Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!
W Wielką Sobotę 14 kwietnia 966 roku książę Mieszko I
wraz ze swoimi poddanymi przyjął sakrament chrztu świętego. W tym roku obchodzimy
1060. rocznicę tego wydarzenia, które stało się fundamentem naszej państwowości
oraz narodowej i chrześcijańskiej tożsamości dla ponad czterdziestu pokoleń
Polaków.
Nasz wielki Rodak na Stolicy Piotrowej Św. Jan Paweł
II nawiązując do tego wydarzenia, powiedział:
„Kiedy pierwszy historyczny władca Polski zamierzył
wprowadzić do Polski chrześcijaństwo i związać się ze Stolicą św. Piotra,
zwrócił się przede wszystkim do pobratymców. Wziął za żonę Dąbrówkę, córkę
księcia czeskiego Bolesława, która sama już będąc chrześcijanką, stała się
matką chrzestną swego małżonka i wszystkich jego poddanych”.
O tym wydarzeniu pięknie przypomina chrzcielnica w
Oborskim kościele, umieszczona w bocznej kaplicy p.w. Opatrzności Bożej. Z
przodu, na drzwiczkach chrzcielnicy widać księcia Polan Mieszka i Czeszką
księżniczkę Dobrawę (Dąbrówkę), która została jego żoną. Chrzcielnica ta bowiem
została wykonana z ofiar mieszkańców okolicznych wiosek w 1966 r. z okazji
Millenium, czyli 1000 - lecia Chrztu Polski.
Pamiętam jak w roku 2016 chodząc „po kolędzie” w
jednym z domów spotkałem 50 – letniego mężczyznę, który mi powiedział: „Proszę
ojca, ja byłem pierwszym ochrzczonym przy tej milenijnej chrzcielnicy”.
Wypowiadał te słowa rozpromieniony, z wdzięcznością i dumą. „Będzie to zatem
dla Ciebie szczególny – podwójny Jubileusz” – odrzekłem z radością.
Drodzy bracia i siostry! Warto, abyśmy z okazji tegorocznej
1060 – rocznicy Chrztu Polski, sięgnęli także pamięcią do naszego własnego
chrztu, przypomnieli sobie jego dokładną datę, miejsce i wszystkie okoliczności
oraz zachowane pamiątki tego wydarzenia, tego wielkiego daru Bożego
miłosierdzia jakim był sakrament chrztu świętego dla każdego z nas.
Warto, abyśmy zastanowili się nad słowami kardynała
Stefana Wyszyńskiego z jego homilii podczas Miellenium Chrztu Polski
wygłoszonej w Gnieźnie w 1966 r. Prymas Tysiąclecia „postawił ważne i wciąż
aktualne pytanie: czy jako ludzie ochrzczeni urzeczywistniliśmy już w pełni
ducha chrześcijańskiego w sobie i w naszym narodzie? I sam wówczas zaraz na nie
odpowiedział: na pewno jeszcze nie! Z nadzieją wskazywał, że Chrystus żyjący w
Kościele wszczepił się co prawda przez ochrzczonych Polaków w życie narodu, ale
dodawał, że zadanie ewangelizacyjne jest wciąż jeszcze przed nami. O to
przecież wciąż chodzi – wyjaśniał wówczas w swym kazaniu Prymas Tysiąclecia – aby
jak najbardziej przybliżyć Boga do życia codziennego, aby wielkie prawdy, które
wyznajmy i w które mocno wierzymy, wszczepiły się w nasze codzienne życie, aby
je kształtowały i przemieniały” ( z homilii Prymasa Polski, Abpa Wojciecha
Polaka, Gniezno – 1 stycznia 2016).
Bł. Ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. Faustyny,
pięknie powiedział: „Chrzest święty był dla mnie pocałunkiem, przez który Bóg
przyjął mnie za przybrane dziecko swoje i wcielił do Kościoła – do królestwa
swojego. Odtąd mam prawo nazywać Boga Ojcem, a Kościół matką moją, ale zarazem
mam obowiązek nosić przykazania Jego w sercu swoim i stosować się do nich jak
najwierniej”.
Apostoł Miłosierdzia Bożego mówi, że „jest to tak
doniosłe zdarzenie w życiu człowieka, że należałoby uderzyć w dzwony wszystkich
kościołów w chwili, gdy dziecko chrzest otrzymuje. Rodzi się bowiem obywatel
niebieski nie z woli ludzi, lecz z nieskończonego miłosierdzia Bożego. Nie
przychodzimy na świat jako chrześcijanie, lecz stajemy się nimi z miłosierdzia
Bożego. Ono nas rodzi dobrowolnie, czyni w chrzcie świętym dziećmi Bożymi i
żywymi członkami Oblubienicy Chrystusowej – Kościoła”.
I mówi dalej spowiednik św. s. Faustyny: „Jeżeli
zwykliśmy obchodzić uroczyście dzień swoich urodzin z rodziców, to tym bardziej
trzeba obchodzić uroczyście dzień swoich urodzin z Boga. Należałoby
przechowywać szatę otrzymaną na chrzcie i świecę, podaną wówczas przez kapłana,
by one zawsze przypominały nam obowiązki chrześcijańskie”.
Przykładem może być dla nas św. Jan Paweł II, który
podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski w roku 1979, modlił się przy
chrzcielnicy w Wadowicach i wyznał: „Przy tej chrzcielnicy zostałem przyjęty do
łaski Bożego synostwa i wiary Odkupiciela mojego, do wspólnoty Jego Kościoła w
dniu 20 czerwca 1920 roku. Chrzcielnicę tę już raz uroczyście ucałowałem w roku
tysiąclecia chrztu Polski (w 1966 r.) jako ówczesny arcybiskup krakowski. Potem
uczyniłem to po raz drugi (…), na 50. rocznicę mojego chrztu, jako kardynał, a
dzisiaj po raz trzeci ucałowałem tę chrzcielnicę, przybywając z Rzymu jako
następca św. Piotra”.
Drodzy bracia i siostry! Obchodzona dzisiaj 650
rocznica Chrztu Polski, „ stanowi dobrą okazję, „by przypomnieć sobie o
znaczeniu własnego chrztu i o tym, że każdy z nas jest powołany do życia według
Ewangelii oraz do budowania wspólnoty opartej na wartościach chrześcijańskich”
– mówi Abp Tadeusz Wojda, Przewodniczący
KEP. „Niech ta rocznica stanie się dla nas zachętą do pogłębiania wiary oraz do
pielęgnowania pamięci o chrześcijańskich korzeniach naszej Ojczyzny”.
W roku 2016 obchodziliśmy1050 – lecie Chrztu Polski.
Legat Papieski Kardynał Pietro Parolin zwracając się wtedy do Biskupów Polskich
powiedział:
„Jesteście Pasterzami w Kraju, który przez wieki
zasłużył sobie na tytuł Polonia semper fidelis. Wierność względem Boga, Chrystusowej
Ewangelii i Stolicy Apostolskiej, wzbudziła szacunek i uznanie
u innych narodów, czyniąc Kościół w Polsce bastionem wiary
i chrześcijańskiego miłosierdzia, oraz światłem w ciemnościach, które
niejednokrotnie ogarniały Europę”.
„Trzeba, aby wierni w Polsce także dzisiaj,
w nowych warunkach, dali całemu światu wspaniały przykład życia według
Ewangelii, cnót chrześcijańskich oraz prawdziwego duchowego rozwoju” – zachęcał
papież Franciszek.
Kard. Pietro Parolin, Sekretarz Stanu Stolicy
Apostolskiej, w homilii wygłoszonej z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski na
Stadionie Miejskim w Poznaniu, w dniu 16 kwietnia 2016 roku, powiedział:
„Wasza tak liczna i gorliwa obecność ukazuje, że
Pan żyje i działa, że Chrzest Polski, który miał miejsce 1050 lat temu,
nadal wydaje swoje niezliczone owoce łaski. Historia waszego szlachetnego
narodu, z jego dramatami i jego wspaniałym odrodzeniem świadczy, że
Jezus zmartwychwstał i nie opuszcza swych wiernych uczniów oraz, że
Maryja, Jego Matka, nieustannie wstawia się za Polską. Mówią o tym całe
dzieje waszej ojczyzny. (…)
Cała Europa, rozważając szczerze i bez uprzedzeń
swoją historię, odnajduje swoje głębokie korzenie w kulturze, która
wypływa z chrześcijaństwa. Polska może to jednak stwierdzić
z podwójnego tytułu, ponieważ sama jej tożsamość jako narodu i jako
podmiotu państwowego jest ściśle związana z jej wiarą katolicką. Nie można
zanurzyć się w historii, sztuce, literaturze, w wydarzeniach
społecznych i politycznych Polski, nie uznając, że na wszystkie te
dziedziny głęboki wpływ wywarła i ukształtowała je wasza mocna wiara,
która przezwyciężyła wiele przeciwności i prób, a która – jak
dom dobrze zbudowany na skale – nie zawaliła się, pomimo że wezbrały
potoki i zerwały się wichry. Papież Franciszek, w liście,
w którym mianował mnie swoim legatem, napisał: Kościół w Polsce
zawsze utrzymywał szczególną więź z narodem i starał się weselić
z tymi, którzy się weselą i płakać z tymi, którzy płaczą (por.
Rz 12,15).
Wydarzenia tych 1050 lat, jakie upłynęły od początków
chrześcijaństwa w Polsce, świadczą przed światem o waszej wierności
względem otrzymanego przez was chrztu, nawet w najsmutniejszych
i najciemniejszych chwilach. (…)
Wasza silna wiara umocniła nadzieję i moc ducha,
broniąc was i zachowując oraz dając zdolność bycia cierpliwymi
i wytrwałymi, w ufnym oczekiwaniu Bożej interwencji, która za
wstawiennictwem Matki Bożej Częstochowskiej zawsze przybywała na czas.
Jesteśmy tu dzisiaj, aby przypomnieć i dziękować
Panu za dar wiary i przezwyciężenie wielu trudnych chwil. Jesteśmy
wezwani, aby uczcić tę radosną rocznicę, która pozwala nam spojrzeć na
korzenie, wypływającą z nich życiową moc, która sprawiła wasz wzrost.
Równocześnie zachęcam was, abyście nigdy nie
traktowali niczego jako osiągnięte raz na zawsze, tak jakby, na przykład,
poświęcenie, wiara i odwaga minionych pokoleń wystarczyły, żeby iść dalej
pewnie i uchronić się od wszelkich niebezpieczeństw.
Każde pokolenie jest wezwane do przyswojenia sobie
w sposób autentyczny i oryginalny tradycji i wartości, jakie
zostały jemu przekazane, sprawiając, aby otrzymany dar zaowocował na nowo
w jego epoce i w nowych okolicznościach. Każdy, poprzez codzienne
pójście za Chrystusem, musi sobie przyswoić skarby prawdy i łaski, które
są jemu proponowane i przekazywane przez dziedzictwo przeszłości.
Jest to urzekające zadanie, które zakłada
odpowiedzialność i zaangażowanie każdego, aby osobiście i wspólnotowo
pogłębić relację z Panem Bogiem i przekazywać innym radość Ewangelii.
(…) „Na mocy otrzymanego chrztu każdy członek Ludu Bożego stał się
uczniem-misjonarzem (por. Mt 28, 19). Każdy ochrzczony, niezależnie od swojej
funkcji w Kościele i stopnia wykształcenia w wierze, jest
aktywnym podmiotem ewangelizacji”. (…)
Drodzy Bracia i Siostry, podczas tego
jubileuszowego spotkania niech staną się naszymi słowa młodzieży Ruchu
Lednickiego: „Panie Jezu Chryste, Ciebie wybieram jako mojego Pana i za
apostołem Piotrem powtarzam: Ty jesteś Chrystus, Boga Syn, Zbawiciel! Tobie
oddaję moją przeszłość, dzień dzisiejszy i przyszłość oraz całą moją
wieczność. TY jesteś moją Prawdą, TY jesteś moją Drogą, moim Życiem i moją
Miłością. Teraz i na wieki” (Akt wyboru Jezusa, Ruch Lednicki).
Niech Najświętsza Maryja Panna, która
z jasnogórskiego wzgórza czuwa nad Polską, oraz wasi święci patronowie
pomagają wam w odkrywaniu piękna chrztu i sprawiają, aby owocował on
w życiu poszczególnych osób, rodzin i całego polskiego społeczeństwa.
Niech jubileusz będzie okazją do ponownego odkrycia korzeni wiary i jej
umocnienia poprzez dawanie jej innym, aby być w świecie znakami
miłosierdzia i świadkami zmartwychwstania Chrystusa. Niech się tak stanie!”.
Drodzy bracia i siostry!
„Polska jest i pozostanie wierna swojemu
chrześcijańskiemu dziedzictwu. Mamy w nim wypróbowany, mocny fundament dla
przyszłości” – mówił, w imieniu własnym i wszystkich Polaków, Prezydent Andrzej
Duda w orędziu wygłoszonym podczas uroczystego posiedzenia całego Parlamentu w
roku 2016 w Poznaniu.
Ks. Piotr Skarga w jednym ze swoich kazań sejmowych
mówił o Polsce: „Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden
nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus”.
„Trzeba iść po śladach tego, czym
— a raczej kim — na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla
synów i córek tej ziemi” – powtarzał nam niestrudzenie św. Jan Paweł
II.
Prośmy dzisiaj naszą Niebieską Matkę i Królową Polski,
Tę, która przez Boga została nam dana jako „przedziwna pomoc i obrona”, aby
słowa „Polonia semper Fidelis” – Polska zawsze wierna, odnosiły się także do
naszego pokolenia i tych, którzy przyjdą po nas.
Przykłady świętych i błogosławionych naszego Narodu
oraz liczne doświadczenia minionych pokoleń uczą nas, gdzie szukać pomocy, aby
dochować wierności naszemu chrzcielnemu przymierzu z Bogiem. Wszyscy oni
wskazują nam na Maryję stojącą wiernie pod krzyżem Syna.
Opatrzność Boża dała naszemu Narodowi wielkich
apostołów Matki Bożej. Wystarczy wymienić postać świętego ojca Maksymiliana
Kolbe, Rycerza Niepokalanej, czy też Bł. Kardynała Stefana Wyszyńskiego,
oddanego Maryi w wieczystą niewolę miłości, czy wreszcie naszego umiłowanego
papieża świętego Jana Pawła II, mówiącego Jej zawsze, wszędzie i we wszystkim
„totus Tuus” – cały Twój, Maryjo.
Prymas Tysiąclecia, koronator Oborskiej Piety, uczył:
„Mamy w ojczyźnie naszej błogosławione doświadczenia dziejowe, które nakazują
nam ufać i we wszystkim zawierzać Matce Chrystusowej, Matce Kościoła i naszego
narodu”.
Podczas centralnych obchodów Millenium Chrztu Polski w
dniu 3 maja 1966 roku Prymas Wyszyński wraz z całym Episkopatem dokonał na
Jasnej Górze uroczystego aktu oddania Matce Bożej całego Narodu Polskiego.
Biskupi Polscy w samym tekście tego wielkiego aktu oddania i zawierzenia Maryi
wyjaśniają:
„Pragniemy dziś społem ubezpieczyć Kościół święty na
drugie tysiąclecie, a nienaruszony skarb wiary przekazać nadchodzącym
pokoleniom młodej Polski. Uczynimy to w niezawodnych dłoniach Matki
Najświętszej, których opieki i pomocy doświadczyliśmy przez dzieje. Pełni
wdzięczności (…) wspominamy Jej krzepiącą obecność w dziejach Kościoła w
świecie i w Ojczyźnie naszej. Ona jedna wytrwała pod Krzyżem Chrystusa na
Kalwarii, a dziś trwa w misterium Chrystusa i Kościoła. Ona zawsze trwała pod
krzyżem naszego Narodu.
Wspominając z wdzięcznością Jej macierzyńską opiekę
nad dziećmi polskiej ziemi, którą za Jej królestwo uważamy, świadomi, że dzięki
Niej została uratowana wiara Narodu, pragniemy, oddać Jej całkowicie umiłowaną
Ojczyznę naszą na nowe tysiąclecie wiary”.
Naród Polski od początku, od chrztu Mieszka I w 966
roku, związał się z Maryją. „Bogarodzico, Dziewico… To ojców naszych śpiew” –
przypominał Juliusz Słowacki. O. Albert Urbański, karmelita, urodzony w niedalekim
Frankowie k. Zbójna, który od dziecka przychodził na to Święte Miejsce uczy:
„Od zarania dziejów naród polski splótł swe losy z imieniem Maryi. (…) Wiekowe
doświadczenia wykazały, że Maryja nigdy nie zawiodła naszego do Niej zaufania.
(…) Stawała się zawsze niezawodną ucieczką i ratunkiem”. W naszych ojczystych dziejach jednym z najbardziej
wymownych znaków tej wspólnej drogi z Maryją był zawsze szkaplerz święty – znak
czułej i troskliwej opieki Królowej Karmelu w naszej ziemskiej wędrówce do
Niebieskiej Ojczyzny.
Ks. Biskup Kazimierz Górny zwracając się do Czcicieli
Matki Bożej Szkaplerznej powiedział:
„Pod płaszczem Maryi możemy bez lęku podążać za
Chrystusem. Tu także odkrywamy korzenie naszej chrześcijańskiej i polskiej
tożsamości. Polska żyje, bo siłą przetrwania i odzyskania niepodległości była
wiara, była modlitwa, było nabożeństwo do Najświętszej Panny oraz świadomość
potężnej i niezwykłej mocy ideału: BÓG – HONOR – OJCZYZNA. Dziękujemy Matce
Najświętszej za opiekę, za wspaniałych świadków miłości Boga i Ojczyzny,
duchownych i świeckich, których rzesza jest niezliczona”.
Ktoś pięknie powiedział: „Mój stary sukienny Szkaplerz
jest mi herbem, szatą i zbroją. Całując go, całuję ręce niebieskiej Matki”.
Pociągnięci świadectwem pokoleń, umocnieni przykładem
wiernych synów Kościoła i Ojczyzny, oddajmy się całkowicie pod płaszcz
macierzyńskiej opieki Królowej Karmelu. Bądźmy apostołami tego maryjnego znaku
w naszych rodzinach, parafiach i całej Ojczyźnie. Obudźmy w sobie to szlachetne
i miłe Bogu pragnienie: „Polska pod płaszczem Maryi”. Z Jej macierzyńską pomocą
zachowamy wierność naszemu chrzcielnemu przymierzu z Bogiem i przekażemy
dziedzictwo wiary następnym pokoleniom.
Drodzy bracia i siostry! Warto, abyśmy postawili sobie
pytanie: Co to znaczy nosić szkaplerz Maryi na piersiach, o czym ma nam
przypominać ta brązowa karmelitańska szata?
Matka Boża okrywa nas swoim brązowym szkaplerzem, by
nieustannie przypominał nam duchową szatę łaski uświęcającej, otrzymaną na
chrzcie, naszą godność przybranych dzieci Bożych.
Pięknie i obrazowo wyjaśniał to św. Jan Paweł II w
improwizowanym przemówieniu do młodzieży podczas wizytacji parafii p.w. Matki
Bożej Szkaplerznej w Mostacciano pod Rzymem 15 stycznia 1989 r. Wychodząc od
faktu, że szata szkaplerzna jest darem Matki Jezusa dla nas, i stwierdzając, że
Maryja, Dziewica Karmelu, troszczy się - podobnie jak każda ziemska matka -
także o odzienie swoich dzieci, Papież pytał: "A może dzieci potrzebują
jakiejś szczególnej szaty, czegoś więcej niż zwykłe odzienie?". I
równocześnie odpowiadał: "Tak, oczywiście! I właśnie Ona, Dziewica
Karmelu, Matka szkaplerza świętego, mówi nam o swej macierzyńskiej trosce, o
swym zatroskaniu o nasze odzienie; o nasze odzienie w sensie duchowym, którego
szkaplerz jest symbolem, o odzianiu nas łaską Bożą i o wspomaganiu nas, aby
zawsze była białą ta szata, którą - jak wiemy - otrzymaliśmy podczas chrztu
świętego. Ta biała szata jest symbolem owej duchowej szaty, w którą została
przyobleczona nasza dusza - szaty łaski uświęcającej". Namiestnik Chrystusa
zachęcał młodzież do zatroskania o to, "aby ta szata duchowa była coraz
piękniejsza, aby nie została nigdy splamiona i nie musiała być
naprawiana". "Współpracujcie - mówił Jan Paweł II - z tą dobrą Matką,
Matką szkaplerza świętego, która dba bardzo o wasze szaty, a szczególnie o tę
szatę, którą jest łaska uświęcająca w duszach Jej dzieci".
Drodzy bracia i siostry! Szkaplerz jest znakiem
macierzyńskiej opieki i pomocy Maryi na drodze naszego zbawienia, ale zakłada
naszą aktywną współpracę z Bogiem, walkę z grzechem i tym wszystkim co oddala
nas od Chrystusa i Jego Ewangelii.
A zatem, „jeżeli noszę szkaplerz na szyi, to ten
szkaplerz mi nieustannie przypomina o moich obowiązkach chrześcijańskich. Za
każdym razem kiedy go dotknę, poczuję, przypomina mi, że jestem dzieckiem
Bożym, dzieckiem Maryi. A gdybym zszedł na drogę grzechu, kiedy znajdę się na
krawędzi grzechu, to szkaplerz jest dla mnie wyrzutem sumienia, mówi: stój,
zatrzymaj się, dalej nie można. Jakże często szkaplerz chroni mnie przed
grzechem. W tym tkwi siła szkaplerza, siła tego znaku. Dlatego w ciągu wieków
uświęciło się tylu ludzi noszących szkaplerz.
Mówi się, że ludzką rzeczą jest upaść, szatańską
rzeczą trwać w upadku, a chrześcijańską rzeczą powstawać z upadku. Może być i
tak, że człowiek noszący szkaplerz upadnie, może nawet zgrzeszy ciężko. Jednak
nie wierzę, żeby ktoś, kto nosi szkaplerz, nie podniósł się z upadku, by trwał
w okazji do grzechu. Matka Boża na to nie pozwoli. Bo prędzej czy później albo
taki człowiek zerwie szkaplerz z szyi, odrzuci go od siebie lub schowa, i dalej
będzie brnął w grzechu, albo porzuci grzech, pójdzie do spowiedzi, pojedna się
z Bogiem i będzie żył w łasce Bożej” (o. Benedykt Belgau OCD).
Nasza Niebieska Matka nieustannie pomaga nam odzyskać
i zachować godność dziecka Bożego otrzymaną na chrzcie świętym.
W istocie szkaplerz Maryi spoczywający na naszych
piersiach ma nam nieustannie przypominać słowa, które wypowiada kapłan do nowo
ochrzczonych: „Wy wszyscy, którzy przyjęliście chrzest przyoblekliście się w
Chrystusa”. To właśnie dokonało się w dniu naszego chrztu i stało się
zadaniem na całe życie.
To jest największe pragnienie Maryi – abyśmy się
przyoblekli w Chrystusa, aby On żył w nas, coraz pełniej, coraz doskonalej
przez miłość Jego w nas, przez naszą wierność Jego Ewangelii w codziennym
życiu.
Prośmy dzisiaj Maryję, Matkę Bolesną, stojącej wiernie
pod krzyżem Syna, aby pomogła nam dochować wierności przyrzeczeniom złożonym
Bogu na chrzcie świętym. Prośmy o to dla każdego z nas i dla wszystkich dzieci
Narodu Polskiego.
Adam, młody pielgrzym z Kużawki nad Bugiem, napisał:
„W sierpniu 2014 roku, tradycyjnie pielgrzymowałem pieszo do Matki Bożej na
Jasną Górę. Na tej pielgrzymce chodzę z krzyżem. [Domyślamy się, że ten młody
chłopak udzie na czele pielgrzymiej kolumny niosąc krzyż w swoich rękach] Jeden
długi etap pielgrzymki był poświęcony rozważaniu o szkaplerzu karmelitańskim.
To rozważanie prowadziły siostry karmelitanki. Słuchałem uważnie i zrozumiałem,
że Matka Boża chce być ze mną na zawsze. Na koniec dostałem od sióstr książkę
pt. „Dar Mojej Matki” – rozważania o Szkaplerzu. Po przeczytaniu tej ksiązki
postanowiłem poprosić ojca karmelitę w Oborach o nałożenie mi brązowej szaty
Maryi.
Na to trzecie spotkanie z Matką Bożą Bolesną w Oborach
w październiku 2014 roku czekałem z niecierpliwością. Byłem już gotowy przyjąć
szkaplerz święty. Po przyjęciu brązowej szaty Maryi byłem dumny i szczęśliwy.
Pozostałem wierny Szkaplerzowi i jest on moją siłą. Pięć miesięcy później
miałem straszny wypadek samochodowy. Zostało mi dane nowe życie, zrozumiałem,
że należę już całkowicie do Matki Bożej Szkaplerznej”.
Drodzy bracia i siostry! Niech Jej święta
karmelitańska szata zdobiąca dniem i nocą nasze piersi nieustannie nam
przypomina: Jestem chrześcijaninem, uczniem – misjonarzem Chrystusa i dzieckiem
Maryi.
Przykładem może być dla nas młoda niewidoma Angelika,
która od kilku lat wspólnie z rodzicami nawiedza Oborskie Sanktuarium. Tutaj,
jak mówi znajduje swój drugi dom. Podczas naszej comiesięcznej Eucharystii z
modlitwą o uzdrowienie czyta zawsze Słowo Boże zapisane alfabetem Braille'a
(czyt. Brajla).
W swoim świadectwie Angelika pisze: „Jezus jest dla
mnie Kimś bardzo ważnym. Jest moim Przyjacielem, zawsze mogę się do niego
zwrócić, odnajduję sens życia, przy Jezusie. Dzięki wierze nie załamałam się,
kiedy 8 lat temu straciłam wzrok. Stało się to nagle - z dnia na dzień. Ze
wzrokiem miałam problem od urodzenia. Widziałam na oba oczy, na lewe – lepiej
na prawe - gorzej. W szkole funkcjonowałam tak jak moi
rówieśnicy. Wzrok mój zaczął się pogarszać kiedy w piątej klasie kolega
niechcący uderzył mnie plecakiem w głowę. Wtedy odwarstwiła mi się
siatkówka w lewym oku, które było okiem lepiej widzącym. Od tamtej chwili wzrok
mój zaczął się pogarszać. Moja mama zauważyła, że coś dzieje się niedobrego.
Zorientowała się, po moich notatkach zapisywanych w zeszytach, gdzie
jedno zdanie zajmowało mi dwie strony, nie potrafiłam odczytać tekstu
napisanego przez siebie. Wchodziłam na szklane drzwi nie widząc, że one tam są.
Udałam się do lekarza prowadzącego do Międzylesia, który stwierdził, że wznowiła
się toxoplazmoza. W tym samym czasie dowiedziałam się, że mam guza jajnika
prawego. Dzięki Bogu, był to guz niezłośliwy. Ważnym wydarzeniem w moim życiu
było przyjęcie Szkaplerza w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach, z
którym nie rozstaję się nigdy – Matka Boża towarzyszy mi przez cały czas. Do
Obór pielgrzymuję przynajmniej raz w miesiącu – najczęściej jest to druga
niedziela miesiąca, wtedy jest odprawiana msza święta w intencji chorych i
czytam w brajlu Słowo Boże. Wtedy czuję się, że jestem potrzebna. U Matki Bożej
otrzymuję siłę do zmagania się z moimi trudnościami. Czuję opiekę
Matki Bożej, wierzę, że gdy nie ma przy mnie moich rodziców – to prowadzi mnie
właśnie Ona. Cztery lata temu wracałam z tatą z Częstochowy, mieliśmy wypadek
nic nam się nie stało – jestem przekonana, że wtedy Matka Boża czuwała nad
nami. Na mojej drodze spotykam dużo życzliwych osób, którym jestem wdzięczna za
każdą pomoc. Bóg naprawdę działa w moim życiu i pomaga, dlatego warto być
z Jezusem. Dziękuję Ci Jezu”.
Drodzy bracia i siostry!
Ze wzruszeniem wsłuchujemy się w to piękne świadectwo
wiernego dziecka Matki Bożej Bolesnej i prawdziwego świadka zmartwychwstałego
Chrystusa.
Także i my całkowicie zawierzmy Jezusowi i bądźmy
świadkami Jego czułej miłości i bliskości wobec wszystkich ludzi, a szczególnie
wobec młodych spragnionych prawdziwej przyjaźni, szukających sensu i radości
życia, wobec chorych i ubogich, strapionych i opuszczonych, zranionych
słabościami i nałogami, wobec tych, którzy tracą nadzieję. Razem z Maryją
Szkaplerzną pomóżmy im odnaleźć się w miłosiernych ramionach Zbawiciela i
powiedzieć Mu z ufnością: „Totus tuus ego sum, et omnia mea tua sunt, mi
dulcissime Jesu, per Mariam, Matrem tuam sanctam” – Jestem cały Twój i
wszystko, co moje, do Ciebie należy, mój najsłodszy Jezu, przez Maryję, Twoją
świętą Matkę. Amen.
o. Piotr Męczyński O. Carm.
Obory, 14
kwietnia A. D. 2026
|