Drodzy w Sercu
Jezusa, bracia i siostry, zgromadzeni w ciszy Oborskiego Karmelu!
W liturgii II
Niedzieli Wielkiego Postu słyszymy Ewangelię o Przemienieniu Chrystusa na Górze
Tabor. Można powiedzieć, że Pan Jezus zabrał trzech wybranych uczniów na
wyjątkowe „Rekolekcje na górze”.
Drodzy Moi!
Jak wielką łaską są dla nas te chwile i te miejsca, gdzie możemy być sam na sam
z naszym Panem, zanurzeni w cichej modlitwie i adoracji, tylko z Nim i dla
Niego, trwając sercem przy Jego Sercu, słuchając Jego Słowa i kontemplując Jego
Święte Oblicze spoczywające na nas nieustannie w pokorze konsekrowanej Hostii.
Bez takich
miejsc głębokiej osobistej modlitwy, bez takich spotkań z Chrystusem
Eucharystycznym, jakże łatwo w naszym rozbieganym życiu, zatracić świadomość
prawdziwego sensu i ostatecznego celu naszej ziemskiej wędrówki, naszego
chrześcijańskiego powołania.
Biskup Płocki
Piotr Libera w jednej z homilii powiedział: „Dziś świat szczególnie potrzebuje
doświadczenia Taboru, czyli takiego „kawałka nieba” na tym „łez padole”. (…)
Mieć czas dla
Pana Boga. Jakież to ważne i potrzebne, bo wtedy my się przemieniamy. Albo
lepiej: to ON nas przemienia, przemienia od środka!
Szczęśliwy
jest ten, kto w swej duchowej biografii ma takie miejsca i chwile, gdy zmienił
się na lepsze, gdy przyjął od Boga światło i słowo, nawrócił się i skruszył swe
serce. Szczęśliwy taki człowiek – świadek przemienienia!” (6.08. 2022).
Drodzy
uczestnicy wielkopostnej liturgii, zgromadzeni na wzgórzu Matki Bolesnej!
Papież
Franciszek w jednym z orędzi na Wielki Post napisał: „Nie pozwólmy, aby ten
błogosławiony czas upłynął bezowocnie! Prośmy Boga, aby pomógł nam wejść na
drogę prawdziwego nawrócenia”.
„Pozwólmy się
odnowić przez miłosierdzie Boga, pozwólmy, aby Jezus nas kochał, niech moc Jego
miłości przekształci także nasze życie”.
Ojciec Święty
zaprasza nas do „spojrzenia w głąb siebie i uświadomienia sobie, kim naprawdę
jesteśmy, zrzucenie masek, które często nosimy, wyhamowania tempa naszej
gonitwy, przyjęcia życia i prawdy o nas samych. Życie nie jest odgrywaniem
roli, a Wielki Post zaprasza nas do zejścia ze sceny gdzie przedstawia się
fikcję, aby powrócić do serca, do prawdy o tym, kim jesteśmy. Powrócić do
serca, powrócić do prawdy”.
Następca Św.
Piotra kieruje naszą uwagę na miłosierne oblicze Zbawiciela mówiąc:
„Nie bójcie się spojrzeć Mu w oczy pełne nieskończonej miłości i
pozwólcie, aby On ogarnął was swoim miłosiernym spojrzeniem gotowym przebaczyć
każdy wasz grzech. Spojrzeniem, które może przemienić wasze życie i uleczyć
rany waszych dusz. Przyjdźcie do Niego i nie bójcie się! Przyjdźcie, by
powiedzieć Mu z głębi waszych serc: „Jezu ufam Tobie!”. Pozwólcie, by dotknęło
was Jego bezgraniczne Miłosierdzie”.
Święta Siostra
Faustyna podczas gorącej modlitwy i cichej adoracji Pana ukrytego w
konsekrowanej Hostii, a szczególnie podczas komunii świętej, prosiła:
„Jezu mój,
przeniknij mnie całą, abym mogła Cię odzwierciedlić w całym życiu swoim. (…)
Spraw, abym miała dla każdej duszy bez wyjątku miłość, litość i miłosierdzie.
Pragnę się cała przemienić w miłosierdzie Twoje i być żywym odbiciem Ciebie, o
Panie; (…) O Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz”.
Drodzy bracia
i siostry!
Jeżeli chcemy
być wiernymi uczniami Chrystusa to każda nasza posługa miłosierdzia
świadczonego bliźnim powinna wyróżniać się tym prymatem osobistej modlitwy,
cichej adoracji i ukrytego trwania przy Sercu Pana.
Papież
Benedykt XVI uczy: „Życie chrześcijańskie to nieustanne wchodzenie na górę
spotkania z Bogiem, aby później zejść, niosąc miłość i siłę, które z niego się
rodzą, aby służyć naszym braciom i siostrom z taką samą miłością jak Bóg”.
W podobnym
tonie wypowiada się papież Franciszek: „Potrzebujemy pójść w miejsce
odosobnione, wejść na górę w przestrzeń ciszy, by odnaleźć samych siebie i
lepiej zrozumieć głos Pana. To czynimy na modlitwie. Nie możemy tam jednak
pozostać! Spotkanie z Bogiem na modlitwie popycha nas na nowo do «zejścia z
góry» i powrotu na dół, na równinę, gdzie spotykamy wielu braci przygniecionych
trudami, chorobami, niesprawiedliwością, ignorancją, ubóstwem materialnym i
duchowym. Jesteśmy wezwani, by tym naszym braciom, którzy przeżywają trudności
zanieść owoce naszego doświadczenia Boga, dzieląc z nimi skarby otrzymanych
łask. Gdybyśmy jednak nie przebywali z Bogiem, gdyby nasze serce nie
doznało pocieszenia, jak my moglibyśmy kogoś pocieszać?” (16.03.2014).
Dlatego jeżeli
chcemy być wiarygodnymi świadkami Chrystusa i skutecznymi narzędziami Jego
uzdrawiającej miłości, musimy troszczyć się nieustannie o to „miejsce pustynne”
w naszym życiu, gdzie będziemy tylko z Panem, w cichej modlitwie i kontemplacji
Jego Oblicza spoczywającego na nas w pokorze Świętej Hostii. To nie może być
jedynie dodatkiem do naszego życia, do naszej posługi ewangelizacyjnej i
samarytańskiej posługi bliźniemu, ale prawdziwym źródłem i szczytem naszego
chrześcijańskiego życia – „Świętą Górą” ku której codziennie podążamy, by
spotkać Pana i z której potem schodzimy napełnieni Jego miłością ku naszym
braciom i siostrom, aby chustą miłosierdzia otrzeć w nich Jego umęczone
Oblicze.
Św. Matka
Teresa z Kalkuty, Założycielka Zgromadzenia Misjonarek Miłości, w jednym z
wywiadów powiedziała: „Chciałabym podkreślić, że nie byłybyśmy w stanie
podejmować się takiej pracy, gdyby nie silniejsza moc, której Bóg udziela nam
ze swojego Serca na modlitwie.”.
„Nasz dzień
rozpoczynamy Mszą św. i przyjęciem Jezusa w Komunii Świętej, a kończymy
godzinną adoracją Najświętszego Sakramentu. Nie mogę wyobrazić sobie nawet
jednego dnia bez Eucharystii.
Dotykam
Jezusa, kocham Go, służę Mu w biednych umacniana Jego miłością. Moją największą
miłością jest Jezus w Eucharystii. Właśnie w niej spotykam Go, otrzymuję Go,
kocham, a potem odkrywam Go i służę Mu w tych najuboższych z ubogich. Moje
życie byłoby puste, gdybym nie przyjmowała codziennie Komunii Świętej. Tylko
dzięki temu możemy żyć z Jezusem, dla Jezusa i dla naszych ubogich”.
Św. Jan Paweł
II nawiązując do przeżyć uczniów na Taborze uczy: „Gorliwa i długotrwała
adoracja Chrystusa obecnego w Eucharystii pozwala w pewien sposób doświadczyć
tego, co przeżył Piotr podczas Przemienienia: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy”.
W
świetlisto-białej Hostii obecny jest przemieniony i uwielbiony Pan. Chrystus
obecny w Eucharystii nie oślepia nas jednak blaskiem swojego Boskiego
Majestatu, ale przywołuje do swego Serca, pokrzepia nasze dusze i ciała, i
pozwala z ufnością podążać Jego śladami aż na szczyt Bożej Chwały. Podczas
adoracji i w komunii świętej podchodzi do nas, jak do zalęknionych uczniów na
świętej górze, dotyka łagodnie swoją dłonią i mówi: „Wstańcie, nie lękajcie
się!”, „Jestem z wami!”. Umacnia nas sakramentem swego Ciała i Krwi, napełnia
pokojem i dodaje odwagi do dalszej drogi, zaprasza do wspólnej wędrówki
prowadzącej Jego śladami – przez krzyż do chwały zmartwychwstania.
Drodzy bracia
i siostry!
Podczas takiej
właśnie cichej adoracji zmartwychwstały Pan obecny w Sakramencie Miłości dotyka
naszego serca, leczy rany i przemienia nasze życie.
Maria z Osieka
k. Rypina pisze:
„W 2000 roku
razem z mężem i dziećmi przyjechaliśmy na Wieczernik do Matki Bożej Bolesnej.
Ten dzień pozostał w moim sercu utrwalony szczególnie. Gdy podczas Adoracji
kapłan podchodził z Panem Jezusem do ławek zaczęłam głośno płakać. Przed moimi
oczami nagle przesuwały się obrazy z mojego życia, gdzieś od 16 roku, i słyszę
w moim sercu takie słowa – wybacz wszystkim, którzy wyrządzili ci krzywdę.
Wybaczyłam z radością i miłością.
Maryja mnie tu
zaprosiła, aby pokazać mi jak Bóg mnie kocha, jak mam Bogu dziękować, jak
adorować Jezusa, jak przygotować się do spowiedzi.
Przyjeżdżam
tu, aby czerpać ze źródła, które daje mi radość, miłość, pokój, aby nieść moim
braciom i siostrom nadzieję”.
Drodzy Moi!
Kiedy czujemy się słabi, chorzy duchowo, gdy brak nam sił do życia, do
wytrwania w łasce, gdy doświadczamy strapienia i zranienia przez innych ludzi,
gdy lękamy się o nasze zbawienie, gdy przechodzimy próbę wiary i wierności
zasadom chrześcijańskiej moralności, gdy dotyka nas ciężka choroba, idźmy do
Jezusa obecnego w sakramencie Miłości.
On sam nas do
tego zachęca, gdy mówi do św. Gertrudy: „Tu, w Eucharystii, w hojnej dobroci
mego Serca, uzdrawiam rany każdego człowieka: podnoszę na duchu grzesznika,
duchowe ubóstwo wzbogacam darem cnót i pocieszam każdego w jego utrapieniach”.
Z głębi swej
wiary w uzdrawiającą moc Eucharystii św. Jan Chryzostom tak przemawiał do
wiernych: „Przybliżając się do Eucharystii, niech każdy przystąpi ze swoją
chorobą, ponieważ dostąpić tu możemy także uzdrowienia ciała”.
Niebieski
Lekarz z każdego tabernakulum i z każdego ołtarza nieustannie zwraca się do nas
z serdecznym wezwaniem: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i
obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”.
On w chwili
cichej adoracji i w komunii świętej da nam moc i siłę na trudy dalszej wędrówki
„przez krzyż do Nieba”.
On, jak czuły
i troskliwy Ojciec, będzie trzymał nas za rękę i przeprowadzi przez każdą próbę
życia, doda odwagi i umocni nadzieją przyszłego zmartwychwstania.
Święty Papież
z Wadowic przypomina nam, że „Nie ma […] cenniejszego i większego sakramentu
niż Eucharystia. Kiedy przyjmujemy komunię, zostajemy wcieleni w Chrystusa.
Nasze życie zostaje przemienione i wywyższone przez Chrystusa”.
„Eucharystia
jest i powinna być dla chrześcijanina wejściem na Górę Przemienienia. To ona
przypomina nam, że stworzeni jesteśmy, aby wstąpić na wyżyny i oddać się
kontemplacji Bożego oblicza.” (o. Krzysztof Dworak CSsR).
Dzisiaj,
drodzy bracia i siostry, z pełnym miłości oddaniem wyznajemy naszą wiarę, że
Jezus Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały obecny w Eucharystii jest
umiłowanym Synem Bożym, naszym jedynym Panem i Zbawicielem, prowadzącym nas na
wieczny Tabor Bożej Chwały.
Wszędzie,
gdzie nad tabernakulum migoce czerwona lampka wskazując Jego Świętą Obecność,
wszędzie tam, gdzie sprawowana jest Msza Święta, rozlega się głos Ojca
Niebieskiego: „Oto Syn Mój Umiłowany, w którym mam upodobanie. Jego
słuchajcie”.
Anna idzie
zamyślona ulicą. Wprawdzie trzyma za rękę Krzysia, a ten opowiada coś bez
przerwy, ale nie może skupić się na tym, co mówi syn. Jej mąż, którego
kochała i któremu ślubowała, jest alkoholikiem...
Krzyś
przygotowuje się do Pierwszej Spowiedzi przed Pierwszą Komunią Świętą, sama
także pójdzie się wyspowiadać, ale jej mąż już długo tego nie robił i nic na
zmianę nie wskazuje…
Anna wstępuje
po drodze z Krzysiem do kościoła. Gdy klęczą przed tabernakulum, chłopiec
szturcha matkę w ramię i mówi cichutko:
– Mamusiu, ja się będę modlił, żeby tatuś poszedł z nami do spowiedzi, dobrze?
– Dobrze, synku – kiwa głowa Anna i dodaje:
– Ja też tak zrobię, wiesz?
I staje się coś dziwnego. Wracają do domu tymi samymi ulicami, wchodzą do tego
samego mieszkania, ale Anna czuje, że coś się zmieniło. Nie jest już tą samą
Anną – zrezygnowaną, smutną, nijaką. Czuje, że pierwszy raz od wielu lat ma w
sercu nadzieję. Kilka dni przed spowiedzią, wieczorem, znajduje dogodny moment.
Siada obok męża i mówi mu:
– Wiesz, w sobotę Krzyś ma pierwszą spowiedź. Chciałby bardzo przeżyć ją razem
z nami, powiedział mi o tym.
Jerzy milczy. Anna nie nalega… W sobotę mąż Anny musi iść do pracy. Anna stara
się nie myśleć o rozmowie sprzed kilku dni. Spokojnie przygotowuje synka do
sakramentu – ostatni rachunek sumienia, ostatnie powtórzenie formuły spowiedzi.
Przybywają do mrocznego kościoła. W prezbiterium na stopniu przed ołtarzem stoi
krzyż, obok kwiaty i mnóstwo zapalonych świec. Anna modli się za swoje dziecko
– by było zawsze dobrym człowiekiem i by pokochało ten sakrament Bożego
miłosierdzia. Gdy chłopiec klęczy przed kapłanem, ona przeżywa szczególny
moment radości. Po chwili Krzyś wraca i trzyma w ręku mały obrazek Pana Jezusa.
Anna z uśmiechem pokazuje mu najbliższą ławkę i prosi, by na niej chwile
klęcząc pomodlił się. Klęka sama przy konfesjonale, unosi rękę, by uczynić znak
Krzyża świętego i w tym momencie słyszy nieco stłumiony, radosny okrzyk swojego
dziecka:
– Tato!
Stara się nie myśleć o niczym prócz spowiedzi. Ale to nie jest takie proste...
Gdy odchodzi od konfesjonału, widzi dwie pochylone głowy – dużą i małą. Klęka
obok męża. Spogląda na palące się koło krzyża świece i wie tylko jedno: że
nawet jeśli Jerzy nie ma zamiaru się wyspowiadać, to jego przyjście tutaj już
jest cudem. Przymyka oczy, a po chwili na policzku czuje pocałunek i słyszy
wolno wypowiadane słowa:
– Aniu, umówiłem się z księdzem na wieczór; przecież nie mogę zablokować
kolejki na kilka godzin, prawda?
Bóg dokonał przemiany nie tylko w życiu Jerzego. Zmienił życie Anny, a przede
wszystkim jej modlitwę. Zobaczyła, że może ona przynosić błogosławione owoce,
bo uwierzyła Miłości i zaufała…
„Jezus
Chrystus przemieniając się wobec uczniów zmienił ich życie. Tak samo
przemienia i nasze. Nie jest już więcej jedną z wielu propozycji świata, ale
Bogiem prawdziwym i żywym” (o. Mariusz Mazurkiewicz CSsR).
Na Taborze
Jezus zbliżył się do zalęknionych uczniów, dotknął ich swoją dłonią i rzekł:
«Wstańcie, nie lękajcie się!».
„To jest
niesamowity i najbardziej poruszający gest Jezusa. Podchodzi i dotyka. To
bardzo osobiste spotkanie. Dzisiaj Jezus dotyka i nas we Mszy św. kiedy w niej
uczestniczymy, podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, dotyka nas kiedy
przychodzimy do spowiedzi, dotyka nas kiedy się modlimy. Zwraca się po imieniu
i mówi: Nie lękaj się! Ten gest Jezusa jest obrazem działania łaski. Jezus nie
zostawia mnie w strachu ani w poczuciu własnej grzeszności. Podnosi wzywając do
poprawy życia i umacnia w postanowieniach. W chwilach próby, w chwilach
zwątpienia, kryzysu wiary, czy walki z pokusą, Chrystus przychodzi z mocą
swojej łaski. Zachęca do przemiany serca i sumienia. Powołuje do zbawienia i
daje siłę, abyśmy nie ulegali złu. Pamiętajmy, nie jesteśmy sami w duchowej
walce. Bóg działa w nas. Słowa „Nie lękajcie się” są zaproszeniem do zaufania.
Jezus wzywa, abyśmy powstawali po każdym upadku i odważnie szli drogą wiary.
Jego łaska jest większa niż nasza słabość, a powołanie do zbawienia jest darem,
który nie przestaje być aktualny każdego dnia”. (ks. Krzysztof Brodaczewski).
Drodzy Moi! Do
tej ufności zachęcają nas dzisiaj także słowa psalmisty: „Dusza nasza oczekuje Pana, On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska, według nadziei pokładanej w Tobie”.
„Droga do
przemiany przypomina wchodzenie na wysoką górę, bo człowieka nierzadko ogarnia
zmęczenie, lenistwo. Siłą do wędrowania przez życie z Bogiem niech
będzie uważne wsłuchiwanie się w głos Boga: To jest mój Syn umiłowany, Jego
słuchajcie. Słuchanie Chrystusa, Ewangelii, nauczania Kościoła, głosu
sumienia prowadzi do prawdziwej przemiany.
Doświadczył
tego pewien mężczyzna, który postanowił wziąć kredyt na budowę domu. Mieszkał
wtedy z żoną i dziećmi w bloku, dobrze zarabiał. Wybudował dom. Niestety po
kilku latach przyszły redukcje w firmie i stracił pracę. Trudno było przeżyć z
jednej pensji żony, bo bank przecież nie podaruje spłaty kredytu, a jeszcze
bieżące wydatki. Zaczął sięgać po alkohol. W domu pojawiły się kłótnie, doszło
nawet do bijatyki z żoną. Zauważył to przyjaciel, który zabrał go do
Częstochowy i zachęcił do spowiedzi. Strasznie się bał, ale w końcu poszedł
wypłakać grzechy. Pomodlił się przed obrazem, zawierzył Chrystusowi i Matce
Bożej swoje życie. Miesiąc później dostał pracę w Norwegii. Zarabiał duże
pieniądze. Czuł, że stoi na nogach. Pragnął teraz iść przez życie w przyjaźni z
Bogiem. Dlatego w niedzielę jechał 50 km na polską Mszę św.. Koledzy śmiali się
z niego, mówili: Jesteś nawiedzony. Przecież jest niedziela – dzień wolny –
trzeba wypić, przecież mamy prawo do rozrywki. Jednak nie poddawał się.
Kiedy upadał, szedł do spowiedzi. Czytał Ewangelię, modlił się na różańcu.
Troszczył się o swoją wiarę i mówił, że ten wysiłek życia w przyjaźni z Bogiem
bardzo mu się opłaca. Idźmy i my przez życie z Jezusem, a On poprowadzi nas do
cudownej przemiany” (o. Mariusz Więckiewicz CSsR).
Drodzy w Sercu
Jezusa, bracia i siostry, zgromadzeni w Oborskim Sanktuarium!
Św. Jan Paweł
II nawiązując do dzisiejszej Ewangelii mówi: „Przemienienie jest nie tylko
objawieniem chwały Chrystusa, ale także przygotowuje do doświadczeń Jego
Krzyża. Wiąże się z «wejściem na górę» i z «zejściem z góry»: uczniowie, którzy
przez chwilę mogli się cieszyć bliskością Nauczyciela, słyszą wezwanie, aby
powrócić na nizinę i tam wraz z Nim wypełniać z trudem Boży zamysł i odważnie
wejść na drogę Krzyża”.
W tym miejscu
warto przypomnieć, że przez kilka wieków zasłoną dla Cudownej Figury Matki
Bolesnej był wielki obraz przedstawiający scenę Przemienienia Chrystusa na
Górze Tabor.
Obraz ten
unosił się do góry i opuszczał na dół, zasłaniając i odsłaniając Cudowną
Figurę. Kiedy pobożni pielgrzymi wchodzili do świątyni widzieli w ołtarzu obraz
Przemienienia Pańskiego, który przy fanfarach lub śpiewie pieśni: „O Maryjo.
witam Cię”, opuszczał się w dół i oczom zgromadzonych ukazywała się Pieta
przedstawiająca postać bolejącej Matki z Synem zdjętym z krzyża.
A gdy pobożni
pielgrzymi śpiewali na pożegnanie: „O Maryjo, żegnam Cię” ich oczom ukazywał
się ponownie obraz Przemienienia Pańskiego, zapowiadając tym samym pełne blasku
i chwały zmartwychwstanie Pana Jezusa.
Ten
wielkanocny Poranek Chrystus zapowiedział właśnie na Górze Tabor, gdy uczniowie
ujrzeli Jego białe szaty i Oblicze jaśniejące jak słońce. Objawił się jako
pełen chwały Syn Boży, posłany przez Ojca. W ten sposób Pan Jezus zapowiedział
swoje zmartwychwstanie i wniebowstąpienie oraz umocnił serca swoich uczniów
przed zbliżającą się męką.
Obraz
Przemienienia i Pieta. To połączenie bolesnych wydarzeń na Kalwarii i
objawienia chwały Syna Bożego na Taborze nie było więc dziełem przypadku, ale
wiernym ukazaniem drogi naszego Pana i wszystkich Jego uczniów – prowadzącej
przez krzyż do chwały zmartwychwstania.
Tę prawdę,
wyrażającą chrześcijańską nadzieję, przypomina nam św. Paweł Apostoł pisząc:
„Jak jesteśmy uczestnikami cierpień Chrystusowych, tak też wielkiej doznajemy
przez Chrystusa pociechy. Albowiem skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, by
też wspólnie przebywać w chwale”.
Wszystkim
zatem, którzy wraz z Matką Bolesną pragną wiernie towarzyszyć Chrystusowi w
Jego kalwaryjskiej drodze; wszystkim chorym, którzy z wiarą i miłością łączą
swoje ludzkie cierpienia z męką Zbawiciela, obraz ten przypominał, że po
Wielkim Piątku nadchodzi zawsze Niedzielny Poranek Zmartwychwstania.
Maryja jako
pierwsza przeszła tę drogę ze swoim Synem. O tym przypominał Bł. Kardynał
Stefan Wyszyński, gdy nakładając papieskie korony na skronie Maryi Bolesnej,
powiedział:
„Pamiętajmy,
że uczciliśmy Matkę Chrystusa, która stała pod krzyżem pełna boleści, ale Jej
boleść zamieniła się w radość, jaką ma przy boku swojego Syna
w niebie”.
Ona jest naszą
kotwicą zarzuconą na brzegu Nieba i stanowi doskonałą ikonę nadziei spełnionej
– przebywa już bowiem z Chrystusem na wiecznym Taborze i doświadcza pełni
radości w zjednoczeniu z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, o którym św. Jan
Apostoł napisze: „Bóg jest miłością”.
Ona, z
macierzyńską czułością, nieustannie pociesza nas w trudach ziemskiej wędrówki i
podtrzymuje w nas światło nadziei sięgającej wielkanocnego poranka naszego
zmartwychwstania w Chrystusie.
Ona jest Matką
naszej duchowej przemiany i najlepszą Przewodniczką naszego wchodzenia na
wieczny Tabor. Ona najlepiej zna tę drogę.
Ona, wiernie
strzegąca w sercu Słowa Bożego, towarzysząca Cierpiącemu Synowi na
kalwaryjskiej drodze, zaprasza nas dzisiaj na drogę duchowej przemiany, wzywa
do nawrócenia, i niestrudzenie powtarza: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Syn Mój
wam powie”.
Ona, jako nasza
Niebieska Matka, zatroskana o zbawienie wszystkich swoich dzieci, zachęca nas
dzisiaj, do znalezienia każdego dnia modlitewnej „sali na górze” (por. Dz 1,
13), abyśmy mogli przyjąć przemieniającą moc Ducha Świętego (por. Dz 1, 8; 2,
1-4), stać się prawdziwymi świadkami Chrystusa i z odwagą „wziąć udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla
Ewangelii!” (por. 2 Tm 1,7-8).
Do tego w
swoich orędziach wzywa nas Piękna Pani (po chorwacku – Gospa) z Medjugorie:
„Drogie
dzieci! Jak matka wzywam was do nawrócenia. To jest czas dla was, czas ciszy i
modlitwy”. (25 stycznia
2019).
„Pragnę
widzieć wasze twarze przemienione podczas modlitwy”. (25 luty 2020).
„Bez modlitwy
nie możecie żyć, bo modlitwa jest łańcuchem, który zbliża was do Boga”. (25 stycznia 2016).
„Módlcie się,
dopóki modlitwa nie stanie się dla was radością i spotkaniem z Najwyższym. On
przemieni wasze serca i będziecie ludźmi miłości i pokoju. Nie zapominajcie, że
modlitwa jest tajemnym kluczem spotkania z Bogiem. Nie rezygnujcie z modlitwy”. (25 sierpnia 2017).
„Niech
modlitwa będzie dla was życiem. Tylko tak wasze serce wypełni się pokojem i
radością. Bóg będzie blisko was i odczujecie Go w waszym sercu jak przyjaciela.
Będziecie z Nim rozmawiać jak z Kimś kogo znacie i będziecie mieć potrzebę
dawania świadectwa, bo Jezus będzie w waszym sercu i wy zjednoczeni w Nim”. (25 września 2016).
„Wzywam Was
abyście byli apostołami pokoju i radości zmartwychwstałego Jezusa pośród
wszystkich tych, którzy są daleko od modlitwy, aby miłość Jezusowa poprzez
wasze życie, przemieniła ich do nowego życia, nawrócenia i świętości”. (25 kwietnia 2015). „Dawajcie
radosne świadectwo waszej wiary i nie traćcie nadziei na przemianę ludzkiego
serca”. (25 października 2022).
„Odważnie
idźcie z Chrystusem Zmartwychwstałym w kierunku nieba, które jest waszym celem.
Towarzyszę wam w tej drodze świętości i wszystkich was zachowuję w moim
Niepokalanym Sercu”. (25 kwietnia
2021).
Królowa Pokoju
w swoim ostatnim matczynym przesłaniu (z 25 lutego br.) wzywa:
„Drogie
dzieci! W tym czasie łaski ponownie was wzywam, byście swoje życie oddali Bogu,
żeby was prowadził ku zmartwychwstaniu poprzez wasze osobiste nawrócenie.
Dziatki, Bóg jest blisko was i wysłuchuje waszych modlitw, ale wy jesteście
pogrążeni we śnie i dlatego mnie posłał, żebym was przebudziła i byście
zajaśnieli świętością niczym wiosenny kwiat. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście
na moje wezwanie”.
Drodzy bracia
i siostry, uchwyćmy się dłoni naszej Niebieskiej Matki i pozwólmy, aby nas
prowadziła śladami swego najmilszego Syna.
Pełni ufności
wołajmy do Niej:
O Matko
Bolesna! Bądź nam zawsze Matką, oddajemy Ci się z duszą i ciałem na
wieki”. Amen.
o. Piotr
Męczyński O.Carm.
Obory, II Niedziela Wielkiego Postu
– 1 marca A. D. 2026
|