmiali się z niego, mówili: Jesteś nawiedzony. Przecież jest niedziela – dzień wolny – trzeba wypić, przecież mamy prawo do rozrywki. Jednak nie poddawał się. Kiedy upadał, szedł do spowiedzi. Czytał Ewangelię, modlił się na różańcu. Troszczył się o swoją wiarę i mówił, że ten wysiłek życia w przyjaźni z Bogiem bardzo mu się opłaca. Idźmy i my przez życie z Jezusem, a On poprowadzi nas do cudownej przemiany” (o. Mariusz Więckiewicz CSsR).

Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry, zgromadzeni w Oborskim Sanktuarium!

Św. Jan Paweł II nawiązując do dzisiejszej Ewangelii mówi: „Przemienienie jest nie tylko objawieniem chwały Chrystusa, ale także przygotowuje do doświadczeń Jego Krzyża. Wiąże się z «wejściem na górę» i z «zejściem z góry»: uczniowie, którzy przez chwilę mogli się cieszyć bliskością Nauczyciela, słyszą wezwanie, aby powrócić na nizinę i tam wraz z Nim wypełniać z trudem Boży zamysł i odważnie wejść na drogę Krzyża”.

W tym miejscu warto przypomnieć, że przez kilka wieków zasłoną dla Cudownej Figury Matki Bolesnej był wielki obraz przedstawiający scenę Przemienienia Chrystusa na Górze Tabor.

Obraz ten unosił się do góry i opuszczał na dół, zasłaniając i odsłaniając Cudowną Figurę. Kiedy pobożni pielgrzymi wchodzili do świątyni widzieli w ołtarzu obraz Przemienienia Pańskiego, który przy fanfarach lub śpiewie pieśni: „O Maryjo. witam Cię”, opuszczał się w dół i oczom zgromadzonych ukazywała się Pieta przedstawiająca postać bolejącej Matki z Synem zdjętym z krzyża.

A gdy pobożni pielgrzymi śpiewali na pożegnanie: „O Maryjo, żegnam Cię” ich oczom ukazywał się ponownie obraz Przemienienia Pańskiego, zapowiadając tym samym pełne blasku i chwały zmartwychwstanie Pana Jezusa.

Ten wielkanocny Poranek Chrystus zapowiedział właśnie na Górze Tabor, gdy uczniowie ujrzeli Jego białe szaty i Oblicze jaśniejące jak słońce. Objawił się jako pełen chwały Syn Boży, posłany przez Ojca. W ten sposób Pan Jezus zapowiedział swoje zmartwychwstanie i wniebowstąpienie oraz umocnił serca swoich uczniów przed zbliżającą się męką.

Obraz Przemienienia i Pieta. To połączenie bolesnych wydarzeń na Kalwarii i objawienia chwały Syna Bożego na Taborze nie było więc dziełem przypadku, ale wiernym ukazaniem drogi naszego Pana i wszystkich Jego uczniów – prowadzącej przez krzyż do chwały zmartwychwstania.

Tę prawdę, wyrażającą chrześcijańską nadzieję, przypomina nam św. Paweł Apostoł pisząc: „Jak jesteśmy uczestnikami cierpień Chrystusowych, tak też wielkiej doznajemy przez Chrystusa pociechy. Albowiem skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, by też wspólnie przebywać w chwale”.

Wszystkim zatem, którzy wraz z Matką Bolesną pragną wiernie towarzyszyć Chrystusowi w Jego kalwaryjskiej drodze; wszystkim chorym, którzy z wiarą i miłością łączą swoje ludzkie cierpienia z męką Zbawiciela, obraz ten przypominał, że po Wielkim Piątku nadchodzi zawsze Niedzielny Poranek Zmartwychwstania.

Maryja jako pierwsza przeszła tę drogę ze swoim Synem. O tym przypominał Bł. Kardynał Stefan Wyszyński, gdy nakładając papieskie korony na skronie Maryi Bolesnej, powiedział:

„Pamiętajmy, że uczciliśmy Matkę Chrystusa, która stała pod krzyżem pełna boleści, ale Jej boleść zamieniła się w radość, jaką ma przy boku swojego Syna w niebie”.

Ona jest naszą kotwicą zarzuconą na brzegu Nieba i stanowi doskonałą ikonę nadziei spełnionej – przebywa już bowiem z Chrystusem na wiecznym Taborze i doświadcza pełni radości w zjednoczeniu z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, o którym św. Jan Apostoł napisze: „Bóg jest miłością”.

Ona, z macierzyńską czułością, nieustannie pociesza nas w trudach ziemskiej wędrówki i podtrzymuje w nas światło nadziei sięgającej wielkanocnego poranka naszego zmartwychwstania w Chrystusie.

Ona jest Matką naszej duchowej przemiany i najlepszą Przewodniczką naszego wchodzenia na wieczny Tabor. Ona najlepiej zna tę drogę.

Ona, wiernie strzegąca w sercu Słowa Bożego, towarzysząca Cierpiącemu Synowi na kalwaryjskiej drodze, zaprasza nas dzisiaj na drogę duchowej przemiany, wzywa do nawrócenia, i niestrudzenie powtarza: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Syn Mój wam powie”.

Ona, jako nasza Niebieska Matka, zatroskana o zbawienie wszystkich swoich dzieci, zachęca nas dzisiaj, do znalezienia każdego dnia modlitewnej „sali na górze” (por. Dz 1, 13), abyśmy mogli przyjąć przemieniającą moc Ducha Świętego (por. Dz 1, 8; 2, 1-4), stać się prawdziwymi świadkami Chrystusa i z odwagą „wziąć udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii!” (por. 2 Tm 1,7-8).

Do tego w swoich orędziach wzywa nas Piękna Pani (po chorwacku – Gospa) z Medjugorie:

„Drogie dzieci! Jak matka wzywam was do nawrócenia. To jest czas dla was, czas ciszy i modlitwy”. (25 stycznia 2019).

„Pragnę widzieć wasze twarze przemienione podczas modlitwy”. (25 luty 2020).

„Bez modlitwy nie możecie żyć, bo modlitwa jest łańcuchem, który zbliża was do Boga”. (25 stycznia 2016).

„Módlcie się, dopóki modlitwa nie stanie się dla was radością i spotkaniem z Najwyższym. On przemieni wasze serca i będziecie ludźmi miłości i pokoju. Nie zapominajcie, że modlitwa jest tajemnym kluczem spotkania z Bogiem. Nie rezygnujcie z modlitwy”. (25 sierpnia 2017).

„Niech modlitwa będzie dla was życiem. Tylko tak wasze serce wypełni się pokojem i radością. Bóg będzie blisko was i odczujecie Go w waszym sercu jak przyjaciela. Będziecie z Nim rozmawiać jak z Kimś kogo znacie i będziecie mieć potrzebę dawania świadectwa, bo Jezus będzie w waszym sercu i wy zjednoczeni w Nim”. (25 września 2016).

„Wzywam Was abyście byli apostołami pokoju i radości zmartwychwstałego Jezusa pośród wszystkich tych, którzy są daleko od modlitwy, aby miłość Jezusowa poprzez wasze życie, przemieniła ich do nowego życia, nawrócenia i świętości”. (25 kwietnia 2015). „Dawajcie radosne świadectwo waszej wiary i nie traćcie nadziei na przemianę ludzkiego serca”. (25 października 2022).

„Odważnie idźcie z Chrystusem Zmartwychwstałym w kierunku nieba, które jest waszym celem. Towarzyszę wam w tej drodze świętości i wszystkich was zachowuję w moim Niepokalanym Sercu”. (25 kwietnia 2021).

Królowa Pokoju w swoim ostatnim matczynym przesłaniu (z 25 lutego br.) wzywa:

„Drogie dzieci! W tym czasie łaski ponownie was wzywam, byście swoje życie oddali Bogu, żeby was prowadził ku zmartwychwstaniu poprzez wasze osobiste nawrócenie. Dziatki, Bóg jest blisko was i wysłuchuje waszych modlitw, ale wy jesteście pogrążeni we śnie i dlatego mnie posłał, żebym was przebudziła i byście zajaśnieli świętością niczym wiosenny kwiat. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

Drodzy bracia i siostry, uchwyćmy się dłoni naszej Niebieskiej Matki i pozwólmy, aby nas prowadziła śladami swego najmilszego Syna.

Pełni ufności wołajmy do Niej:

O Matko Bolesna! Bądź nam zawsze Matką, oddajemy Ci się z duszą i ciałem na wieki”. Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.

 

Obory, II Niedziela Wielkiego Postu – 1 marca A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio