03.09.2026
Salve Mater Misericordiae – Witaj Matko Miłosierdzia


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

„Syn Boży, który stał się ciałem dla naszego zbawienia, dał nam swoją Matkę, która wraz z nami pielgrzymuje, aby nigdy nas nie zostawić samymi na drodze naszego życia, zwłaszcza w chwilach niepewności i cierpienia” (pap. Franciszek, 1.01.2016).

„Jestem wam Matką z niezgłębionego miłosierdzia Boga” (Dz. 449) – powiedziała Matka Boża do św. siostry Faustyny. Innym razem powiedziała do niej: „Jestem nie tylko Królową nieba, ale i Matką Miłosierdzia i Matką twoją (Dz. 330).

Św. Bernard, opat z Clairvaux, w jednym ze swoich kazań poświęconych Matce Bożej napisał:

„Sławimy Twoje dziewictwo, podziwiamy pokorę, lecz nam, nędznym, słodsze jest miłosierdzie; częściej je wspominamy, częściej go wzywamy, bardziej jest nam ono drogie. Ono bowiem przyczyniło się do odnowy świata i wszystkim wyjednało zbawienie”.

Matka Boża Miłosierdzia jest przede wszystkim Tą, która dała światu Syna Bożego, Wcielone Miłosierdzie, i daje Je nieustannie, prowadząc do Niego wszystkich wierzących.

Ona jak nikt inny „zna tajemnicę Bożego miłosierdzia. Wie, ile ono kosztowało i wie, jak wielkie ono jest.” (DiM 9).

Kościół w prefacji Mszy Świętej o Maryi Matce Miłosierdzia składa dziękczynienie i wielbi Boga słowami: „Ona jest Królową łaskawą, która doznawszy w szczególny sposób Twego miłosierdzia, przygarnia wszystkich uciekających się do Niej i wysłuchuje wołających wśród doczesnych utrapień. Maryja jest Matką miłosierdzia, zawsze zwróconą ku prośbom swoich dzieci, aby uzyskać dla nich przebaczenie i wyjednać odpuszczenie grzechów. Ona jest szafarką dobroci, nieustannie błagającą Syna za nami, aby swą łaska ubogacił nasze ubóstwo i umocnił swoją potęgą nasze słabe siły”.

Miłosierna miłość Boga w dziejach Kościoła i świata nie przestaje objawiać się w Niej i poprzez Nią. Jest to objawienie szczególnie owocne – napisze św. Jan Paweł II – albowiem opiera się w Bogarodzicy o szczególną podatność macierzyńskiego serca, o szczególną wrażliwość, o szczególną zdolność docierania do wszystkich, którzy tę właśnie miłosierną miłość najłatwiej przyjmują ze strony Matki (DM, 9).

„Kiedy [Maryja] na nas spogląda, widzi nie grzeszników, ale dzieci – mówi Papież Franciszek.  Oczy Matki Bożej potrafią rozświetlać każdą ciemność, rozpalając wszędzie na nowo nadzieję. Jej spojrzenie zwrócone na nas mówi: "Drogie dzieci, odwagi; jestem tutaj, wasza matka!".

Tutaj Mater Dolorosa obejmuje nas swoim czułym spojrzeniem i prowadzi do swego Syna, obecnego i działającego w Kościele, zawierza nas Jego Sercu i składa w ramionach Jego miłosierdzia.

Młody pielgrzym wyzwolony z sideł narkomanii pisze: „Dziękuje Ci Matko Bolesna, że pomogłaś i pomagasz mi, prowadzisz  do Jezusa przez Sakrament Pokuty, który jest moim uzdrowieniem. Jestem wolnym człowiekiem, Twoim dzieckiem Maryjo”.

Papież Franciszek, w jednej z homilii powiedział: „Kiedy jesteśmy utrudzeni, zniechęceni, przygnieceni problemami, spoglądamy na Maryję, odczuwamy Jej spojrzenie, które mówi naszemu sercu: „Odwagi, synu, ja ciebie wspieram!”. Matka Boża dobrze nas zna, jest Matką, dobrze wie, jakie są nasze radości i trudności, nasze nadzieje i rozczarowania. Gdy odczuwamy ciężar naszych słabości, grzechów, spoglądamy na Maryję, która mówi naszemu sercu: „Wstań, idź do mojego Syna, Jezusa, On cię przyjmie, okaże miłosierdzie i da nową siłę, by iść dalej”.

Edward z Zielonej Góry przez wiele lat był zniewolony przez alkohol. Wiosną 2011 roku przyjechał z żoną do Obór. Doświadczył uzdrawiającej mocy sakramentu spowiedzi świętej. „To była moja spowiedź po bardzo wielu latach – napisał. Przyjąłem Komunię Świętą, a potem przyjąłem szkaplerz Matki Bożej. Od tego dnia zacząłem z żoną chodzić do kościoła. Czułem, że Matka Boża Szkaplerzna mnie chroniła. Nie wziąłem do ust żadnego alkoholu i nie ciągnie mnie do niego do dziś. Jezus oczyszcza również moją mowę. Dziękuję Matce Bolesnej za Jej wstawiennictwo w moim uzdrowieniu z nałogu i uzdrowieniu mojej żony Marii z choroby Parkinsona”.

Drodzy bracia i siostry, zgromadzeni u stóp Matki Bożej Bolesnej w Oborskim Sanktuarium!

Bł. Stefan Wyszyński, koronator Oborskiej Piety, mówi nam dzisiaj:

„Oto mamy przed sobą nie tylko "Wszechmoc Błagającą", ale i Matkę Miłosierdzia, Matkę litości, przepełnioną współczuciem, wrażliwą na ludzi, na ich nieudolność, małość, słabość i niedole”.

„Mamy Matkę, której oczy są czujne i dobre jak oczy Syna; Jej macierzyńskie serce jest pełne miłosierdzia, jak On; Jej ręce chcą pomagać, jak ręce Jezusa, które łamały chleb dla łaknących, które dotykały chorych i ich uzdrawiały. Napełnia nas to ufnością i otwiera na łaskę i miłosierdzie Chrystusa. Maryja jest Matką pocieszenia, która pociesza swoje dzieci” – mówi papież Franciszek.

O tym przypominają nam liczne wota dziękczynne zdobiące ściany prezbiterium i świadectwa zapisane w Oborskiej Księdze Łask i Cudów Matki Bożej Bolesnej.

Dlatego pełni ufności za świętym Bernardem prosimy: „Ukaż światu łaskę zmiłowania, jaką znalazłaś u Boga: Twoimi świętymi prośbami wyjednaj przebaczenie winnym, uzdrowienie chorym, umocnienie słabym, pociechę strapionym, a ginącym pomoc i ocalenie”.

Dlatego przywołajmy także słowa modlitwy s. Dominiki Steć ze Zgromadzenia Służebnic Jezusa Miłosiernego:

Maryjo, „Twój wzrok pełen troski, czułości, skierowany w dół, w szarość naszego życia, zwykłość codziennych spraw. (…)

Matko, pozwól każdemu z nas znaleźć się w Twoich ramionach, usłyszeć bicie Twego serca, poczuć się Twoim dzieckiem, spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć z nadzieją w sercu: oto Matka moja.

Matko, która stoisz przy drodze, czekasz niczym ewangeliczny miłosierny ojciec na powracające dzieci. Przyciągnij swoim wzrokiem, siłą miłości każdego z nas do Siebie. Bądź nam prostą drogą do nieba. Ukryj w cieniu Twej obecności i ponieś, kiedy przyjdzie chwila próby. Wskazuj wciąż cel, by nie zwątpić, by nie zwolnić kroku, by iść z podniesioną głową ku górze, ku „Niebieskiemu Jeruzalem".

Matko Miłosierdzia, otul swym macierzyńskim płaszczem tych, którym ciężko, którzy cierpią w szpitalach, w opuszczeniu, którzy nie mają pracy. Pociesz tych, którzy stracili nadzieję. Niech Twoje ramiona będą niczym dźwignia do nieba. Orędowniczko, wsłuchana w głos naszych modlitw – wysłuchaj nas.

Wpisz już dziś w nasze serca Twoje dźwięczne "Magnificat", by nasze życie stawało się jednym wielkim dziękczynieniem wobec Boga, który jest dobry, którego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie, który Ciebie dał nam za Matkę, byśmy nie zostali sierotami, ale promieniowali radością dzieci Bożych”.

Drodzy bracia i siostry!

Niecałe 18 km od naszego karmelitańskiego Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach znajduje się monumentalna figura (56 m) Matki Bożej Miłosiernej w Konotopiu, stanowiąca wotum dziękczynne Romana i Grażyny Karkosików z Kikoła. Figura została uroczyście poświęcona przez Biskupa Włocławskiego Krzysztofa Wętkowskiego w dniu 15 sierpnia 2026 r. Maryja w swoim wizerunku z Konotopia nazwana i ukazana jest jako Matka miłosierna i łaskawa, która wyciąga swoje ręce do wszystkich swoich dzieci, które Chrystus odkupił swoją Krwią Przenajdroższą i powierzył Jej w testamencie z krzyża. Gestem wyciągniętych i opuszczonych dłoni Maryja mówi: "Jestem z wami i dla was, moje dzieci!". Każdy z nas jest dla Niej ważny i drogocenny w Jej oczach. Piękna Pani lekko skłania swoją głowę, patrzy z czułą miłością i obdarza łagodnym uśmiechem każdego kto przychodzi do Jej stóp. Nikogo nie odrzuca, ale przyjmuje takiego jakim jest i pomaga stać się takim jakim pragnie tego Bóg. Przypomina najbardziej Niepokalaną z Cudownego Medalika. Jej figura widoczna jest z daleka, przypominając, że Serce naszej Niebieskiej Matki nieustannie czuwa nad wszystkimi, którzy pełni nadziei oddają Jej swoje troski i swoje życie, aby z Jej macierzyńską pomocą podążać odważnie śladami Jezusa, przez ojczyznę ziemską do ojczyzny niebieskiej. Jej figura stoi przy ruchliwej drodze, jak nasze życie, i przypomina o celu naszej ziemskiej wędrówki, którym jest Niebo oraz o jedynej drodze zbawienia, którą jest nasz Pan Jezus Chrystus. Figura Maryi widoczna jest z daleka, świeci jak latarnia morska wskazująca pewną i bezpieczną drogę powrotu dla wszystkich, którzy oddalili się od Bożego Serca. Cała Jej postać, spojrzenie i dłonie wskazują zarazem na kościół parafialny w Kikole, prowadzą do Jej Syna czekającego na nas w tabernakulum ołtarza w Sakramencie Miłości. Jej postać i wyciągnięte dłonie zwrócone są także w stronę Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach (w linii prostej, czyli tzw. powietrznej jest to zaledwie 12,4 km). Dla autokaru i samochodów osobowych będzie to niecałe 18 km (ok. 20 minut). Wielu pielgrzymów udających się do Sanktuarium M. B. Bolesnej w Oborach, szczególnie na sobotni ”Wieczernik KRÓLOWEJ POKOJU” (11.00 – 17.30) zatrzymuje się po drodze przy niezwykłym monumencie Matki Bożej Miłosiernej w Konotopiu.

Duszpasterze parafii Św. Wojciecha w Kikole napisali: "(...)Patrząc na figurę Matki Bożej odnosimy się bezpośrednio do żywej i prawdziwej Osoby Maryi. Choć podziwiamy kunszt budowy monumentu, myśl technologiczną, użyte nowoczesne materiały, pracę wielu oddanych ludzi, trudność budowy, to najważniejsze jest duchowe przesłanie Maryjnego monumentu. (…)

Maryja ma otwarte dłonie, jakby chciała przytulić każdego człowieka, który się do Niej zbliża. Kochająca, dobra, piękna, współczująca, troskliwa Matka, która wszystko rozumie, bez słów, bez pytań, ocen. Gotowa zapomnieć wszelkie winy. Jej twarz radosna, lekko uśmiechnięta, emanująca dobrocią. Kochana Matka. (…)”.

Drodzy bracia i siostry! Czego jeszcze własnym przykładem uczy nas Maryja, Matka Miłosierdzia, do czego nas wzywa?

Jak uczy św. Jan Paweł II „Maryja (…) uznając się za służebnicę Pana, oddaje się zarazem na służbę Jego miłości do ludzi. (…) Znamienne jest, że przyjąwszy wielkodusznie zwiastowanie anielskie, udaje się pospiesznie do Elżbiety, aby jej pomóc”.

Abp Wiktor Skworc w homilii poświęconej Matce Bożej Miłosierdzia powiedział:

„Służebnica Pańska, która co dopiero wypowiedziała historyczne słowo „fiat” idzie do krewnych, bo autentyczne spotkanie z Bogiem zawsze prowadzi do spotkania z człowiekiem. Maryja, na to spotkanie podąża szybko, „z pośpiechem”, by spotkać się z matką, będącą przy nadziei – Elżbietą i Zachariaszem; ludźmi naznaczonymi niemocą strudzonego życia i podeszłego wieku.

Wymowne jest to spotkanie Bogurodzicy w domu Elżbiety i Zachariasza, spotkanie z potrzebującymi, najbardziej bezbronnymi: ludźmi w podeszłym wieku i nienarodzonym.

Pouczające jest to spotkanie dla nas, ludzi XXI wieku uprawiającymi kult życia i użycia, wiecznej młodości, żyjących w czasach, w których starość i doświadczenie nie mają dobrej prasy; reklamowane, i szanowane nie są. Raczej odsuwane na margines, eksmitowane z domów rodzinnych do DPS-sów, bo tam „lepsza opieka”. Zwycięża „kultura odrzucenia”.

Bracia i siostry! Nawiedzenie Maryi wnosi w dom Zachariasza i Elżbiety tchnienie Ducha Świętego a to Duch miłości; Matka Boża przynosi swym krewnym nadzieję, radość i konkretną pomoc we wszelkich czynnościach, związanych z funkcjonowaniem domu. Matka Pana pracuje przy piecu, garnkach, praniu… Maryja potwierdza swoją postawą, że Służebnica Pańska jest równocześnie służebnicą człowieka. Ukazuje jak ogromnie ważna jest integralna jedność serca, pracy i służby, co sprowadzone do wspólnego mianownika jest manifestacją szeroko rozumianego miłosierdzia.

Pisał o tym poeta Roman Brandstaetter, trafnie wskazując, iż Maryja przybywając do Elżbiety we wszelkie wykonywane zajęcia, wkłada całą dobroć rozmiłowanego w Bogu i ludziach, serca.

„Serce, w którym nie odnajdziesz chleba jest przekleństwem. Chleb, w którym nie bije serce
Jest trucizną” („Śmierć na Wybrzeżu Artemidy”).

Bracia i siostry! Przekleństwem dla społeczeństwa, narodu są serca zimne, wyrachowane, nieskore do pomocy, obojętne – serca, które potrafią bezwzględnie krzywdzić współrodaków. Błogosławieństwem zaś są serca ukształtowane w maryjnej szkole, które drugiemu ofiarują swój czas i konkretną pomoc, choćby w pomocy sąsiedzkiej i wszelkich formach wolontariatu! Błogosławieństwem są serca, które dają chleb!

Bracia i Siostry!

W homilii, wygłoszonej w czasie pielgrzymki do Lourdes, św. Jan Paweł II tak komentował dzisiejszą Ewangelię: „Po Magnificat następuje cisza: nie ma żadnej wzmianki o trzech miesiącach obecności Maryi u boku Jej krewnej Elżbiety. Być może przemawia tu do nas rzecz najważniejsza: dobra nie czyni się w zgiełku, siła miłości wyraża się w spokojnej dyskrecji codziennej służby…”

Siła miłości wyraża się w spokojnej dyskrecji codziennej służby.

Zatrzymajmy się na trzech ostatnich słowach: dyskrecja, codzienna i służba. Niech te słowa będą dla nas ludzi wiary jasnym programem; wskazaniem w naszych relacjach z bliźnimi; w pełnieniu dzieł miłosierdzia. Wysłuchujmy dyskretnie naszych bliźnich jak Maryja; bądźmy dla nich oparciem i źródłem pomocy! Bądźmy wobec nich miłosierni, delikatni, dochowujący powierzonej tajemnicy, wszak sami takich form miłosierdzia oczekujemy i otrzymujemy je od Boga, przez wstawiennictwo Maryi i od wielu bliźnich.

Bracia i Siostry!

Niech to dzisiejsze modlitewne spotkanie z Bogiem, Jego Matką i sobą nawzajem umocni was w wierze i nadziei, w postawie wzajemnej służby i miłości miłosiernej. (…)

Pamiętajmy przy tym, że dobra nie czyni się w zgiełku, a siła miłości i miłosierdzia wyraża się w spokojnej dyskrecji codziennej służby na wzór Maryi.”.

Drodzy Moi! Od Maryi spieszącej z pomocą do krewnej Elżbiety w Ain Karem uczymy się zatem czynnej miłości bliźniego. Ona, swoim przykładem i wstawiennictwem, pragnie wspomagać nas w tej posłudze miłosierdzia wobec duszy i ciała naszych sióstr i braci.

Papież Franciszek nawiązując do tego wydarzenia mówi: „Po zwiastowaniu Maryja mogłaby skupić się na samej sobie, na zmartwieniach i obawach, związanych z jej nowym stanem. A jednak nie czyni tego, ale całkowicie ufa Bogu. Myśli raczej o Elżbiecie. (…) Powstaje i wyrusza w drogę. (…)

Maryja pozwoliła, by wyzwaniem stały się dla niej potrzeby jej starszej kuzynki. Nie wycofała się, nie pozostała obojętną. Myślała bardziej o innych, niż o sobie samej. I to wniosło w jej życie dynamizm i entuzjazm.

Każdy z was – mówi papież Franciszek – może zadać sobie pytanie: w jaki sposób reaguję na potrzeby, jakie widzę wokół siebie? Czy myślę natychmiast o usprawiedliwieniu, by zwolnić się z obowiązku, czy też wykazuję zainteresowanie i oddaję siebie do dyspozycji?

Oczywiście, nie możecie rozwiązać wszystkich problemów świata. Ale być może możecie zacząć od tych, które są najbliżej was, od spraw w waszej okolicy.

Kiedyś ktoś powiedział Matce Teresie z posługującej bezdomnym nędzarzom na ulicach Kalkuty: „To, co matka robi, jest zaledwie kroplą w oceanie”. A ona odpowiedziała: „Ale gdybym tego nie robiła, w oceanie byłoby o jedną kroplę mniej”.

Wobec konkretnej i pilnej potrzeby, należy działać pośpiesznie [jak Maryja]. Jak wiele osób na świecie czeka na odwiedziny kogoś, kto się nimi zajmie! Ileż osób starszych, chorych, (…) potrzebuje naszego współczującego spojrzenia, naszych odwiedzin, (…) pokonujących barierę obojętności!” – mówi papież Franciszek.

Razem ze św. Janem Pawłem II zwracamy się do Maryi, Matki Miłosierdzia:

"Twój przykład niech nas prowadzi, abyśmy umieli uczynić z naszego życia nieustanny hymn uwielbienia miłości Bożej. Rozbudź w nas wrażliwość na potrzeby innych i gorliwość w niesieniu pomocy cierpiącym, daj nam zdolność towarzyszenia samotnym i budowania nadziei tam, gdzie rozgrywają się ludzkie dramaty. Na każdym etapie naszego życia, radosnym czy smutnym, z macierzyńską miłością ukazuj nam Twego Syna Jezusa, o łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo".

Drodzy bracia i siostry, zgromadzeni na Świętej Wieczerzy w ciszy Oborskiego Karmelu!

Nasz wielki Rodak Święty Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Eucharystia pochodzi z miłości i rodzi miłość”.

Pięknie przypomina o tym ewangeliczna scena Nawiedzenia. Wędrówkę Maryi z Nazaretu do Ain Karem można nazwać pierwszą procesją Bożego Ciała. Maryja niesie pod sercem ukrytego Jezusa, Boga- Człowieka, oczekiwanego przez wszystkich Zbawiciela świata – jest Jego pierwszą, żywą monstrancją. Możemy sobie wyobrazić z jaką radością Maryja przemierza polne drogi Judei i razem z całym stworzeniem wyśpiewuje Bogu hymn uwielbienia i dziękczynienia. Przychodząc do domu Zachariasza, aby usłużyć brzemiennej Elżbiecie staje się szczególnym świadkiem bliskości i czułej miłości Boga. Mówi o niej całą swoją postawą i pokorną posługą, poprzez swoje słowa i gesty oraz uśmiech. Wskazuje, że źródłem tej pięknej miłości bliźniego jest sam Jezus, z którym Ona jest doskonale zjednoczona. On, choć jeszcze ukryty w Jej dziewiczym łonie, rozpala Jej Serce i Ona Go przynosi z radością do Elżbiety. Przez trzy miesiące Jezus pozostaje w domu Zachariasza ukryty w dziewiczym łonie Maryi jak w tabernakulum kościoła.

Pięknie wyjaśnia to św. Jan Paweł II mówiąc, że Maryja w pewnym sensie jest „tabernakulum” – pierwszym „tabernakulum” w historii, w którym Syn Boży (jeszcze niewidoczny dla ludzkich oczu) pozwala się adorować Elżbiecie, niejako „promieniując” swoim światłem poprzez oczy i głos Maryi.

Najmilsi Bracia i Siostry!

Trzeba, aby Jezus tak promieniował poprzez każdego z nas, gdy przyjmujemy Go do serca w Komunii świętej i idziemy z Nim do naszych rodzin, pochylamy się nad dziećmi, odwiedzamy chorych, ofiarujemy nasz czas samotnym, odwiedzamy osoby starsze – przeżywające jesień życia, gdy idziemy codziennie do naszego Ain Karem – z pokorną posługą miłości.

Bez Niego taka ofiarna i wytrwała posługa miłości bliźniego byłaby wręcz niemożliwa. Mówi o tym święta Faustyna w swoim Dzienniczku, gdy wyznaje: O Jezu (…)  gdybyś sam nie zapalał w duszy mojej tej miłości, nie umiałabym w niej wytrwać. Sprawia to Twoja miłość Eucharystyczna, która mnie codziennie zapala.

Papież Franciszek podkreśla: „Eucharystia (…) jednoczy nas z Jezusem: sprawia, że przyswajamy sobie Jego sposób życia, Jego zdolność do łamania siebie i dawania siebie braciom, do odpowiadania dobrem na zło. Daje nam odwagę, aby wyjść poza swoje ograniczenia i pochylić się z miłością nad słabościami innych. Tak jak Bóg czyni to z nami. Taka jest logika Eucharystii: przyjmujemy Jezusa, który nas kocha i leczy nasze słabości, aby kochać innych i pomagać im w ich słabościach”.

Ojciec Święty, jeszcze jako Arcybiskup Buenos Aires, w homilii przed procesję Bożego Ciała mówił: „Po spożyciu Ciała Chrystusa wyjdziemy wędrować, towarzysząc Jezusowi w Najświętszym Sakramencie. Będziemy prosić Maryję o tę gorliwość wyruszania w drogę i służenia, gorliwość, którą zaszczepił w Niej Syn, ledwie poczęty w Jej dziewiczym łonie”.

Drodzy bracia i siostry!

„Niech Święta Dziewica, w której Bóg stał się Ciałem, pomaga nam przyjmować z wdzięcznym sercem dar Eucharystii i czynić dar także z naszego życia. Oby Eucharystia uczyniła nas darem dla wszystkich”.

Pozwólmy, aby Jezus Eucharystyczny żył w nas i promieniował przez nas miłością swego Serca. Jak Maryja bądźmy Jego żywą monstrancją.

„Boże, nasz Ojcze, spraw, abyśmy posileni eucharystycznym Pokarmem, razem z Najświętszą Dziewicą zawsze wychwalali Twoje miłosierdzie i doznawali opieki Tej, którą czcimy jako Królową łaskawą dla grzeszników i miłosierną względem ubogich. Przez Chrystusa, Pana naszego.” (z formularza Mszy św. o NMP Królowej i Matce Miłosierdzia). Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio