14.04.2026
Z Maryją przy „milenijnej chrzcielnicy” w Oborskim Sanktuarium – 14 kwietnia A. D. 2026


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

W Wielką Sobotę 14 kwietnia 966 roku książę Mieszko I wraz ze swoimi poddanymi przyjął sakrament chrztu świętego. W tym roku obchodzimy 1060. rocznicę tego wydarzenia, które stało się fundamentem naszej państwowości oraz narodowej i chrześcijańskiej tożsamości dla ponad czterdziestu pokoleń Polaków.

Nasz wielki Rodak na Stolicy Piotrowej Św. Jan Paweł II nawiązując do tego wydarzenia, powiedział:

„Kiedy pierwszy historyczny władca Polski zamierzył wprowadzić do Polski chrześcijaństwo i związać się ze Stolicą św. Piotra, zwrócił się przede wszystkim do pobratymców. Wziął za żonę Dąbrówkę, córkę księcia czeskiego Bolesława, która sama już będąc chrześcijanką, stała się matką chrzestną swego małżonka i wszystkich jego poddanych”.

O tym wydarzeniu pięknie przypomina chrzcielnica w Oborskim kościele, umieszczona w bocznej kaplicy p.w. Opatrzności Bożej. Z przodu, na drzwiczkach chrzcielnicy widać księcia Polan Mieszka i Czeszką księżniczkę Dobrawę (Dąbrówkę), która została jego żoną. Chrzcielnica ta bowiem została wykonana z ofiar mieszkańców okolicznych wiosek w 1966 r. z okazji Millenium, czyli 1000 - lecia Chrztu Polski.

Pamiętam jak w roku 2016 chodząc „po kolędzie” w jednym z domów spotkałem 50 – letniego mężczyznę, który mi powiedział: „Proszę ojca, ja byłem pierwszym ochrzczonym przy tej milenijnej chrzcielnicy”. Wypowiadał te słowa rozpromieniony, z wdzięcznością i dumą. „Będzie to zatem dla Ciebie szczególny – podwójny Jubileusz” – odrzekłem z radością.

Drodzy bracia i siostry! Warto, abyśmy z okazji tegorocznej 1060 – rocznicy Chrztu Polski, sięgnęli także pamięcią do naszego własnego chrztu, przypomnieli sobie jego dokładną datę, miejsce i wszystkie okoliczności oraz zachowane pamiątki tego wydarzenia, tego wielkiego daru Bożego miłosierdzia jakim był sakrament chrztu świętego dla każdego z nas.

Warto, abyśmy zastanowili się nad słowami kardynała Stefana Wyszyńskiego z jego homilii podczas Miellenium Chrztu Polski wygłoszonej w Gnieźnie w 1966 r. Prymas Tysiąclecia „postawił ważne i wciąż aktualne pytanie: czy jako ludzie ochrzczeni urzeczywistniliśmy już w pełni ducha chrześcijańskiego w sobie i w naszym narodzie? I sam wówczas zaraz na nie odpowiedział: na pewno jeszcze nie! Z nadzieją wskazywał, że Chrystus żyjący w Kościele wszczepił się co prawda przez ochrzczonych Polaków w życie narodu, ale dodawał, że zadanie ewangelizacyjne jest wciąż jeszcze przed nami. O to przecież wciąż chodzi – wyjaśniał wówczas w swym kazaniu Prymas Tysiąclecia – aby jak najbardziej przybliżyć Boga do życia codziennego, aby wielkie prawdy, które wyznajmy i w które mocno wierzymy, wszczepiły się w nasze codzienne życie, aby je kształtowały i przemieniały” ( z homilii Prymasa Polski, Abpa Wojciecha Polaka, Gniezno – 1 stycznia 2016).

Bł. Ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. Faustyny, pięknie powiedział: „Chrzest święty był dla mnie pocałunkiem, przez który Bóg przyjął mnie za przybrane dziecko swoje i wcielił do Kościoła – do królestwa swojego. Odtąd mam prawo nazywać Boga Ojcem, a Kościół matką moją, ale zarazem mam obowiązek nosić przykazania Jego w sercu swoim i stosować się do nich jak najwierniej”.

Apostoł Miłosierdzia Bożego mówi, że „jest to tak doniosłe zdarzenie w życiu człowieka, że należałoby uderzyć w dzwony wszystkich kościołów w chwili, gdy dziecko chrzest otrzymuje. Rodzi się bowiem obywatel niebieski nie z woli ludzi, lecz z nieskończonego miłosierdzia Bożego. Nie przychodzimy na świat jako chrześcijanie, lecz stajemy się nimi z miłosierdzia Bożego. Ono nas rodzi dobrowolnie, czyni w chrzcie świętym dziećmi Bożymi i żywymi członkami Oblubienicy Chrystusowej – Kościoła”.

I mówi dalej spowiednik św. s. Faustyny: „Jeżeli zwykliśmy obchodzić uroczyście dzień swoich urodzin z rodziców, to tym bardziej trzeba obchodzić uroczyście dzień swoich urodzin z Boga. Należałoby przechowywać szatę otrzymaną na chrzcie i świecę, podaną wówczas przez kapłana, by one zawsze przypominały nam obowiązki chrześcijańskie”.

Przykładem może być dla nas św. Jan Paweł II, który podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski w roku 1979, modlił się przy chrzcielnicy w Wadowicach i wyznał: „Przy tej chrzcielnicy zostałem przyjęty do łaski Bożego synostwa i wiary Odkupiciela mojego, do wspólnoty Jego Kościoła w dniu 20 czerwca 1920 roku. Chrzcielnicę tę już raz uroczyście ucałowałem w roku tysiąclecia chrztu Polski (w 1966 r.) jako ówczesny arcybiskup krakowski. Potem uczyniłem to po raz drugi (…), na 50. rocznicę mojego chrztu, jako kardynał, a dzisiaj po raz trzeci ucałowałem tę chrzcielnicę, przybywając z Rzymu jako następca św. Piotra”.

Drodzy bracia i siostry! Obchodzona dzisiaj 650 rocznica Chrztu Polski, „ stanowi dobrą okazję, „by przypomnieć sobie o znaczeniu własnego chrztu i o tym, że każdy z nas jest powołany do życia według Ewangelii oraz do budowania wspólnoty opartej na wartościach chrześcijańskich” –  mówi Abp Tadeusz Wojda, Przewodniczący KEP. „Niech ta rocznica stanie się dla nas zachętą do pogłębiania wiary oraz do pielęgnowania pamięci o chrześcijańskich korzeniach naszej Ojczyzny”.

W roku 2016 obchodziliśmy1050 – lecie Chrztu Polski. Legat Papieski Kardynał Pietro Parolin zwracając się wtedy do Biskupów Polskich powiedział:

„Jesteście Pasterzami w Kraju, który przez wieki zasłużył sobie na tytuł Polonia semper fidelis. Wierność względem Boga, Chrystusowej Ewangelii i Stolicy Apostolskiej, wzbudziła szacunek i uznanie u innych narodów, czyniąc Kościół w Polsce bastionem wiary i chrześcijańskiego miłosierdzia, oraz światłem w ciemnościach, które niejednokrotnie ogarniały Europę”.

„Trzeba, aby wierni w Polsce także dzisiaj, w nowych warunkach, dali całemu światu wspaniały przykład życia według Ewangelii, cnót chrześcijańskich oraz prawdziwego duchowego rozwoju” – zachęcał papież Franciszek.

Kard. Pietro Parolin, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej, w homilii wygłoszonej z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski na Stadionie Miejskim w Poznaniu, w dniu 16 kwietnia 2016 roku, powiedział:

„Wasza tak liczna i gorliwa obecność ukazuje, że Pan żyje i działa, że Chrzest Polski, który miał miejsce 1050 lat temu, nadal wydaje swoje niezliczone owoce łaski. Historia waszego szlachetnego narodu, z jego dramatami i jego wspaniałym odrodzeniem świadczy, że Jezus zmartwychwstał i nie opuszcza swych wiernych uczniów oraz, że Maryja, Jego Matka, nieustannie wstawia się za Polską. Mówią o tym całe dzieje waszej ojczyzny. (…)

Cała Europa, rozważając szczerze i bez uprzedzeń swoją historię, odnajduje swoje głębokie korzenie w kulturze, która wypływa z chrześcijaństwa. Polska może to jednak stwierdzić z podwójnego tytułu, ponieważ sama jej tożsamość jako narodu i jako podmiotu państwowego jest ściśle związana z jej wiarą katolicką. Nie można zanurzyć się w historii, sztuce, literaturze, w wydarzeniach społecznych i politycznych Polski, nie uznając, że na wszystkie te dziedziny głęboki wpływ wywarła i ukształtowała je wasza mocna wiara, która przezwyciężyła wiele przeciwności i prób, a która – jak dom dobrze zbudowany na skale – nie zawaliła się, pomimo że wezbrały potoki i zerwały się wichry. Papież Franciszek, w liście, w którym mianował mnie swoim legatem, napisał: Kościół w Polsce zawsze utrzymywał szczególną więź z narodem i starał się weselić z tymi, którzy się weselą i płakać z tymi, którzy płaczą (por. Rz 12,15).

Wydarzenia tych 1050 lat, jakie upłynęły od początków chrześcijaństwa w Polsce, świadczą przed światem o waszej wierności względem otrzymanego przez was chrztu, nawet w najsmutniejszych i najciemniejszych chwilach. (…)

Wasza silna wiara umocniła nadzieję i moc ducha, broniąc was i zachowując oraz dając zdolność bycia cierpliwymi i wytrwałymi, w ufnym oczekiwaniu Bożej interwencji, która za wstawiennictwem Matki Bożej Częstochowskiej zawsze przybywała na czas.

Jesteśmy tu dzisiaj, aby przypomnieć i dziękować Panu za dar wiary i przezwyciężenie wielu trudnych chwil. Jesteśmy wezwani, aby uczcić tę radosną rocznicę, która pozwala nam spojrzeć na korzenie, wypływającą z nich życiową moc, która sprawiła wasz wzrost.

Równocześnie zachęcam was, abyście nigdy nie traktowali niczego jako osiągnięte raz na zawsze, tak jakby, na przykład, poświęcenie, wiara i odwaga minionych pokoleń wystarczyły, żeby iść dalej pewnie i uchronić się od wszelkich niebezpieczeństw.

Każde pokolenie jest wezwane do przyswojenia sobie w sposób autentyczny i oryginalny tradycji i wartości, jakie zostały jemu przekazane, sprawiając, aby otrzymany dar zaowocował na nowo w jego epoce i w nowych okolicznościach. Każdy, poprzez codzienne pójście za Chrystusem, musi sobie przyswoić skarby prawdy i łaski, które są jemu proponowane i przekazywane przez dziedzictwo przeszłości.

Jest to urzekające zadanie, które zakłada odpowiedzialność i zaangażowanie każdego, aby osobiście i wspólnotowo pogłębić relację z Panem Bogiem i przekazywać innym radość Ewangelii. (…) „Na mocy otrzymanego chrztu każdy członek Ludu Bożego stał się uczniem-misjonarzem (por. Mt 28, 19). Każdy ochrzczony, niezależnie od swojej funkcji w Kościele i stopnia wykształcenia w wierze, jest aktywnym podmiotem ewangelizacji”. (…)

Drodzy Bracia i Siostry, podczas tego jubileuszowego spotkania niech staną się naszymi słowa młodzieży Ruchu Lednickiego: „Panie Jezu Chryste, Ciebie wybieram jako mojego Pana i za apostołem Piotrem powtarzam: Ty jesteś Chrystus, Boga Syn, Zbawiciel! Tobie oddaję moją przeszłość, dzień dzisiejszy i przyszłość oraz całą moją wieczność. TY jesteś moją Prawdą, TY jesteś moją Drogą, moim Życiem i moją Miłością. Teraz i na wieki” (Akt wyboru Jezusa, Ruch Lednicki).

Niech Najświętsza Maryja Panna, która z jasnogórskiego wzgórza czuwa nad Polską, oraz wasi święci patronowie pomagają wam w odkrywaniu piękna chrztu i sprawiają, aby owocował on w życiu poszczególnych osób, rodzin i całego polskiego społeczeństwa. Niech jubileusz będzie okazją do ponownego odkrycia korzeni wiary i jej umocnienia poprzez dawanie jej innym, aby być w świecie znakami miłosierdzia i świadkami zmartwychwstania Chrystusa. Niech się tak stanie!”.

Drodzy bracia i siostry!

„Polska jest i pozostanie wierna swojemu chrześcijańskiemu dziedzictwu. Mamy w nim wypróbowany, mocny fundament dla przyszłości” – mówił, w imieniu własnym i wszystkich Polaków, Prezydent Andrzej Duda w orędziu wygłoszonym podczas uroczystego posiedzenia całego Parlamentu w roku 2016 w Poznaniu.

Ks. Piotr Skarga w jednym ze swoich kazań sejmowych mówił o Polsce: „Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus”.

„Trzeba iść po śladach tego, czym — a raczej kim — na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi” – powtarzał nam niestrudzenie św. Jan Paweł II.

Prośmy dzisiaj naszą Niebieską Matkę i Królową Polski, Tę, która przez Boga została nam dana jako „przedziwna pomoc i obrona”, aby słowa „Polonia semper Fidelis” – Polska zawsze wierna, odnosiły się także do naszego pokolenia i tych, którzy przyjdą po nas.

Przykłady świętych i błogosławionych naszego Narodu oraz liczne doświadczenia minionych pokoleń uczą nas, gdzie szukać pomocy, aby dochować wierności naszemu chrzcielnemu przymierzu z Bogiem. Wszyscy oni wskazują nam na Maryję stojącą wiernie pod krzyżem Syna.

Opatrzność Boża dała naszemu Narodowi wielkich apostołów Matki Bożej. Wystarczy wymienić postać świętego ojca Maksymiliana Kolbe, Rycerza Niepokalanej, czy też Bł. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, oddanego Maryi w wieczystą niewolę miłości, czy wreszcie naszego umiłowanego papieża świętego Jana Pawła II, mówiącego Jej zawsze, wszędzie i we wszystkim „totus Tuus” – cały Twój, Maryjo.

Prymas Tysiąclecia, koronator Oborskiej Piety, uczył: „Mamy w ojczyźnie naszej błogosławione doświadczenia dziejowe, które nakazują nam ufać i we wszystkim zawierzać Matce Chrystusowej, Matce Kościoła i naszego narodu”.

Podczas centralnych obchodów Millenium Chrztu Polski w dniu 3 maja 1966 roku Prymas Wyszyński wraz z całym Episkopatem dokonał na Jasnej Górze uroczystego aktu oddania Matce Bożej całego Narodu Polskiego. Biskupi Polscy w samym tekście tego wielkiego aktu oddania i zawierzenia Maryi wyjaśniają:

„Pragniemy dziś społem ubezpieczyć Kościół święty na drugie tysiąclecie, a nienaruszony skarb wiary przekazać nadchodzącym pokoleniom młodej Polski. Uczynimy to w niezawodnych dłoniach Matki Najświętszej, których opieki i pomocy doświadczyliśmy przez dzieje. Pełni wdzięczności (…) wspominamy Jej krzepiącą obecność w dziejach Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej. Ona jedna wytrwała pod Krzyżem Chrystusa na Kalwarii, a dziś trwa w misterium Chrystusa i Kościoła. Ona zawsze trwała pod krzyżem naszego Narodu.

Wspominając z wdzięcznością Jej macierzyńską opiekę nad dziećmi polskiej ziemi, którą za Jej królestwo uważamy, świadomi, że dzięki Niej została uratowana wiara Narodu, pragniemy, oddać Jej całkowicie umiłowaną Ojczyznę naszą na nowe tysiąclecie wiary”.

Naród Polski od początku, od chrztu Mieszka I w 966 roku, związał się z Maryją. „Bogarodzico, Dziewico… To ojców naszych śpiew” – przypominał Juliusz Słowacki.

O. Albert Urbański, karmelita, urodzony w niedalekim Frankowie k. Zbójna, który od dziecka przychodził na to Święte Miejsce uczy: „Od zarania dziejów naród polski splótł swe losy z imieniem Maryi. (…) Wiekowe doświadczenia wykazały, że Maryja nigdy nie zawiodła naszego do Niej zaufania. (…) Stawała się zawsze niezawodną ucieczką i ratunkiem”.

W naszych ojczystych dziejach jednym z najbardziej wymownych znaków tej wspólnej drogi z Maryją był zawsze szkaplerz święty – znak czułej i troskliwej opieki Królowej Karmelu w naszej ziemskiej wędrówce do Niebieskiej Ojczyzny.

Ks. Biskup Kazimierz Górny zwracając się do Czcicieli Matki Bożej Szkaplerznej powiedział:

„Pod płaszczem Maryi możemy bez lęku podążać za Chrystusem. Tu także odkrywamy korzenie naszej chrześcijańskiej i polskiej tożsamości. Polska żyje, bo siłą przetrwania i odzyskania niepodległości była wiara, była modlitwa, było nabożeństwo do Najświętszej Panny oraz świadomość potężnej i niezwykłej mocy ideału: BÓG – HONOR – OJCZYZNA. Dziękujemy Matce Najświętszej za opiekę, za wspaniałych świadków miłości Boga i Ojczyzny, duchownych i świeckich, których rzesza jest niezliczona”.

Ktoś pięknie powiedział: „Mój stary sukienny Szkaplerz jest mi herbem, szatą i zbroją. Całując go, całuję ręce niebieskiej Matki”.

Pociągnięci świadectwem pokoleń, umocnieni przykładem wiernych synów Kościoła i Ojczyzny, oddajmy się całkowicie pod płaszcz macierzyńskiej opieki Królowej Karmelu. Bądźmy apostołami tego maryjnego znaku w naszych rodzinach, parafiach i całej Ojczyźnie. Obudźmy w sobie to szlachetne i miłe Bogu pragnienie: „Polska pod płaszczem Maryi”. Z Jej macierzyńską pomocą zachowamy wierność naszemu chrzcielnemu przymierzu z Bogiem i przekażemy dziedzictwo wiary następnym pokoleniom.

Drodzy bracia i siostry! Warto, abyśmy postawili sobie pytanie: Co to znaczy nosić szkaplerz Maryi na piersiach, o czym ma nam przypominać ta brązowa karmelitańska szata?

Matka Boża okrywa nas swoim brązowym szkaplerzem, by nieustannie przypominał nam duchową szatę łaski uświęcającej, otrzymaną na chrzcie, naszą godność przybranych dzieci Bożych.

Pięknie i obrazowo wyjaśniał to św. Jan Paweł II w improwizowanym przemówieniu do młodzieży podczas wizytacji parafii p.w. Matki Bożej Szkaplerznej w Mostacciano pod Rzymem 15 stycznia 1989 r. Wychodząc od faktu, że szata szkaplerzna jest darem Matki Jezusa dla nas, i stwierdzając, że Maryja, Dziewica Karmelu, troszczy się - podobnie jak każda ziemska matka - także o odzienie swoich dzieci, Papież pytał: "A może dzieci potrzebują jakiejś szczególnej szaty, czegoś więcej niż zwykłe odzienie?". I równocześnie odpowiadał: "Tak, oczywiście! I właśnie Ona, Dziewica Karmelu, Matka szkaplerza świętego, mówi nam o swej macierzyńskiej trosce, o swym zatroskaniu o nasze odzienie; o nasze odzienie w sensie duchowym, którego szkaplerz jest symbolem, o odzianiu nas łaską Bożą i o wspomaganiu nas, aby zawsze była białą ta szata, którą - jak wiemy - otrzymaliśmy podczas chrztu świętego. Ta biała szata jest symbolem owej duchowej szaty, w którą została przyobleczona nasza dusza - szaty łaski uświęcającej". Namiestnik Chrystusa zachęcał młodzież do zatroskania o to, "aby ta szata duchowa była coraz piękniejsza, aby nie została nigdy splamiona i nie musiała być naprawiana". "Współpracujcie - mówił Jan Paweł II - z tą dobrą Matką, Matką szkaplerza świętego, która dba bardzo o wasze szaty, a szczególnie o tę szatę, którą jest łaska uświęcająca w duszach Jej dzieci".

Drodzy bracia i siostry! Szkaplerz jest znakiem macierzyńskiej opieki i pomocy Maryi na drodze naszego zbawienia, ale zakłada naszą aktywną współpracę z Bogiem, walkę z grzechem i tym wszystkim co oddala nas od Chrystusa i Jego Ewangelii.

A zatem, „jeżeli noszę szkaplerz na szyi, to ten szkaplerz mi nieustannie przypomina o moich obowiązkach chrześcijańskich. Za każdym razem kiedy go dotknę, poczuję, przypomina mi, że jestem dzieckiem Bożym, dzieckiem Maryi. A gdybym zszedł na drogę grzechu, kiedy znajdę się na krawędzi grzechu, to szkaplerz jest dla mnie wyrzutem sumienia, mówi: stój, zatrzymaj się, dalej nie można. Jakże często szkaplerz chroni mnie przed grzechem. W tym tkwi siła szkaplerza, siła tego znaku. Dlatego w ciągu wieków uświęciło się tylu ludzi noszących szkaplerz.

Mówi się, że ludzką rzeczą jest upaść, szatańską rzeczą trwać w upadku, a chrześcijańską rzeczą powstawać z upadku. Może być i tak, że człowiek noszący szkaplerz upadnie, może nawet zgrzeszy ciężko. Jednak nie wierzę, żeby ktoś, kto nosi szkaplerz, nie podniósł się z upadku, by trwał w okazji do grzechu. Matka Boża na to nie pozwoli. Bo prędzej czy później albo taki człowiek zerwie szkaplerz z szyi, odrzuci go od siebie lub schowa, i dalej będzie brnął w grzechu, albo porzuci grzech, pójdzie do spowiedzi, pojedna się z Bogiem i będzie żył w łasce Bożej” (o. Benedykt Belgau OCD).

Nasza Niebieska Matka nieustannie pomaga nam odzyskać i zachować godność dziecka Bożego otrzymaną na chrzcie świętym.

W istocie szkaplerz Maryi spoczywający na naszych piersiach ma nam nieustannie przypominać słowa, które wypowiada kapłan do nowo ochrzczonych: „Wy wszyscy, którzy przyjęliście chrzest przyoblekliście się w Chrystusa”. To właśnie dokonało się w dniu naszego chrztu i stało się zadaniem na całe życie.

To jest największe pragnienie Maryi – abyśmy się przyoblekli w Chrystusa, aby On żył w nas, coraz pełniej, coraz doskonalej przez miłość Jego w nas, przez naszą wierność Jego Ewangelii w codziennym życiu.

Prośmy dzisiaj Maryję, Matkę Bolesną, stojącej wiernie pod krzyżem Syna, aby pomogła nam dochować wierności przyrzeczeniom złożonym Bogu na chrzcie świętym. Prośmy o to dla każdego z nas i dla wszystkich dzieci Narodu Polskiego.

Adam, młody pielgrzym z Kużawki nad Bugiem, napisał: „W sierpniu 2014 roku, tradycyjnie pielgrzymowałem pieszo do Matki Bożej na Jasną Górę. Na tej pielgrzymce chodzę z krzyżem. [Domyślamy się, że ten młody chłopak udzie na czele pielgrzymiej kolumny niosąc krzyż w swoich rękach] Jeden długi etap pielgrzymki był poświęcony rozważaniu o szkaplerzu karmelitańskim. To rozważanie prowadziły siostry karmelitanki. Słuchałem uważnie i zrozumiałem, że Matka Boża chce być ze mną na zawsze. Na koniec dostałem od sióstr książkę pt. „Dar Mojej Matki” – rozważania o Szkaplerzu. Po przeczytaniu tej ksiązki postanowiłem poprosić ojca karmelitę w Oborach o nałożenie mi brązowej szaty Maryi.

Na to trzecie spotkanie z Matką Bożą Bolesną w Oborach w październiku 2014 roku czekałem z niecierpliwością. Byłem już gotowy przyjąć szkaplerz święty. Po przyjęciu brązowej szaty Maryi byłem dumny i szczęśliwy. Pozostałem wierny Szkaplerzowi i jest on moją siłą. Pięć miesięcy później miałem straszny wypadek samochodowy. Zostało mi dane nowe życie, zrozumiałem, że należę już całkowicie do Matki Bożej Szkaplerznej”.

Drodzy bracia i siostry! Niech Jej święta karmelitańska szata zdobiąca dniem i nocą nasze piersi nieustannie nam przypomina: Jestem chrześcijaninem, uczniem – misjonarzem Chrystusa i dzieckiem Maryi.

Przykładem może być dla nas młoda niewidoma Angelika, która od kilku lat wspólnie z rodzicami nawiedza Oborskie Sanktuarium. Tutaj, jak mówi znajduje swój drugi dom. Podczas naszej comiesięcznej Eucharystii z modlitwą o uzdrowienie czyta zawsze Słowo Boże zapisane alfabetem Braille'a (czyt. Brajla).

W swoim świadectwie Angelika pisze: „Jezus jest dla mnie Kimś bardzo ważnym. Jest moim Przyjacielem, zawsze mogę się do niego zwrócić, odnajduję sens życia, przy Jezusie. Dzięki wierze nie załamałam się, kiedy 8 lat temu straciłam wzrok. Stało się to nagle - z dnia na dzień. Ze wzrokiem miałam problem od urodzenia. Widziałam na oba oczy, na lewe – lepiej na prawe - gorzej. W szkole funkcjonowałam  tak  jak moi rówieśnicy.  Wzrok mój zaczął się pogarszać kiedy w piątej klasie kolega niechcący uderzył mnie  plecakiem w głowę. Wtedy odwarstwiła mi się siatkówka w lewym oku, które było okiem lepiej widzącym. Od tamtej chwili wzrok mój zaczął się pogarszać. Moja mama zauważyła, że coś dzieje się niedobrego. Zorientowała się, po moich notatkach zapisywanych  w zeszytach, gdzie jedno zdanie zajmowało mi dwie strony, nie potrafiłam odczytać tekstu napisanego przez siebie. Wchodziłam na szklane drzwi nie widząc, że one tam są. Udałam się do lekarza prowadzącego do Międzylesia, który stwierdził, że wznowiła się toxoplazmoza. W tym samym czasie dowiedziałam się, że mam guza jajnika prawego. Dzięki Bogu, był to guz niezłośliwy. Ważnym wydarzeniem w moim życiu było przyjęcie Szkaplerza w Sanktuarium  Matki Bożej Bolesnej w Oborach, z którym nie rozstaję się nigdy – Matka Boża towarzyszy mi przez cały czas. Do Obór pielgrzymuję przynajmniej raz w miesiącu – najczęściej jest to druga niedziela miesiąca, wtedy jest odprawiana msza święta w intencji chorych i czytam w brajlu Słowo Boże. Wtedy czuję się, że jestem potrzebna. U Matki Bożej otrzymuję  siłę do zmagania się z moimi trudnościami. Czuję opiekę  Matki Bożej, wierzę, że gdy nie ma przy mnie moich rodziców – to prowadzi mnie właśnie Ona. Cztery lata temu wracałam z tatą z Częstochowy, mieliśmy wypadek nic nam się nie stało – jestem przekonana, że wtedy Matka Boża czuwała nad nami. Na mojej drodze spotykam dużo życzliwych osób, którym jestem wdzięczna za każdą pomoc. Bóg naprawdę działa w moim życiu i pomaga, dlatego warto być z Jezusem. Dziękuję Ci Jezu”.

Drodzy bracia i siostry!

Ze wzruszeniem wsłuchujemy się w to piękne świadectwo wiernego dziecka Matki Bożej Bolesnej i prawdziwego świadka zmartwychwstałego Chrystusa.

Także i my całkowicie zawierzmy Jezusowi i bądźmy świadkami Jego czułej miłości i bliskości wobec wszystkich ludzi, a szczególnie wobec młodych spragnionych prawdziwej przyjaźni, szukających sensu i radości życia, wobec chorych i ubogich, strapionych i opuszczonych, zranionych słabościami i nałogami, wobec tych, którzy tracą nadzieję. Razem z Maryją Szkaplerzną pomóżmy im odnaleźć się w miłosiernych ramionach Zbawiciela i powiedzieć Mu z ufnością: „Totus tuus ego sum, et omnia mea tua sunt, mi dulcissime Jesu, per Mariam, Matrem tuam sanctam” – Jestem cały Twój i wszystko, co moje, do Ciebie należy, mój najsłodszy Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen.

o. Piotr Męczyński O. Carm.

Obory, 14 kwietnia A. D. 2026


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio