Drodzy w
Chrystusie Zmartwychwstałym, bracia i siostry!
Nasz wielki
Rodak Święty Jan Paweł II – spełniając życzenie Pana Jezusa, przekazane za
pośrednictwem św. siostry Faustyny – postanowił, aby druga niedziela
wielkanocna obchodzona była w całym Kościele jako Niedziela Miłosierdzia
Bożego.
I
Pełni ufności
wznosimy dzisiaj nasze oczy na ikonę Miłosiernego Zbawiciela umieszczoną na
ołtarzu Matki Bożej Bolesnej.
22 lutego 1931
roku, w klasztorze Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku, Siostra
Faustyna Kowalska została obdarowana objawieniem pobożnie czczonego dzisiaj
w całym Kościele wizerunku Jezusa Miłosiernego.
Święta
Mistyczka w swoim dzienniczku duchowym zapisała: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w
białej szacie. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała
szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie
promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się
w Pana...
Po chwili powiedział mi Jezus: – Wymaluj obraz, według
rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie.
Chcę, aby ten
obraz, który wymalujesz pędzlem, żeby był uroczyście poświęcony w pierwszą
niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia” (Dz 47).
„Przez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz.
A przeto niech ma przystęp wszelka dusza do niego” (Dz
570).
Spojrzenie moje z tego obrazu jest takie, jako
spojrzenie z krzyża” (Dz. 326).
Bracia i Siostry! „Miłosierdzie Boże ma swoją twarz.
Jest to twarz Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, pochylającego się nad grzesznym
człowiekiem” (Kard. Stanisław Dziwisz).
Przypomina nam
o tym Papież Franciszek mówiąc, że „Jezus
Chrystus jest obliczem miłosierdzia Ojca. W Nim stało się ono żywe, widoczne i
osiągnęło swoją pełnię. On swoimi słowami, gestami i całą swoją osobą objawia
miłosierdzie Boga”.
Ojciec Święty
kieruje naszą uwagę na miłosierne oblicze Zbawiciela mówiąc:
„Nie bójcie się spojrzeć Mu w oczy pełne nieskończonej
miłości i pozwólcie, aby On ogarnął was swoim miłosiernym spojrzeniem gotowym przebaczyć
każdy wasz grzech. Spojrzeniem, które może przemienić wasze życie i uleczyć
rany waszych dusz. Przyjdźcie do Niego i nie bójcie się! Przyjdźcie, by
powiedzieć Mu z głębi waszych serc: „Jezu ufam Tobie!”. Pozwólcie, by dotknęło
was Jego bezgraniczne Miłosierdzie”.
„Niechaj się nie lęka do Mnie zbliżyć dusza
słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie
wszystko w otchłani miłosierdzia mojego” (Dz 1059) – mówił Pan Jezus do
siostry Faustyny.
Z uchylenia
szaty na piersiach wychodzą dwa promienie, jakby przeźroczyste i skierowane na
patrzącego. Chrystus mówi do Faustyny i do każdego z nas: „Pozwól mojemu miłosierdziu działać w tobie, pozwól niech wejdą do
duszy promienie łaski, one wprowadzą światło, ciepło i życie"
(Dz. 1486).
„Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia
dusze, czerwony promień oznacza Krew, która jest życiem dusz. Wyszły one z wnętrzności Miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające
Serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu”.
Święty Jan
Chryzostom uczy: „Woda była obrazem
chrztu, a krew Eucharystii. Żołnierz więc przebił Mu bok i otworzył wejście do
świątyni, a ja tam znalazłem cudowny skarb, i cieszę się ze wspaniałych
bogactw”.
Jezus lewą
dłonią wskazuje na Serce, które na obrazie jest niewidoczne. Mówi do Faustyny:
Serce Moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla
dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że Ja
jestem dla nich Ojcem najlepszym, że dla nich wypłynęła z Serca Mojego
Krew i Woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem.
Otworzyłem Swe Serce jako żywe źródło miłosierdzia,
niech z niego czerpią wszystkie dusze życie, niech się zbliżą do tego
morza miłosierdzia z wielką ufnością.
Pan Jezus
prawą dłoń łagodnie unosi w geście błogosławieństwa na podobieństwo
kapłańskiej dłoni, która wzniesiona nad pokutującym penitentem niesie treść
słów przebaczenia: Ja ciebie rozgrzeszam z grzechów twoich. Idź
w pokoju, nie grzesz więcej.
Bł. Ks. Michał
Sopoćko, spowiednik siostry Faustyny i wielki apostoł Miłosierdzia Bożego uczy:
„Władzę odpuszczania grzechów przekazuje
Zbawiciel apostołom i ich następcom, biskupom i kapłanom, aby grzesznicy po
wszystkie czasy mieli szczęście powiedzieć: "Bóg mi przebaczył".
„W sakramencie
pokuty, dzięki «lekarstwu spowiedzi», doświadczenie grzechu nie przeradza się w
rozpacz, lecz spotyka się z Miłością, która przebacza i przemienia” (papież
Benedykt XVI).
Biała szata
Jezusa na obrazie symbolizuje chwałę zmartwychwstania i Jego boską
godność. Podczas Przemienienia Chrystusa na Górze Tabor Jego szaty były
„lśniąco białe”. „Pan i Bóg mój” wyznaje Tomasz padając na kolana przed
Zmartwychwstałym Panem.
Takim też
zobaczyła Go w swojej wizji mistycznej Siostra Faustyna: „Ujrzałam Pana Jezusa
ubranego w białą szatę”.
Podobne
doświadczenie mistyczne stało się jej udziałem, gdy pewnego dnia przystępowała
do sakramentu spowiedzi u ojca Józefa Andrasza SJ w Krakowie. W swoim
dzienniczku duchowym zanotowała:
„[Na
koniec] wstał i udziela mi rozgrzeszenia. Nagle wielka jasność zaczęła bić od
Jego postaci i widzę, że to nie jest Ojciec Andrasz, tylko Jezus. Szaty Jego
jasne jak śnieg i natychmiast znikł. (…) zauważyłam, że Jezus tak samo
spowiada, jak spowiednicy... (Dzienniczek, 817).
To niezwykłe
zdarzenie stało się dla niej wielką nauką, z której wyciąga następujący
wniosek: O Chryste, Ty i kapłan to jedno, zbliżę się do
spowiedzi jako do Ciebie, a nie do człowieka (Dzienniczek, 1715).
„Można powiedzieć, że Chrystus jest tak pokorny, że
słucha spowiedzi jednego grzesznika poprzez innego grzesznika, którym jest
ksiądz” (o. Mirosław Pilśniak OP).
Pan Jezus
kilkakrotnie przypominał o tym św. Faustynie: „Kiedy się zbliżasz do spowiedzi, wiedz o tym, że Ja sam w konfesjonale
czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. Tu
nędza spotyka się z Bogiem miłosierdzia” (Dz. 1602).
„Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich,
wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie” (Dz 1728).
Jak
wspomniałem jednym ze spowiedników siostry Faustyny był o. Józef Andrasz.
Jezuita z Krakowa, wyjaśniając w swych zapiskach, co może jeszcze oznaczać biel
Jezusowej szaty na tym obrazie, dzieli się z nami taką piękną myślą:
„Oto
pielęgniarki i lekarze, idąc do chorych, biorą na siebie białe szaty na znak,
że gotowi są usługiwać i leczyć. A zatem biała szata Jezusa może być symbolem
Jego wielkiej gotowości, by leczyć nas swoim miłosierdziem”.
Jezus
Miłosierny „to jest prawdziwy lekarz,
który przynosi kojący balsam na rany duszy człowieka (…) i wyprowadza z
największej nędzy”.
Bracia i Siostry! Zawsze kiedy
ze skruszonym sercem klękamy przy kratkach konfesjonału i w szczerej spowiedzi
wyznajemy nasze grzechy, Jezus pochyla się nad nami i obejmuje nas swoją
przebaczającą i uzdrawiającą miłością; okrywa nas szatą swej łaski i przywraca
godność umiłowanych dzieci Bożych.
Bł. Ks. Michał
Sopoćko uczy: „Ten, który przez grzech stał się niewolnikiem piekła, przez
spowiedź wydobywa się z przepaści jego i powraca znowu do życia łaski, staje
się znowu przybranym dzieckiem Boga”.
„Jezus jest
wiernym przyjacielem, który nas nigdy nie opuszcza, bo nawet kiedy grzeszymy,
czeka cierpliwie na nasz powrót do Niego, a wraz z tym oczekiwaniem, ukazuje
swoje pragnienie przebaczenia” – mówi nam papież Franciszek.
Następca Św.
Piotra podkreśla, że „Bóg nie przygważdża nas do naszego grzechu, nie utożsamia
nas ze złem, które popełniliśmy. Mamy imię, a Bóg nie utożsamia tego imienia z
popełnionym przez nas grzechem. On chce nas uwolnić i pragnie także, abyśmy i
my tego chcieli razem z Nim”.
W dzienniczku
duchowym świętej s. Faustyny Kowalskiej znajdujemy słowa Chrystusa:
„O, gdyby
znali grzesznicy miłosierdzie Moje, nie ginęłaby ich tak wielka liczba. Mów
duszom grzesznym, aby się nie bały zbliżyć do Mnie, mów o Moim wielkim miłosierdziu...”.
Drodzy Moi! „Przebaczenie
Boga jest tym, czego potrzebujemy wszyscy, i jest ono najwspanialszym znakiem
Jego miłosierdzia”.
Z ufnością
zbliżajmy się do Chrystusa Boskiego Lekarza czekającego nas w konfesjonale. I
pamiętajmy, że „centrum spowiedzi nie są grzechy, które wypowiadamy, ale Boża
miłość, którą otrzymujemy i której zawsze potrzebujemy – mówi papież
Franciszek. Centrum spowiedzi jest Jezus, który na nas czeka, słucha nas i
przebacza nam. Pamiętajmy o tym: jesteśmy w sercu Jezusa przed naszymi błędami.
I módlmy się, abyśmy przeżywali sakrament pojednania z nową głębią oraz
smakowali Boże przebaczenie i nieskończone miłosierdzie”.
Zachęca nas do
tego Ojciec Święty mówiąc, że „Miłosierdzie to imię Boga”. „Miłosierdzie to
dowód tożsamości naszego Boga”. „To najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg
wychodzi nam na spotkanie.” (Misericordia vultus, 2).
Drodzy bracia
i siostry! „Pozwólmy się odnowić przez miłosierdzie Boga, pozwólmy, aby Jezus
nas kochał, niech moc Jego miłości przekształci także nasze życie” – zachęca
papież Franciszek.
Pewien człowiek dzieli się z nami takim świadectwem:
„Przez moje złe wybory szukałem miłości i szczęścia na oślep. Moje serce było
poranione i pragnąłem byle czego, co sprawi, że ta rana zostanie w jakiś sposób
uleczona, tylko nic tam nie pasowało. Nie pasowały tam pornografia, adrenalina,
narkotyki, używki.
Jeden dzień okazał się przełomowy w moim życiu. Dzień,
który był taką pieczęcią, nawrotem na właściwe tory, o czym tamtego dnia nie
wiedziałem, bo wtedy było ze mną bardzo źle. Była to kulminacja wszelkiego zła
w moim życiu, pustki, bezradności.
Tamtego dnia zdecydowałem się pójść do spowiedzi. To
był krok trochę w ciemno, bo nie znałem żadnych księży, żadnych ludzi Kościoła.
Tamtego dnia trafiłem do kratek konfesjonału i pierwszy raz w życiu wyznałem
swoje grzechy – prawdziwie, szczerze, bez udawania, bez ściemniania.
Przyznałem, że jestem uzależniony od narkotyków, że siedzę w bagnie innych
grzechów, że jestem złodziejem, i wiele innych rzeczy, których się wstydziłem.
Przyznałem się, że cierpię, pierwszy raz. Odważyłem
się. Do tamtej pory każdemu mówiłem: „ja nie cierpię, jestem silny, jestem
samowystarczalny, jestem mocny”. Wtedy przyznałem, że to wszystko kłamstwa.
Pod koniec spowiedzi bardzo dobitnie usłyszałem od
księdza jedno zdanie. Wypowiedział kilka wcześniej, ale to ostatnie było
najbardziej uderzające. Powiedział: „I ja odpuszczam tobie grzechy. W imię Ojca
i Syna, i Ducha Świętego”, i zapukał w kraty konfesjonału.
Czułem, jakby pod wpływem tych słów i tego zdania,
tego znaku krzyża, Ktoś coś ze mnie zdjął, taki ogromny ciężar. Objawem tego
były łzy, poczucie oczyszczenia. Poczucie tego, że teraz jestem pierwszy raz
sobą. Ten płaczący, ale wolny. Pierwszy raz wolny od masek. Wtedy pierwszy raz
pokazała się moja twarz, twarz słabej osoby.
To był dzień przełomu, dzień, w którym zacząłem
odkrywać swoją wartość. Wszedłem w proces odkrywania swojej wartości, która
jest w Bogu. Chwyciłem się tego bardzo mocno i zacząłem zgłębiać i praktykować
wiarę, przyjmować sakramenty, walczyć ze swoimi słabościami, często się
spowiadać. I tak trwa to do dziś. Ponad 12 lat. Spowiedź św. uratowała moje
życie!”.
Bracia i
Siostry! „Miejmy odwagę, by powrócić do Jezusa, aby spotkać Jego miłość i
miłosierdzie w sakramentach. Poczujmy Jego bliskość, czułość, a wtedy my także
będziemy bardziej zdolni do miłosierdzia, cierpliwości, przebaczenia i miłości”
– wzywa pap. Franciszek.
II
Nasz wielki
Rodak Św. Jan Paweł II uczył:
Chrystusowe
orędzie miłosierdzia nieustannie dociera do nas w geście Jego rąk
wyciągniętych ku cierpiącemu człowiekowi. Takiego właśnie widziała Go
i takiego ogłosiła ludziom wszystkich kontynentów Siostra Faustyna.
Pięknie
przypomina o tym świadectwo 39-letniego Ugo Festy, który od 7 lat skazany był
na spędzenie reszty życia na wózku inwalidzkim, do którego przykuła go choroba
zaniku mięśni, nie rokująca żadnej nadziei wyleczenia. Ugo cierpiał także na
epilepsję i silną niewydolność wzroku.
28 kwietnia
1990 udał na pielgrzymkę do Rzymu, gdzie spotkał Matkę Teresę z Kalkuty, która
w tych dniach przebywała w Wiecznym Mieście. Ona go pociesza, przytula.
Zachęca, aby pojechał pomodlić się do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w
Trydencie, ale on odmawia. Pewna zakonnica z grupy zostawia mu jednak pięć
kopii obrazu Bożego Miłosierdzia. Dzień później, 29 kwietnia Ugo podczas
audiencji generalnej spotyka się z papieżem Janem Pawłem II. Ojciec Święty
zatrzymuje się, spogląda na niego i słucha go, uśmiecha się czule, błogosławi
obrazy Jezusa Miłosiernego w dłoniach Ugo i mówi: „Ofiaruj wszystko Jemu i proś
moją siostrę Faustynę, aby wstawiała się za tobą”. Ugo został dotknięty słowami
Papieża. W jego wnętrzu coś się zmieniło. Tak oto decyduje się pojechać do
Sanktuarium Bożego Miłosierdzia do Trydentu. Przed tym obrazem Jezusa,
naturalnej wielkości, modli się trzy dni. Czwartego dnia zdarza się coś
niewytłumaczalnego i nadzwyczajnego.
Oto jego
świadectwo: Byłem w wielkim kryzysie moralnym i duchowym. Kiedy
przyjechałem do Trydentu byłem nastawiony sceptycznie. Nie chciałem brać
udziału w tych modlitwach, wydawały mi się przesadne. Prosiłem tylko Pana
Jezusa, aby wybaczył mojej matce. Zostałem opuszczony przez matkę, nie zaznałem
matczynej miłości, nie potrafiłem być wdzięczny mojej matce za dar życia. Pan
Jezus chciał, żebym jej podziękował za takie właśnie życie i zaczął ją
kochać. Przede wszystkim zostałem uzdrowiony duchowo. Cierpiałem wcześniej, bo
nie potrafiłem jej przebaczyć tego, że mnie opuściła zaraz po urodzeniu. Tym
przebaczeniem rozpoczęło się moje uzdrowienie fizyczne.
Czwartego
dnia, kiedy znalazłem się jak zwykle na swoim wózku w kaplicy,
w pierwszym rzędzie modlących się, doznałem dziwnego uczucia: postać
Chrystusa w ikonie, przed którą się modliłem – ożywiła się. Widziałem
poruszenie się szat Chrystusa i wyciągnięcie Jego ramion do mnie. Pięć
razy Pan Jezus wychodził z ram obrazu i obejmował mnie. Za szóstym
razem powiedział mi: Wstań!
Teraz jestem
uzdrowiony, chwalę Pana, tańczę i śpiewam. Pan Jezus uleczył mnie nawet
z epilepsji, również i wzrok mi się poprawił. Dziękuję za to wszystko
Bogu, że w swoim miłosierdziu chciał mnie uzdrowić, abym uwierzył
i przyprowadził do Jego Serca Miłosiernego wielu braci odkupionych Jego
Krwią i Wodą, którą przelał z miłości do nas.
Od tej chwili
zaczyna się dla niego nowe życie. Ugo wyjeżdża jako pielęgniarz wolontariusz do
Indii, potem do Afryki, aby pomagać Matce Teresie z Kalkuty i jej siostrom w
posłudze miłosierdzia chorym, biednym i opuszczonym.
Na obrazie Bożego Miłosierdzia u stóp Zbawiciela
widnieje napis: «Jezu, ufam Tobie».
Pan
Jezus powiedział do s. Faustyny: „Łaski z Mojego miłosierdzia
czerpie się jednym naczyniem, a jest nim – ufność”.
„Wystarczy prosty akt zawierzenia, aby przebić zasłonę
mroku i smutku, zwątpienia i rozpaczy. Promienie Twego Boskiego
miłosierdzia – Panie Jezu – przywracają nadzieję w szczególny sposób tym,
którzy czują się przygnieceni ciężarem grzechu, którzy dźwigają krzyż ciężkiej
choroby, bądź zmagają z nałogami”.
Dlatego także
dzisiaj powtarzasz nam: Mam szczególne
upodobanie w duszy, która zaufała dobroci Mojej. Dusza, która zaufa Mojemu
miłosierdziu, jest najszczęśliwsza, bo Ja sam mam o nią staranie.
III
Drodzy Moi! O
czym jeszcze przypomina nam święto Miłosierdzia Bożego, do czego nas wzywa?
Kiedy uważnie
przyjrzymy się Ikonie umieszczonej na ołtarzu to stwierdzimy, że Pan Jezus na
obrazie nie jest ukazany w postawie stojącej, ale robi krok w naszą stronę, pierwszy
wychodzi nam na spotkanie z darem swego miłosierdzia.
I tego samego
oczekuje od nas, czcicieli Jego Miłosierdzia, abyśmy Go naśladowali, abyśmy
wychodzili do bliźnich i świadczyli o Bogu bogatym w miłosierdzie poprzez nasze
słowa i czyny, „abyśmy wychodzili na
spotkanie każdej osoby, niosąc dobroć i czułość Boga!”.
„Masz być
żywym odbiciem Moim przez miłość i miłosierdzie (Dz 1446) – mówił Pan
Jezus do siostry Faustyny.
„Córko Moja…
Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie.
Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego
usunąć ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia
miłosierdzia bliźnim: pierwszy - czyn, drugi - słowo, trzeci - modlitwa; w tych
trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem
miłości ku Mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć miłosierdziu
Mojemu. Tak, pierwsza niedziela po Wielkanocy jest świętem Miłosierdzia, ale
musi być i czyn; i żądam czci dla Mojego miłosierdzia przez obchodzenie
uroczyście tego święta i przez cześć tego obrazu, który jest namalowany. Przez
obraz ten udzielę wiele łask duszom, on ma przypominać żądania Mojego
miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza, nic nie pomoże bez uczynków” (Dz 742).
Dlatego
Siostra Faustyna spełniając prośbę zmartwychwstałego Jezusa nie tylko
zatroszczyła się o namalowanie obrazu Miłosiernego Zbawiciela, ale sama
pragnęła stać się dla bliźnich Jego żywą ikoną.
Oblubienica
Baranka podczas gorącej modlitwy i cichej adoracji Pana ukrytego w
konsekrowanej Hostii, a szczególnie podczas komunii świętej, prosiła:
„Jezu mój,
przeniknij mnie całą, abym mogła Cię odzwierciedlić w całym życiu swoim. (…)
Spraw, abym miała dla każdej duszy bez wyjątku miłość, litość i miłosierdzie. (…)
O Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz”.
Bracia i
Siostry! Pamiętajmy, że „miłosierdzie
jest dla człowieka pierwszym i najprawdziwszym lekarstwem – mówi papież
Franciszek. Ileż uzdrowień sprawia
miłosierna czułość! To lekarstwo, którego każdy pilnie potrzebuje. Ono wypływa
nieustannie i przeobficie od Boga, ale powinniśmy też dawać je sobie wzajemnie,
tak aby każdy mógł żyć pełnią swojego człowieczeństwa".
Ojciec Święty
zwracając się do Polaków podczas jednej z katechez powiedział:
„Przebaczenie
naszych grzechów, które otrzymujemy jako dar miłosiernej miłości Chrystusa,
niech będzie dla nas źródłem nadziei i motywem, byśmy byli miłosierni dla
drugich”.
Drodzy Bracia
i Siostry! Razem ze św. siostrą Faustyną uwielbiajmy dziś Boże Miłosierdzie i
prośmy o łaskę pełnienia uczynków miłosierdzia:
„O Trójco
Przenajświętsza, ile razy odetchnie pierś moja, ile razy uderzy serce moje, ile
razy zapulsuje krew moja, tyle tysięcy razy pragnę uwielbić miłosierdzie Twoje.
Pragnę się
cała przemienić w miłosierdzie Twoje i być żywym odbiciem Ciebie, o Panie;
niech ten największy przymiot Boga, to jest niezgłębione miłosierdzie Twoje,
przejdzie przez serce i duszę moją do bliźnich.
Dopomóż mi do
tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie
sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach
bliźnich, i przychodziła im z pomocą.
Dopomóż mi,
aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy
moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich.
Dopomóż mi,
Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich,
ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.
Dopomóż mi,
Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała
czynić dobrze bliźniemu, a na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.
Dopomóż mi,
aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim,
opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest
w usłużności bliźnim.
Dopomóż mi,
Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami
bliźnich. Nikomu nie odmówię serca. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o
których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w
Najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech
odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój” (Dz 163).
Do tego wzywał
nas św. Jan Paweł II podczas swojej ostatniej Pielgrzymki do Ojczyzny. Ojciec
Święty żegnając się z Rodakami powiedział:
„Obejmuję
spojrzeniem duszy całą moją umiłowaną Ojczyznę Wdzięczny za wszystko, wraz
z całą wspólnotą Kościoła w Polsce powtarzam wobec Jezusa
Miłosiernego: Jezu, ufam Tobie!
Drodzy bracia
i siostry, powierzam wam zadanie: Bądźcie świadkami miłosierdzia!”. Amen.
o. Piotr
Męczyński O.Carm.
Obory – Niedziela Miłosierdzia, 12
kwietnia A. D. 2026
|