08.03.2026
Daj Mi pić! (J 4, 7)


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że Bóg zawsze pierwszy wychodzi nam na spotkanie.

„Daj Mi pić!” – ta prośba miłosiernego Zbawiciela, wyrażona na początku spotkania z Samarytanką, napełnia nas wzruszeniem i uzmysławia prawdę o pokorze Boga, który w Chrystusie szuka grzesznika i puka do jego serca.

Zwróćmy uwagę jak Pan Jezus sam cudownie przygotował to spotkanie. Gdy kobieta przyszła do studni, aby czerpać wody, On już czekał na nią z całą miłością swego Serca.

Podobne doświadczenie stało się udziałem Szawła z Tarsu, który po nawróceniu – już jako Apostoł Paweł – napisze w liście do Rzymian:

„Bóg (…) okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami”.

„Jesteśmy chrześcijanami nie dlatego, że kochamy Boga, ale dlatego, że uwierzyliśmy, że Bóg nas kocha i nad nami się lituje” – uczy Bł. Ks. Michał Sopoćko.  

Drodzy bracia i siostry! W dzisiejszej Ewangelii Zbawiciel odsłania nam swoje Serce. Chrystus rozmawiał z Samarytanką jak najlepszy przyjaciel, który pragnie jej dobra i szczęścia, który wie o niej wszystko i każdą najtrudniejszą prawdę potrafi łączyć zawsze z miłością, a miłość z prawdą.  

„Jakże wielu ludzi prowadzi podobny styl życia do tego, jak owa Samarytanka. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Jest to budowanie szczęścia w oparciu wyłącznie o własne siły: relacje, które trwają przez chwilę, czy miłość, która jest oparta na pożądaniu. Picie wody ze studni, które nie dają zaspokojenia głodu prawdy, sensu i celu życia. Jakże często woda z tych studni jest zatruta i zamiast upragnionego zaspokojenia pragnień sprawia, że stają się oni nałogowymi niewolnikami – alkohol, cielesność, pieniądz, władza, zatracenie się w pracy bez opamiętania” (o. Paweł Drobot CSsR).

Spotkanie z Jezusem przemieniło serce i życie Samarytanki. Chrystus łagodnie przenikał i dotykał jej serca swoim Boskim Słowem. Siedząc przy studni, jak kapłan w konfesjonale, nawiązał zbawczy dialog. Pytał o męża, pomagał zrobić rachunek sumienia. Pomagał zrozumieć, że mimo swego grzesznego życia Bóg o niej pamięta i troszczy się o nią, że jest ważna i cenna w Jego oczach, że jej szuka i pragnie jej szczęścia, którego świat dać nie może. Całą swoją postawą Jezus budził w niej ufność w Miłosierdzie Boże, wskazywał drogę nawrócenia i wiary w Niego, jako obiecanego i oczekiwanego Mesjasza, jedynego Odkupiciela człowieka. Samarytanka otworzyła się na ten dar Boży, doświadczyła Bożego miłosierdzia i jej serce zostało uzdrowione. Zostawiła grzeszne życie, jak pusty dzban przy studni. Pan Jezus przemienił i napełnił jej serce „wodą życia”. Albowiem „tylko Jego Duch jest wodą, dającą prawdziwe i wieczne życie”.

Drodzy Moi! Chrystus dzisiaj pragnie spotkać się z nami, Boże Serce z naszym sercem. Wszyscy, podobnie jak ewangeliczna Samarytanka, jesteśmy zaproszeni do tego spotkania i do takiej serdecznej rozmowy z Panem podczas cichej modlitwy serca, adoracji Najświętszego Sakramentu, słuchania Słowa Bożego oraz sakramentalnej spowiedzi.

Z naczyniem ufności zbliżmy się do Niego. Papież Franciszek zwraca się do nas ze słowami serdecznej zachęty: „Nie bójcie się spojrzeć Mu w oczy pełne nieskończonej miłości i pozwólcie, aby On ogarnął was swoim miłosiernym spojrzeniem gotowym przebaczyć każdy wasz grzech. Spojrzeniem, które może przemienić wasze życie i uleczyć rany waszych dusz. Przyjdźcie do Niego i nie bójcie się! Przyjdźcie, by powiedzieć Mu z głębi waszych serc: „Jezu ufam Tobie!”. Pozwólcie, by dotknęło was Jego bezgraniczne Miłosierdzie”.

Jezus czekał na Samarytankę przy studni, czeka na nas w osobie kapłana przy kratkach konfesjonału, aby obmyć nas wodą swego miłosierdzia dającego życie wieczne.

„W sakramencie pokuty, dzięki «lekarstwu spowiedzi», doświadczenie grzechu nie przeradza się w rozpacz, lecz spotyka się z Miłością, która przebacza i przemienia” – uczy papież Benedykt XVI.

Drodzy Moi! Trzeba, abyśmy doświadczając łaski spotkania z miłosiernym Zbawicielem obecnym i działającym w Kościele umieli wychodzić do drugiego człowieka – spragnionego prawdy, która wyzwala i miłości, która leczy, nadaje sens naszej ziemskiej wędrówce i decyduje o naszej wieczności.

Papież Leon XIV w niedzielnym rozważaniu na Anioł Pański (8 marca 2026 r.) powiedział: „W Ewangelii jest również napisane, że „przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że [Jezus] rozmawiał z kobietą” (J 4, 27). (…) Zgodnie ze zwyczajem, tę kobietę samarytańską powinien był po prostu zignorować; natomiast Jezus przemawia do niej, słucha jej, wierzy jej bez jakichś ukrytych motywów i bez pogardy.

Jakże wiele osób szuka w Kościele takiej samej delikatności, takiej dyspozycyjności! Jakże piękne jest to, gdy tracimy poczucie czasu, aby poświęcić uwagę tym, których spotykamy – takimi, jakimi są. Jezus zapominał nawet o posiłku, tak bardzo karmiło Go pragnienie wypełnienia woli Boga, by dotrzeć do głębi każdego człowieka (por. J 4, 34).

Tak więc Samarytanka staje się pierwszą z wielu ewangelizatorek. Wielu z jej miasteczka, zamieszkanego przez pogardzanych i wyrzutków, dzięki jej świadectwu spotyka Jezusa, a także w nich wiara tryska jak czysta woda”.

Historia spotkania Jezusa z Samarytanką pomaga nam zrozumieć, czym jest w swej istocie nowa ewangelizacja, do której wezwani są wszyscy ochrzczeni, a więc każdy z nas.

Mamy tutaj piękny przykład jak ważne dla głoszenia innym ludziom dobrej nowiny o Chrystusie, Odkupicielu człowieka, jest świadectwo naszego osobistego spotkania z Panem.

Papież Franciszek mówi: „Ten, kto spotkał Chrystusa, jak Samarytanka przy studni, nie może zachować dla siebie tego doświadczenia, ale odczuwa pragnienie by się nim dzielić, aby prowadzić innych do Jezusa. Wszyscy powinniśmy się zastanowić, czy ludzie, którzy nas spotykają, dostrzegają w naszym życiu ciepło wiary, czy widzą na naszych twarzach radość z tego, że spotkaliśmy Chrystusa!” (14 października 2013 r.).

Świadectwo Samarytanki zachęciło jej rodaków do nawiązania osobistej relacji z Jezusem i przyjęcia Go z wiarą. Także i my jesteśmy powołani do pełnego ufności przylgnięcia do Jego Serca i wyznania: „Panie, Ty jesteś prawdziwie Zbawicielem świata; daj nam wody żywej, abyśmy nie pragnęli”.

To niezwykłe spotkanie dwóch serc przy studni Jakuba, przypomina nam naszą wielką godność i wzniosłość naszego powołania, jako istot ludzkich stworzonych na obraz i podobieństwo Boże, stworzonych z miłości i do miłości.

„Bóg pragnie nas, naszych serc, naszej miłości i to pragnienie umieścił w sercu Jezusa– uczy papież Franciszek.

Św. Teresa z Lisieux mówi: „Oto wszystko, czego Jezus żąda od nas; nie potrzebuje On wcale naszych dzieł, lecz jedynie naszej miłości, ponieważ ten sam Bóg, który oświadcza, że jeśliby łaknął, nie potrzebuje nam o tym mówić, nie obawia się żebrać o trochę wody u Samarytanki. On pragnął... Lecz mówiąc: "daj mi pić" (J 4, 7), Stwórca świata domagał się miłości od swego biednego stworzenia. On pragnął miłości...”.  

Nasz wielki Rodak Św. Jan Paweł II w jednym z orędzi na Wielki Post (1993) zachęcał: „Drodzy bracia i siostry, (…) rozpoznajcie głos Jezusa, przemawiającego do was (…). Słuchajcie głosu Jezusa, który zmęczony i spragniony, mówi do Samarytanki przy studni Jakubowej: «Daj Mi pić!» (J 4, 7). Wpatrujcie się w Jezusa przybitego do krzyża, konającego, gdy mówi ledwie dosłyszalnym głosem: «Pragnę» (J 19, 28). Dziś Chrystus ponawia to wezwanie i znów przeżywa mękę konania w naszych najuboższych braciach.

Wspomnijcie słowa Pańskie: «Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody» (Mt 10, 42). Całym sercem i z nadzieją rozważajcie też słowa: «Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, (...) bo byłem spragniony, a daliście Mi pić» (por. Mt 25, 34-35)”.

Drodzy Moi! Trzeba nam zatem uważnie wsłuchać się w pokorną prośbę Pana wypowiedzianą przy studni Jakuba – „Daj Mi pić”, a potem w Jego „Pragnę”  – wypowiedziane na krzyżu. Trzeba nam rozpoznać to wołanie, które umęczony i spragniony Chrystus nieustannie wypowiada do nas poprzez ubogich i chorych, poprzez samotnych i opuszczonych starców, poprzez ludzi młodych kuszonych przez złego ducha i zagubionych w świecie rozmaitych uzależnień, poprzez dzieci zranione przemocą i niemoralnością dorosłych, oraz te najmniejsze, ukryte jeszcze pod sercem matki, odrzucone i zagrożone aborcją. To sam Jezus przychodzi w każdym z tych najmniejszych i spragniony miłości puka do naszego serca. 

O tym przypomina nam św. Matka Teresa z Kalkuty, która poleciła, aby we wszystkich kaplicach Misjonarek Miłości obok wizerunku Ukrzyżowanego Pana umieścić napis – Jego słowo: Pragnę!

W konstytucjach założonego Zgromadzenia napisała: "Naszym celem jest zaspokajanie nieskończonego pragnienia miłości, jakiego doświadczył Jezus Chrystus na Krzyżu".

„On, Stworzyciel wszechświata, prosi o miłość swoich stworzeń. On pragnie naszej miłości... To słowo: 'PRAGNĘ' czy dźwięczy ono w naszych duszach?"

Papież św. Jan Paweł II przywołując postać Założycielki Misjonarek Miłości powiedział: „Jej misja rozpoczynała się każdego dnia o świcie przed Najświętszym Sakramentem. W ciszy kontemplacji Matka Teresa z Kalkuty słyszała wołanie Jezusa na krzyżu: «Pragnę! » To wołanie, przenikające do głębi jej serce, kazało jej wyjść na ulice Kalkuty i na wszystkie peryferie świata, aby szukać Jezusa w człowieku ubogim, opuszczonym, umierającym”.

Święta z Kalkuty przypominała o tym swoim siostrom. Mówiła: „Wszystko u Misjonarek Miłości istnieje tylko po to, by zaspokoić pragnienie Jezusa. Jego słowo: «Pragnę», na ścianach każdej kaplicy Misjonarek Miłości, nie pochodzi tylko z przeszłości, ale jest żywe tu i teraz, wypowiedziane do Was”. 

Matka Teresa powtarzała, że „najcięższą chorobą na Zachodzie nie jest gruźlica ani trąd, lecz brak miłości, troski, poczucie, że jesteśmy nikomu niepotrzebni. Fizyczne dolegliwości możemy leczyć różnymi medykamentami, ale osamotnienie, rozpacz i brak nadziei możemy leczyć tylko miłością. Niemało ludzi na świecie umiera z braku kromki chleba, znacznie więcej jednak umiera z braku miłości”.

„Nie jest ważne ile robimy, ale ile miłości wkładamy w to, co robimy. Nie możemy zrobić nic wielkiego, za to możemy czynić małe rzeczy z wielką miłością!”.

Drodzy Moi! Pamiętajmy, że będzie to możliwe tylko wtedy, gdy sami mocno przylgniemy do Serca Zbawiciela i będziemy nieustannie czerpać z tego źródła Bożej miłości, którą Duch Święty rozlewa w naszych sercach i uzdalnia do wytrwałej posługi miłosierdzia wobec bliźnich.

Matka Teresa z Kalkuty, Założycielka Misjonarek Miłości, w jednym z wywiadów powiedziała: „Owocem naszej więzi i żywej relacji z Jezusem i Maryją jest nasza praca, wychodzenie z miłością Boga do naszych bliźnich spotykanych w codzienności. Chciałabym podkreślić, że nie byłybyśmy w stanie podejmować się takiej pracy, gdyby nie silniejsza moc, której Bóg udziela nam ze swojego Serca na modlitwie. Dlatego nasze życie jest ściśle powiązane z Eucharystią, z Chlebem życia. Jezus Eucharystyczny oraz Jezus obecny w ubogich pomaga nam stawać się kontemplatywnymi w świecie, jesteśmy blisko Niego 24 godziny na dobę”.

Matka Teresa, Samarytanka naszych czasów, przekazuje nam krótką regułę życia: „Owocem ciszy jest modlitwa. Owocem modlitwy jest wiara. Owocem wiary jest miłość. Owocem miłości jest służba. Owocem służby jest pokój”.

Drodzy bracia i siostry! Razem ze Świętą Misjonarką Miłości z Kalkuty klękamy w ciszy u stóp Zbawiciela, adorujemy Jezusa – Hostię, aby na nowo uważnie wsłuchać się w Jego „Pragnę” i odpowiedzieć na nie z pełnym miłości oddaniem:

"Panie, oto moje ręce: weź je, aby niosły pomoc ubogim i cierpiącym.

Oto moje stopy, aby mogły pójść i nawiedzić tych, którzy są samotni.

Oto mój głos dla tych, którzy potrzebują słów pełnych miłości.

Oto moje serce: niechaj służy jedynie dla miłości.

Weź moje serce i wszystko, co posiadam". Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.

 

Obory, 8 marca A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio