12.04.2026
Spotkanie chorych z Jezusem Miłosiernym


Drodzy w Chrystusie Zmartwychwstałym, bracia i siostry!

Nasz wielki Rodak Święty Jan Paweł II – spełniając życzenie Pana Jezusa, przekazane za pośrednictwem św. siostry Faustyny – postanowił, aby druga niedziela wielkanocna obchodzona była w całym Kościele jako Niedziela Miłosierdzia Bożego.

I

Pełni ufności wznosimy dzisiaj nasze oczy na ikonę Miłosiernego Zbawiciela umieszczoną na ołtarzu Matki Bożej Bolesnej.

22 lutego 1931 roku, w klasztorze Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku, Siostra Faustyna Kowalska została obdarowana objawieniem pobożnie czczonego dzisiaj w całym Kościele wizerunku Jezusa Miłosiernego.

Święta Mistyczka w swoim dzienniczku duchowym zapisała: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w białej szacie. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana...

Po chwili powiedział mi Jezus: – Wymaluj obraz, według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie.

Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, żeby był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia” (Dz 47).

„Przez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz. A przeto niech ma przystęp wszelka dusza do niego” (Dz 570).

Spojrzenie moje z tego obrazu jest takie, jako spojrzenie z krzyża” (Dz. 326).

Bracia i Siostry! „Miłosierdzie Boże ma swoją twarz. Jest to twarz Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, pochylającego się nad grzesznym człowiekiem” (Kard. Stanisław Dziwisz).

Przypomina nam o tym Papież Franciszek mówiąc, że „Jezus Chrystus jest obliczem miłosierdzia Ojca. W Nim stało się ono żywe, widoczne i osiągnęło swoją pełnię. On swoimi słowami, gestami i całą swoją osobą objawia miłosierdzie Boga”.

Ojciec Święty kieruje naszą uwagę na miłosierne oblicze Zbawiciela mówiąc:

„Nie bójcie się spojrzeć Mu w oczy pełne nieskończonej miłości i pozwólcie, aby On ogarnął was swoim miłosiernym spojrzeniem gotowym przebaczyć każdy wasz grzech. Spojrzeniem, które może przemienić wasze życie i uleczyć rany waszych dusz. Przyjdźcie do Niego i nie bójcie się! Przyjdźcie, by powiedzieć Mu z głębi waszych serc: „Jezu ufam Tobie!”. Pozwólcie, by dotknęło was Jego bezgraniczne Miłosierdzie”.

„Niechaj się nie lęka do Mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego” (Dz 1059) – mówił Pan Jezus do siostry Faustyny.

Z uchylenia szaty na piersiach wychodzą dwa promienie, jakby przeźroczyste i skierowane na patrzącego. Chrystus mówi do Faustyny i do każdego z nas: „Pozwól mojemu miłosierdziu działać w tobie, pozwól niech wejdą do duszy promienie łaski, one wprowadzą światło, ciepło i życie" (Dz. 1486).

„Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze, czerwony promień oznacza Krew, która jest życiem dusz. Wyszły one z wnętrzności Miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające Serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu”.

Święty Jan Chryzostom uczy: „Woda była obrazem chrztu, a krew Eucharystii. Żołnierz więc przebił Mu bok i otworzył wejście do świątyni, a ja tam znalazłem cudowny skarb, i cieszę się ze wspaniałych bogactw”.

Jezus lewą dłonią wskazuje na Serce, które na obrazie jest niewidoczne. Mówi do Faustyny:

Serce Moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że Ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, że dla nich wypłynęła z Serca Mojego Krew i Woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem.

Otworzyłem Swe Serce jako żywe źródło miłosierdzia, niech z niego czerpią wszystkie dusze życie, niech się zbliżą do tego morza miłosierdzia z wielką ufnością.

Pan Jezus prawą dłoń łagodnie unosi w geście błogosławieństwa na podobieństwo kapłańskiej dłoni, która wzniesiona nad pokutującym penitentem niesie treść słów przebaczenia: Ja ciebie rozgrzeszam z grzechów twoich. Idź w pokoju, nie grzesz więcej.

Bł. Ks. Michał Sopoćko, spowiednik siostry Faustyny i wielki apostoł Miłosierdzia Bożego uczy: „Władzę odpuszczania grzechów przekazuje Zbawiciel apostołom i ich następcom, biskupom i kapłanom, aby grzesznicy po wszystkie czasy mieli szczęście powiedzieć: "Bóg mi przebaczył".

„W sakramencie pokuty, dzięki «lekarstwu spowiedzi», doświadczenie grzechu nie przeradza się w rozpacz, lecz spotyka się z Miłością, która przebacza i przemienia” (papież Benedykt XVI).

Biała szata Jezusa na obrazie symbolizuje chwałę zmartwychwstania i Jego boską godność. Podczas Przemienienia Chrystusa na Górze Tabor Jego szaty były „lśniąco białe”. „Pan i Bóg mój” wyznaje Tomasz padając na kolana przed Zmartwychwstałym Panem.

Takim też zobaczyła Go w swojej wizji mistycznej Siostra Faustyna: „Ujrzałam Pana Jezusa ubranego w białą szatę”.

Podobne doświadczenie mistyczne stało się jej udziałem, gdy pewnego dnia przystępowała do sakramentu spowiedzi u ojca Józefa Andrasza SJ w Krakowie. W swoim dzienniczku duchowym zanotowała:

„[Na koniec] wstał i udziela mi rozgrzeszenia. Nagle wielka jasność zaczęła bić od Jego postaci i widzę, że to nie jest Ojciec Andrasz, tylko Jezus. Szaty Jego jasne jak śnieg i natychmiast znikł. (…) zauważyłam, że Jezus tak samo spowiada, jak spowiednicy... (Dzienniczek, 817).

To niezwykłe zdarzenie stało się dla niej wielką nauką, z której wyciąga następujący wniosek: O Chryste, Ty i kapłan to jedno, zbliżę się do spowiedzi jako do Ciebie, a nie do człowieka (Dzienniczek, 1715).

„Można powiedzieć, że Chrystus jest tak pokorny, że słucha spowiedzi jednego grzesznika poprzez innego grzesznika, którym jest ksiądz” (o. Mirosław Pilśniak OP).

Pan Jezus kilkakrotnie przypominał o tym św. Faustynie: „Kiedy się zbliżasz do spowiedzi, wiedz o tym, że Ja sam w konfesjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. Tu nędza spotyka się z Bogiem miłosierdzia” (Dz. 1602).

„Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie” (Dz 1728).

Jak wspomniałem jednym ze spowiedników siostry Faustyny był o. Józef Andrasz. Jezuita z Krakowa, wyjaśniając w swych zapiskach, co może jeszcze oznaczać biel Jezusowej szaty na tym obrazie, dzieli się z nami taką piękną myślą:

„Oto pielęgniarki i lekarze, idąc do chorych, biorą na siebie białe szaty na znak, że gotowi są usługiwać i leczyć. A zatem biała szata Jezusa może być symbolem Jego wielkiej gotowości, by leczyć nas swoim miłosierdziem”.

Jezus Miłosierny „to jest prawdziwy lekarz, który przynosi kojący balsam na rany duszy człowieka (…) i wyprowadza z największej nędzy”.

Bracia i Siostry! Zawsze kiedy ze skruszonym sercem klękamy przy kratkach konfesjonału i w szczerej spowiedzi wyznajemy nasze grzechy, Jezus pochyla się nad nami i obejmuje nas swoją przebaczającą i uzdrawiającą miłością; okrywa nas szatą swej łaski i przywraca godność umiłowanych dzieci Bożych.

Bł. Ks. Michał Sopoćko uczy: „Ten, który przez grzech stał się niewolnikiem piekła, przez spowiedź wydobywa się z przepaści jego i powraca znowu do życia łaski, staje się znowu przybranym dzieckiem Boga”.

„Jezus jest wiernym przyjacielem, który nas nigdy nie opuszcza, bo nawet kiedy grzeszymy, czeka cierpliwie na nasz powrót do Niego, a wraz z tym oczekiwaniem, ukazuje swoje pragnienie przebaczenia” – mówi nam papież Franciszek.

Następca Św. Piotra podkreśla, że „Bóg nie przygważdża nas do naszego grzechu, nie utożsamia nas ze złem, które popełniliśmy. Mamy imię, a Bóg nie utożsamia tego imienia z popełnionym przez nas grzechem. On chce nas uwolnić i pragnie także, abyśmy i my tego chcieli razem z Nim”.

W dzienniczku duchowym świętej s. Faustyny Kowalskiej znajdujemy słowa Chrystusa:

„O, gdyby znali grzesznicy miłosierdzie Moje, nie ginęłaby ich tak wielka liczba. Mów duszom grzesznym, aby się nie bały zbliżyć do Mnie, mów o Moim wielkim miłosierdziu...”.

Drodzy Moi! „Przebaczenie Boga jest tym, czego potrzebujemy wszyscy, i jest ono najwspanialszym znakiem Jego miłosierdzia”.

Z ufnością zbliżajmy się do Chrystusa Boskiego Lekarza czekającego nas w konfesjonale. I pamiętajmy, że „centrum spowiedzi nie są grzechy, które wypowiadamy, ale Boża miłość, którą otrzymujemy i której zawsze potrzebujemy – mówi papież Franciszek. Centrum spowiedzi jest Jezus, który na nas czeka, słucha nas i przebacza nam. Pamiętajmy o tym: jesteśmy w sercu Jezusa przed naszymi błędami. I módlmy się, abyśmy przeżywali sakrament pojednania z nową głębią oraz smakowali Boże przebaczenie i nieskończone miłosierdzie”.

Zachęca nas do tego Ojciec Święty mówiąc, że „Miłosierdzie to imię Boga”. „Miłosierdzie to dowód tożsamości naszego Boga”. „To najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.” (Misericordia vultus, 2).

Drodzy bracia i siostry! „Pozwólmy się odnowić przez miłosierdzie Boga, pozwólmy, aby Jezus nas kochał, niech moc Jego miłości przekształci także nasze życie” – zachęca papież Franciszek.

Pewien człowiek dzieli się z nami takim świadectwem: „Przez moje złe wybory szukałem miłości i szczęścia na oślep. Moje serce było poranione i pragnąłem byle czego, co sprawi, że ta rana zostanie w jakiś sposób uleczona, tylko nic tam nie pasowało. Nie pasowały tam pornografia, adrenalina, narkotyki, używki.

Jeden dzień okazał się przełomowy w moim życiu. Dzień, który był taką pieczęcią, nawrotem na właściwe tory, o czym tamtego dnia nie wiedziałem, bo wtedy było ze mną bardzo źle. Była to kulminacja wszelkiego zła w moim życiu, pustki, bezradności.

Tamtego dnia zdecydowałem się pójść do spowiedzi. To był krok trochę w ciemno, bo nie znałem żadnych księży, żadnych ludzi Kościoła. Tamtego dnia trafiłem do kratek konfesjonału i pierwszy raz w życiu wyznałem swoje grzechy – prawdziwie, szczerze, bez udawania, bez ściemniania. Przyznałem, że jestem uzależniony od narkotyków, że siedzę w bagnie innych grzechów, że jestem złodziejem, i wiele innych rzeczy, których się wstydziłem.

Przyznałem się, że cierpię, pierwszy raz. Odważyłem się. Do tamtej pory każdemu mówiłem: „ja nie cierpię, jestem silny, jestem samowystarczalny, jestem mocny”. Wtedy przyznałem, że to wszystko kłamstwa.

Pod koniec spowiedzi bardzo dobitnie usłyszałem od księdza jedno zdanie. Wypowiedział kilka wcześniej, ale to ostatnie było najbardziej uderzające. Powiedział: „I ja odpuszczam tobie grzechy. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, i zapukał w kraty konfesjonału.

Czułem, jakby pod wpływem tych słów i tego zdania, tego znaku krzyża, Ktoś coś ze mnie zdjął, taki ogromny ciężar. Objawem tego były łzy, poczucie oczyszczenia. Poczucie tego, że teraz jestem pierwszy raz sobą. Ten płaczący, ale wolny. Pierwszy raz wolny od masek. Wtedy pierwszy raz pokazała się moja twarz, twarz słabej osoby.

To był dzień przełomu, dzień, w którym zacząłem odkrywać swoją wartość. Wszedłem w proces odkrywania swojej wartości, która jest w Bogu. Chwyciłem się tego bardzo mocno i zacząłem zgłębiać i praktykować wiarę, przyjmować sakramenty, walczyć ze swoimi słabościami, często się spowiadać. I tak trwa to do dziś. Ponad 12 lat. Spowiedź św. uratowała moje życie!”.

Bracia i Siostry! „Miejmy odwagę, by powrócić do Jezusa, aby spotkać Jego miłość i miłosierdzie w sakramentach. Poczujmy Jego bliskość, czułość, a wtedy my także będziemy bardziej zdolni do miłosierdzia, cierpliwości, przebaczenia i miłości” – wzywa pap. Franciszek.

II

Nasz wielki Rodak Św. Jan Paweł II uczył:

Chrystusowe orędzie miłosierdzia nieustannie dociera do nas w geście Jego rąk wyciągniętych ku cierpiącemu człowiekowi. Takiego właśnie widziała Go i takiego ogłosiła ludziom wszystkich kontynentów Siostra Faustyna.

Pięknie przypomina o tym świadectwo 39-letniego Ugo Festy, który od 7 lat skazany był na spędzenie reszty życia na wózku inwalidzkim, do którego przykuła go choroba zaniku mięśni, nie rokująca żadnej nadziei wyleczenia. Ugo cierpiał także na epilepsję i silną niewydolność wzroku.

28 kwietnia 1990 udał na pielgrzymkę do Rzymu, gdzie spotkał Matkę Teresę z Kalkuty, która w tych dniach przebywała w Wiecznym Mieście. Ona go pociesza, przytula. Zachęca, aby pojechał pomodlić się do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Trydencie, ale on odmawia. Pewna zakonnica z grupy zostawia mu jednak pięć kopii obrazu Bożego Miłosierdzia. Dzień później, 29 kwietnia Ugo podczas audiencji generalnej spotyka się z papieżem Janem Pawłem II. Ojciec Święty zatrzymuje się, spogląda na niego i słucha go, uśmiecha się czule, błogosławi obrazy Jezusa Miłosiernego w dłoniach Ugo i mówi: „Ofiaruj wszystko Jemu i proś moją siostrę Faustynę, aby wstawiała się za tobą”. Ugo został dotknięty słowami Papieża. W jego wnętrzu coś się zmieniło. Tak oto decyduje się pojechać do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia do Trydentu. Przed tym obrazem Jezusa, naturalnej wielkości, modli się trzy dni. Czwartego dnia zdarza się coś niewytłumaczalnego i nadzwyczajnego.

Oto jego świadectwo: Byłem w wielkim kryzysie moralnym i duchowym. Kiedy przyjechałem do Trydentu byłem nastawiony sceptycznie. Nie chciałem brać udziału w tych modlitwach, wydawały mi się przesadne. Prosiłem tylko Pana Jezusa, aby wybaczył mojej matce. Zostałem opuszczony przez matkę, nie zaznałem matczynej miłości, nie potrafiłem być wdzięczny mojej matce za dar życia. Pan Jezus chciał, żebym jej podziękował za takie właśnie życie i zaczął ją kochać. Przede wszystkim zostałem uzdrowiony duchowo. Cierpiałem wcześniej, bo nie potrafiłem jej przebaczyć tego, że mnie opuściła zaraz po urodzeniu. Tym przebaczeniem rozpoczęło się moje uzdrowienie fizyczne.

Czwartego dnia, kiedy znalazłem się jak zwykle na swoim wózku w kaplicy, w pierwszym rzędzie modlących się, doznałem dziwnego uczucia: postać Chrystusa w ikonie, przed którą się modliłem – ożywiła się. Widziałem poruszenie się szat Chrystusa i wyciągnięcie Jego ramion do mnie. Pięć razy Pan Jezus wychodził z ram obrazu i obejmował mnie. Za szóstym razem powiedział mi: Wstań!

Teraz jestem uzdrowiony, chwalę Pana, tańczę i śpiewam. Pan Jezus uleczył mnie nawet z epilepsji, również i wzrok mi się poprawił. Dziękuję za to wszystko Bogu, że w swoim miłosierdziu chciał mnie uzdrowić, abym uwierzył i przyprowadził do Jego Serca Miłosiernego wielu braci odkupionych Jego Krwią i Wodą, którą przelał z miłości do nas.

Od tej chwili zaczyna się dla niego nowe życie. Ugo wyjeżdża jako pielęgniarz wolontariusz do Indii, potem do Afryki, aby pomagać Matce Teresie z Kalkuty i jej siostrom w posłudze miłosierdzia chorym, biednym i opuszczonym.

Na  obrazie Bożego Miłosierdzia u stóp Zbawiciela widnieje napis: «Jezu, ufam Tobie».

 Pan Jezus powiedział do s. Faustyny: „Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a jest nim – ufność”.

„Wystarczy prosty akt zawierzenia, aby przebić zasłonę mroku i smutku, zwątpienia i rozpaczy. Promienie Twego Boskiego miłosierdzia – Panie Jezu – przywracają nadzieję w szczególny sposób tym, którzy czują się przygnieceni ciężarem grzechu, którzy dźwigają krzyż ciężkiej choroby, bądź zmagają z nałogami”.

Dlatego także dzisiaj powtarzasz nam: Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci Mojej. Dusza, która zaufa Mojemu miłosierdziu, jest najszczęśliwsza, bo Ja sam mam o nią staranie.

III

Drodzy Moi! O czym jeszcze przypomina nam święto Miłosierdzia Bożego, do czego nas wzywa?

Kiedy uważnie przyjrzymy się Ikonie umieszczonej na ołtarzu to stwierdzimy, że Pan Jezus na obrazie nie jest ukazany w postawie stojącej, ale robi krok w naszą stronę, pierwszy wychodzi nam na spotkanie z darem swego miłosierdzia.

I tego samego oczekuje od nas, czcicieli Jego Miłosierdzia, abyśmy Go naśladowali, abyśmy wychodzili do bliźnich i świadczyli o Bogu bogatym w miłosierdzie poprzez nasze słowa i czyny, „abyśmy wychodzili na spotkanie każdej osoby, niosąc dobroć i czułość Boga!”.

„Masz być żywym odbiciem Moim przez miłość i miłosierdzie (Dz 1446) – mówił Pan Jezus do siostry Faustyny.

„Córko Moja… Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy - czyn, drugi - słowo, trzeci - modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku Mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć miłosierdziu Mojemu. Tak, pierwsza niedziela po Wielkanocy jest świętem Miłosierdzia, ale musi być i czyn; i żądam czci dla Mojego miłosierdzia przez obchodzenie uroczyście tego święta i przez cześć tego obrazu, który jest namalowany. Przez obraz ten udzielę wiele łask duszom, on ma przypominać żądania Mojego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza, nic nie pomoże bez uczynków” (Dz 742).

Dlatego Siostra Faustyna spełniając prośbę zmartwychwstałego Jezusa nie tylko zatroszczyła się o namalowanie obrazu Miłosiernego Zbawiciela, ale sama pragnęła stać się dla bliźnich Jego żywą ikoną.

Oblubienica Baranka podczas gorącej modlitwy i cichej adoracji Pana ukrytego w konsekrowanej Hostii, a szczególnie podczas komunii świętej, prosiła:

„Jezu mój, przeniknij mnie całą, abym mogła Cię odzwierciedlić w całym życiu swoim. (…) Spraw, abym miała dla każdej duszy bez wyjątku miłość, litość i miłosierdzie. (…) O Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz”.

Bracia i Siostry! Pamiętajmy, że „miłosierdzie jest dla człowieka pierwszym i najprawdziwszym lekarstwem – mówi papież Franciszek. Ileż uzdrowień sprawia miłosierna czułość! To lekarstwo, którego każdy pilnie potrzebuje. Ono wypływa nieustannie i przeobficie od Boga, ale powinniśmy też dawać je sobie wzajemnie, tak aby każdy mógł żyć pełnią swojego człowieczeństwa".

Ojciec Święty zwracając się do Polaków podczas jednej z katechez powiedział:

„Przebaczenie naszych grzechów, które otrzymujemy jako dar miłosiernej miłości Chrystusa, niech będzie dla nas źródłem nadziei i motywem, byśmy byli miłosierni dla drugich”.

Drodzy Bracia i Siostry! Razem ze św. siostrą Faustyną uwielbiajmy dziś Boże Miłosierdzie i prośmy o łaskę pełnienia uczynków miłosierdzia:

„O Trójco Przenajświętsza, ile razy odetchnie pierś moja, ile razy uderzy serce moje, ile razy zapulsuje krew moja, tyle tysięcy razy pragnę uwielbić miłosierdzie Twoje.

Pragnę się cała przemienić w miłosierdzie Twoje i być żywym odbiciem Ciebie, o Panie; niech ten największy przymiot Boga, to jest niezgłębione miłosierdzie Twoje, przejdzie przez serce i duszę moją do bliźnich.

Dopomóż mi do tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich, i przychodziła im z pomocą.

Dopomóż mi, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich.

Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.

Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, a na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.

Dopomóż mi, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim.

Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w Najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój” (Dz 163).

Do tego wzywał nas św. Jan Paweł II podczas swojej ostatniej Pielgrzymki do Ojczyzny. Ojciec Święty żegnając się z Rodakami powiedział:

„Obejmuję spojrzeniem duszy całą moją umiłowaną Ojczyznę Wdzięczny za wszystko, wraz z całą wspólnotą Kościoła w Polsce powtarzam wobec Jezusa Miłosiernego: Jezu, ufam Tobie!

Drodzy bracia i siostry, powierzam wam zadanie: Bądźcie świadkami miłosierdzia!”. Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.

 

Obory – Niedziela Miłosierdzia, 12 kwietnia A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio