Drodzy w Sercu
Jezusa, bracia i siostry!
„Syn Boży, który stał się ciałem dla naszego
zbawienia, dał nam swoją Matkę, która wraz z nami pielgrzymuje, aby nigdy nas
nie zostawić samymi na drodze naszego życia, zwłaszcza w chwilach niepewności i
cierpienia” (pap. Franciszek, 1.01.2016).
„Jestem wam Matką z niezgłębionego miłosierdzia Boga” (Dz. 449) – powiedziała Matka Boża do św. siostry Faustyny. Innym razem
powiedziała do niej: „Jestem nie tylko Królową nieba, ale i Matką
Miłosierdzia i Matką twoją (Dz. 330).
Św. Bernard, opat z Clairvaux, w jednym ze swoich
kazań poświęconych Matce Bożej napisał:
„Sławimy Twoje dziewictwo, podziwiamy pokorę, lecz
nam, nędznym, słodsze jest miłosierdzie; częściej je wspominamy, częściej go
wzywamy, bardziej jest nam ono drogie. Ono bowiem przyczyniło się do odnowy
świata i wszystkim wyjednało zbawienie”.
Matka Boża Miłosierdzia jest przede wszystkim Tą,
która dała światu Syna Bożego, Wcielone Miłosierdzie, i daje Je nieustannie,
prowadząc do Niego wszystkich wierzących.
Ona jak nikt inny „zna tajemnicę Bożego
miłosierdzia. Wie, ile ono kosztowało i wie, jak wielkie ono jest.” (DiM
9).
Kościół w prefacji Mszy Świętej o Maryi Matce
Miłosierdzia składa dziękczynienie i wielbi Boga słowami: „Ona jest Królową
łaskawą, która doznawszy w szczególny sposób Twego miłosierdzia, przygarnia
wszystkich uciekających się do Niej i wysłuchuje wołających wśród doczesnych
utrapień. Maryja jest Matką miłosierdzia, zawsze zwróconą ku prośbom swoich
dzieci, aby uzyskać dla nich przebaczenie i wyjednać odpuszczenie grzechów. Ona
jest szafarką dobroci, nieustannie błagającą Syna za nami, aby swą łaska ubogacił
nasze ubóstwo i umocnił swoją potęgą nasze słabe siły”.
Miłosierna miłość Boga w dziejach Kościoła i świata
nie przestaje objawiać się w Niej i poprzez Nią. Jest to objawienie
szczególnie owocne – napisze św. Jan Paweł II – albowiem opiera się w
Bogarodzicy o szczególną podatność macierzyńskiego serca, o szczególną
wrażliwość, o szczególną zdolność docierania do wszystkich, którzy tę właśnie
miłosierną miłość najłatwiej przyjmują ze strony Matki (DM, 9).
„Kiedy [Maryja] na nas spogląda, widzi nie
grzeszników, ale dzieci – mówi Papież Franciszek. Oczy Matki Bożej
potrafią rozświetlać każdą ciemność, rozpalając wszędzie na nowo nadzieję. Jej
spojrzenie zwrócone na nas mówi: "Drogie dzieci, odwagi; jestem tutaj,
wasza matka!".
Tutaj Mater Dolorosa obejmuje nas swoim czułym
spojrzeniem i prowadzi do swego Syna, obecnego i działającego w Kościele,
zawierza nas Jego Sercu i składa w ramionach Jego miłosierdzia.
Młody pielgrzym wyzwolony z sideł narkomanii pisze:
„Dziękuje Ci Matko Bolesna, że pomogłaś i pomagasz mi, prowadzisz do
Jezusa przez Sakrament Pokuty, który jest moim uzdrowieniem. Jestem wolnym
człowiekiem, Twoim dzieckiem Maryjo”.
Papież Franciszek, w jednej z homilii powiedział: „Kiedy jesteśmy utrudzeni, zniechęceni,
przygnieceni problemami, spoglądamy na Maryję, odczuwamy Jej spojrzenie, które
mówi naszemu sercu: „Odwagi, synu, ja ciebie wspieram!”. Matka Boża dobrze nas
zna, jest Matką, dobrze wie, jakie są nasze radości i trudności, nasze nadzieje
i rozczarowania. Gdy odczuwamy ciężar naszych słabości, grzechów, spoglądamy na
Maryję, która mówi naszemu sercu: „Wstań, idź do mojego Syna, Jezusa, On cię
przyjmie, okaże miłosierdzie i da nową siłę, by iść dalej”.
Edward z Zielonej Góry przez wiele lat był zniewolony przez alkohol. Wiosną 2011 roku przyjechał
z żoną do Obór. Doświadczył uzdrawiającej mocy sakramentu spowiedzi świętej.
„To była moja spowiedź po bardzo wielu latach – napisał. Przyjąłem Komunię
Świętą, a potem przyjąłem szkaplerz Matki Bożej. Od tego dnia zacząłem z żoną
chodzić do kościoła. Czułem, że Matka Boża Szkaplerzna mnie chroniła. Nie
wziąłem do ust żadnego alkoholu i nie ciągnie mnie do niego do dziś. Jezus
oczyszcza również moją mowę. Dziękuję Matce Bolesnej za Jej wstawiennictwo w
moim uzdrowieniu z nałogu i uzdrowieniu mojej żony Marii z choroby Parkinsona”.
Drodzy bracia i siostry, zgromadzeni u stóp Matki
Bożej Bolesnej w Oborskim Sanktuarium!
Bł. Stefan Wyszyński, koronator Oborskiej Piety, mówi
nam dzisiaj:
„Oto mamy przed sobą nie tylko "Wszechmoc
Błagającą", ale i Matkę Miłosierdzia, Matkę litości, przepełnioną
współczuciem, wrażliwą na ludzi, na ich nieudolność, małość, słabość
i niedole”.
„Mamy Matkę, której
oczy są czujne i dobre jak oczy Syna; Jej macierzyńskie serce jest pełne
miłosierdzia, jak On; Jej ręce chcą pomagać, jak ręce Jezusa, które łamały
chleb dla łaknących, które dotykały chorych i ich uzdrawiały. Napełnia nas to
ufnością i otwiera na łaskę i miłosierdzie Chrystusa. Maryja jest Matką
pocieszenia, która pociesza swoje dzieci” – mówi papież Franciszek.
O tym przypominają
nam liczne wota dziękczynne zdobiące ściany prezbiterium i świadectwa zapisane
w Oborskiej Księdze Łask i Cudów Matki Bożej Bolesnej.
Dlatego pełni ufności za świętym Bernardem prosimy:
„Ukaż światu łaskę zmiłowania, jaką znalazłaś u Boga: Twoimi świętymi prośbami
wyjednaj przebaczenie winnym, uzdrowienie chorym, umocnienie słabym, pociechę
strapionym, a ginącym pomoc i ocalenie”.
Dlatego przywołajmy także słowa modlitwy s. Dominiki
Steć ze Zgromadzenia Służebnic Jezusa Miłosiernego:
Maryjo, „Twój wzrok pełen troski, czułości, skierowany
w dół, w szarość naszego życia, zwykłość codziennych spraw. (…)
Matko, pozwól każdemu z nas znaleźć się w Twoich
ramionach, usłyszeć bicie Twego serca, poczuć się Twoim dzieckiem, spojrzeć Ci
w oczy i powiedzieć z nadzieją w sercu: oto Matka moja.
Matko, która stoisz przy drodze, czekasz niczym
ewangeliczny miłosierny ojciec na powracające dzieci. Przyciągnij swoim
wzrokiem, siłą miłości każdego z nas do Siebie. Bądź nam prostą drogą do nieba.
Ukryj w cieniu Twej obecności i ponieś, kiedy przyjdzie chwila próby. Wskazuj
wciąż cel, by nie zwątpić, by nie zwolnić kroku, by iść z podniesioną głową ku
górze, ku „Niebieskiemu Jeruzalem".
Matko Miłosierdzia, otul swym macierzyńskim płaszczem
tych, którym ciężko, którzy cierpią w szpitalach, w opuszczeniu, którzy nie
mają pracy. Pociesz tych, którzy stracili nadzieję. Niech Twoje ramiona będą
niczym dźwignia do nieba. Orędowniczko, wsłuchana w głos naszych modlitw –
wysłuchaj nas.
Wpisz już dziś w nasze serca Twoje dźwięczne "Magnificat",
by nasze życie stawało się jednym wielkim dziękczynieniem wobec Boga, który
jest dobry, którego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie, który Ciebie dał nam
za Matkę, byśmy nie zostali sierotami, ale promieniowali radością dzieci
Bożych”.
Drodzy bracia i siostry!
Niecałe 18 km od naszego karmelitańskiego Sanktuarium
Matki Bożej Bolesnej w Oborach znajduje się monumentalna figura (56 m) Matki
Bożej Miłosiernej w Konotopiu, stanowiąca wotum dziękczynne Romana i Grażyny
Karkosików z Kikoła. Figura została uroczyście poświęcona przez Biskupa
Włocławskiego Krzysztofa Wętkowskiego w dniu 15 sierpnia 2026 r. Maryja w swoim
wizerunku z Konotopia nazwana i ukazana jest jako Matka miłosierna i łaskawa,
która wyciąga swoje ręce do wszystkich swoich dzieci, które Chrystus odkupił
swoją Krwią Przenajdroższą i powierzył Jej w testamencie z krzyża. Gestem
wyciągniętych i opuszczonych dłoni Maryja mówi: "Jestem z wami i dla was,
moje dzieci!". Każdy z nas jest dla Niej ważny i drogocenny w Jej oczach.
Piękna Pani lekko skłania swoją głowę, patrzy z czułą miłością i obdarza
łagodnym uśmiechem każdego kto przychodzi do Jej stóp. Nikogo nie odrzuca, ale
przyjmuje takiego jakim jest i pomaga stać się takim jakim pragnie tego Bóg.
Przypomina najbardziej Niepokalaną z Cudownego Medalika. Jej figura widoczna
jest z daleka, przypominając, że Serce naszej Niebieskiej Matki nieustannie
czuwa nad wszystkimi, którzy pełni nadziei oddają Jej swoje troski i swoje
życie, aby z Jej macierzyńską pomocą podążać odważnie śladami Jezusa, przez
ojczyznę ziemską do ojczyzny niebieskiej. Jej figura stoi przy ruchliwej
drodze, jak nasze życie, i przypomina o celu naszej ziemskiej wędrówki, którym
jest Niebo oraz o jedynej drodze zbawienia, którą jest nasz Pan Jezus Chrystus.
Figura Maryi widoczna jest z daleka, świeci jak latarnia morska wskazująca
pewną i bezpieczną drogę powrotu dla wszystkich, którzy oddalili się od Bożego
Serca. Cała Jej postać, spojrzenie i dłonie wskazują zarazem na kościół
parafialny w Kikole, prowadzą do Jej Syna czekającego na nas w tabernakulum
ołtarza w Sakramencie Miłości. Jej postać i wyciągnięte dłonie zwrócone są
także w stronę Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach (w linii prostej,
czyli tzw. powietrznej jest to zaledwie 12,4 km). Dla autokaru i samochodów
osobowych będzie to niecałe 18 km (ok. 20 minut). Wielu pielgrzymów udających
się do Sanktuarium M. B. Bolesnej w Oborach, szczególnie na sobotni ”Wieczernik
KRÓLOWEJ POKOJU” (11.00 – 17.30) zatrzymuje się po drodze przy niezwykłym monumencie
Matki Bożej Miłosiernej w Konotopiu.
Duszpasterze parafii Św. Wojciecha w Kikole napisali:
"(...)Patrząc na figurę Matki Bożej odnosimy się bezpośrednio do żywej i
prawdziwej Osoby Maryi. Choć podziwiamy kunszt budowy monumentu, myśl
technologiczną, użyte nowoczesne materiały, pracę wielu oddanych ludzi,
trudność budowy, to najważniejsze jest duchowe przesłanie Maryjnego monumentu. (…)
Maryja ma otwarte dłonie, jakby chciała przytulić
każdego człowieka, który się do Niej zbliża. Kochająca, dobra, piękna,
współczująca, troskliwa Matka, która wszystko rozumie, bez słów, bez pytań,
ocen. Gotowa zapomnieć wszelkie winy. Jej twarz radosna, lekko uśmiechnięta,
emanująca dobrocią. Kochana Matka. (…)”.
Drodzy bracia i siostry! Czego jeszcze własnym
przykładem uczy nas Maryja, Matka Miłosierdzia, do czego nas wzywa?
Jak uczy św. Jan Paweł II „Maryja (…) uznając się za
służebnicę Pana, oddaje się zarazem na służbę Jego miłości do ludzi. (…)
Znamienne jest, że przyjąwszy wielkodusznie zwiastowanie anielskie, udaje się
pospiesznie do Elżbiety, aby jej pomóc”.
Abp Wiktor Skworc w homilii poświęconej Matce Bożej
Miłosierdzia powiedział:
„Służebnica Pańska, która co dopiero
wypowiedziała historyczne słowo „fiat” idzie do krewnych,
bo autentyczne spotkanie z Bogiem zawsze prowadzi do spotkania
z człowiekiem. Maryja, na to spotkanie podąża szybko, „z
pośpiechem”, by spotkać się z matką, będącą przy nadziei – Elżbietą
i Zachariaszem; ludźmi naznaczonymi niemocą strudzonego życia
i podeszłego wieku.
Wymowne jest to spotkanie Bogurodzicy w domu
Elżbiety i Zachariasza, spotkanie z potrzebującymi, najbardziej
bezbronnymi: ludźmi w podeszłym wieku i nienarodzonym.
Pouczające jest to spotkanie dla nas, ludzi XXI
wieku uprawiającymi kult życia i użycia, wiecznej młodości, żyjących
w czasach, w których starość i doświadczenie nie mają
dobrej prasy; reklamowane, i szanowane nie są. Raczej odsuwane
na margines, eksmitowane z domów rodzinnych do DPS-sów,
bo tam „lepsza opieka”. Zwycięża „kultura odrzucenia”.
Bracia i siostry! Nawiedzenie Maryi wnosi
w dom Zachariasza i Elżbiety tchnienie Ducha Świętego
a to Duch miłości; Matka Boża przynosi swym krewnym nadzieję, radość
i konkretną pomoc we wszelkich czynnościach, związanych
z funkcjonowaniem domu. Matka Pana pracuje przy piecu, garnkach, praniu…
Maryja potwierdza swoją postawą, że Służebnica Pańska jest równocześnie
służebnicą człowieka. Ukazuje jak ogromnie ważna jest integralna jedność serca,
pracy i służby, co sprowadzone do wspólnego mianownika jest
manifestacją szeroko rozumianego miłosierdzia.
Pisał o tym poeta Roman Brandstaetter, trafnie
wskazując, iż Maryja przybywając do Elżbiety we wszelkie
wykonywane zajęcia, wkłada całą dobroć rozmiłowanego w Bogu
i ludziach, serca.
„Serce, w którym nie odnajdziesz chleba
jest przekleństwem. Chleb, w którym nie bije serce
Jest trucizną” („Śmierć na Wybrzeżu Artemidy”).
Bracia i siostry! Przekleństwem dla
społeczeństwa, narodu są serca zimne, wyrachowane, nieskore
do pomocy, obojętne – serca, które potrafią bezwzględnie krzywdzić
współrodaków. Błogosławieństwem zaś są serca ukształtowane w maryjnej
szkole, które drugiemu ofiarują swój czas i konkretną pomoc, choćby
w pomocy sąsiedzkiej i wszelkich formach wolontariatu!
Błogosławieństwem są serca, które dają chleb!
Bracia i Siostry!
W homilii, wygłoszonej w czasie pielgrzymki
do Lourdes, św. Jan Paweł II tak komentował dzisiejszą
Ewangelię: „Po Magnificat następuje cisza: nie ma żadnej
wzmianki o trzech miesiącach obecności Maryi u boku Jej krewnej
Elżbiety. Być może przemawia tu do nas rzecz najważniejsza: dobra
nie czyni się w zgiełku, siła miłości wyraża się w spokojnej
dyskrecji codziennej służby…”
Siła miłości wyraża się w spokojnej dyskrecji
codziennej służby.
Zatrzymajmy się na trzech ostatnich słowach:
dyskrecja, codzienna i służba. Niech te słowa będą dla nas ludzi
wiary jasnym programem; wskazaniem w naszych relacjach z bliźnimi;
w pełnieniu dzieł miłosierdzia. Wysłuchujmy dyskretnie naszych bliźnich
jak Maryja; bądźmy dla nich oparciem i źródłem pomocy! Bądźmy wobec nich
miłosierni, delikatni, dochowujący powierzonej tajemnicy, wszak sami takich
form miłosierdzia oczekujemy i otrzymujemy je od Boga, przez wstawiennictwo
Maryi i od wielu bliźnich.
Bracia i Siostry!
Niech to dzisiejsze modlitewne spotkanie
z Bogiem, Jego Matką i sobą nawzajem umocni was w wierze
i nadziei, w postawie wzajemnej służby i miłości miłosiernej.
(…)
Pamiętajmy przy tym, że dobra nie czyni się
w zgiełku, a siła miłości i miłosierdzia wyraża się
w spokojnej dyskrecji codziennej służby na wzór Maryi.”.
Drodzy Moi! Od Maryi
spieszącej z pomocą do krewnej Elżbiety w Ain Karem uczymy się zatem czynnej
miłości bliźniego. Ona, swoim przykładem i
wstawiennictwem, pragnie wspomagać nas w tej posłudze miłosierdzia wobec duszy
i ciała naszych sióstr i braci.
Papież Franciszek nawiązując do tego wydarzenia mówi:
„Po zwiastowaniu Maryja mogłaby skupić się na samej sobie, na zmartwieniach i
obawach, związanych z jej nowym stanem. A jednak nie czyni tego, ale całkowicie
ufa Bogu. Myśli raczej o Elżbiecie. (…) Powstaje i wyrusza w drogę. (…)
Maryja pozwoliła, by wyzwaniem stały się dla niej
potrzeby jej starszej kuzynki. Nie wycofała się, nie pozostała obojętną.
Myślała bardziej o innych, niż o sobie samej. I to wniosło w jej życie dynamizm
i entuzjazm.
Każdy z was – mówi papież Franciszek – może zadać sobie
pytanie: w jaki sposób reaguję na potrzeby, jakie widzę wokół siebie? Czy myślę
natychmiast o usprawiedliwieniu, by zwolnić się z obowiązku, czy też wykazuję
zainteresowanie i oddaję siebie do dyspozycji?
Oczywiście, nie możecie rozwiązać wszystkich problemów
świata. Ale być może możecie zacząć od tych, które są najbliżej was, od spraw w
waszej okolicy.
Kiedyś ktoś powiedział Matce Teresie z posługującej
bezdomnym nędzarzom na ulicach Kalkuty: „To, co matka robi, jest zaledwie
kroplą w oceanie”. A ona odpowiedziała: „Ale gdybym tego nie robiła, w oceanie
byłoby o jedną kroplę mniej”.
Wobec konkretnej i pilnej potrzeby, należy działać
pośpiesznie [jak Maryja]. Jak wiele osób na świecie czeka na odwiedziny kogoś,
kto się nimi zajmie! Ileż osób starszych, chorych, (…) potrzebuje naszego
współczującego spojrzenia, naszych odwiedzin, (…) pokonujących barierę
obojętności!” – mówi papież Franciszek.
Razem ze św. Janem Pawłem II zwracamy się do Maryi,
Matki Miłosierdzia:
"Twój przykład niech nas prowadzi, abyśmy umieli
uczynić z naszego życia nieustanny hymn uwielbienia miłości Bożej. Rozbudź w
nas wrażliwość na potrzeby innych i gorliwość w niesieniu pomocy cierpiącym,
daj nam zdolność towarzyszenia samotnym i budowania nadziei tam, gdzie
rozgrywają się ludzkie dramaty. Na każdym etapie naszego życia, radosnym czy
smutnym, z macierzyńską miłością ukazuj nam Twego Syna Jezusa, o łaskawa, o
litościwa, o słodka Panno Maryjo".
Drodzy bracia
i siostry, zgromadzeni na Świętej Wieczerzy w ciszy Oborskiego Karmelu!
Nasz
wielki Rodak Święty Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Eucharystia pochodzi z
miłości i rodzi miłość”.
Pięknie
przypomina o tym ewangeliczna scena Nawiedzenia.
Wędrówkę Maryi
z Nazaretu do Ain Karem można nazwać pierwszą procesją Bożego Ciała. Maryja
niesie pod sercem ukrytego Jezusa, Boga- Człowieka, oczekiwanego przez
wszystkich Zbawiciela świata – jest Jego pierwszą, żywą monstrancją. Możemy
sobie wyobrazić z jaką radością Maryja przemierza polne drogi Judei i razem z
całym stworzeniem wyśpiewuje Bogu hymn uwielbienia i dziękczynienia.
Przychodząc do domu Zachariasza, aby usłużyć brzemiennej Elżbiecie staje się
szczególnym świadkiem bliskości i czułej miłości Boga. Mówi o niej całą swoją
postawą i pokorną posługą, poprzez swoje słowa i gesty oraz uśmiech. Wskazuje,
że źródłem tej pięknej miłości bliźniego jest sam Jezus, z którym Ona jest
doskonale zjednoczona. On, choć jeszcze ukryty w Jej dziewiczym łonie, rozpala
Jej Serce i Ona Go przynosi z radością do Elżbiety. Przez trzy miesiące Jezus
pozostaje w domu Zachariasza ukryty w dziewiczym łonie Maryi jak w tabernakulum
kościoła.
Pięknie wyjaśnia to św. Jan
Paweł II mówiąc, że Maryja w pewnym sensie jest „tabernakulum” – pierwszym
„tabernakulum” w historii, w którym Syn Boży (jeszcze niewidoczny dla
ludzkich oczu) pozwala się adorować Elżbiecie, niejako „promieniując” swoim
światłem poprzez oczy i głos Maryi.
Najmilsi Bracia i Siostry!
Trzeba, aby Jezus tak
promieniował poprzez każdego z nas, gdy przyjmujemy Go do serca w Komunii
świętej i idziemy z Nim do naszych rodzin, pochylamy się nad dziećmi,
odwiedzamy chorych, ofiarujemy nasz czas samotnym, odwiedzamy osoby starsze –
przeżywające jesień życia, gdy idziemy codziennie do naszego Ain Karem –
z pokorną posługą miłości.
Bez Niego taka ofiarna i
wytrwała posługa miłości bliźniego byłaby wręcz niemożliwa. Mówi o tym
święta Faustyna w swoim Dzienniczku, gdy wyznaje: O Jezu
(…) gdybyś sam nie zapalał w duszy mojej tej miłości, nie umiałabym
w niej wytrwać. Sprawia to Twoja miłość Eucharystyczna, która mnie
codziennie zapala.
Papież
Franciszek podkreśla: „Eucharystia (…) jednoczy nas z Jezusem: sprawia, że
przyswajamy sobie Jego sposób życia, Jego zdolność do łamania siebie i dawania
siebie braciom, do odpowiadania dobrem na zło. Daje nam odwagę, aby wyjść poza
swoje ograniczenia i pochylić się z miłością nad słabościami innych. Tak jak
Bóg czyni to z nami. Taka jest logika Eucharystii: przyjmujemy Jezusa, który
nas kocha i leczy nasze słabości, aby kochać innych i pomagać im w ich
słabościach”.
Ojciec Święty, jeszcze jako
Arcybiskup Buenos Aires, w homilii przed procesję Bożego Ciała mówił: „Po spożyciu Ciała Chrystusa wyjdziemy
wędrować, towarzysząc Jezusowi w Najświętszym Sakramencie. Będziemy prosić
Maryję o tę gorliwość wyruszania w drogę i służenia, gorliwość, którą
zaszczepił w Niej Syn, ledwie poczęty w Jej dziewiczym łonie”.
Drodzy bracia i siostry!
„Niech Święta Dziewica, w której Bóg stał się Ciałem, pomaga nam
przyjmować z wdzięcznym sercem dar Eucharystii i czynić dar także z naszego
życia. Oby Eucharystia uczyniła nas darem dla wszystkich”.
Pozwólmy, aby Jezus
Eucharystyczny żył w nas i promieniował przez nas miłością swego Serca. Jak
Maryja bądźmy Jego żywą monstrancją.
„Boże, nasz Ojcze, spraw,
abyśmy posileni eucharystycznym Pokarmem, razem z Najświętszą Dziewicą zawsze
wychwalali Twoje miłosierdzie i doznawali opieki Tej, którą czcimy jako Królową
łaskawą dla grzeszników i miłosierną względem ubogich. Przez Chrystusa, Pana
naszego.” (z formularza Mszy św. o NMP Królowej i Matce
Miłosierdzia). Amen.
o. Piotr Męczyński O.Carm.
|