Umiłowani w
Sercu Jezusa, bracia i siostry!
Z Dziejów
Apostolskich dowiadujemy się, że uczniowie po wniebowstąpieniu Pana, powrócili
do Jerozolimy, weszli do „Sali na górze” i trwali jednomyślnie na modlitwie
razem z Maryją, Matką Jezusa. Jej macierzyńska obecność, wstawiennictwo i
świadectwo wiary były wielkim darem i ogromnym umocnieniem dla apostołów.
My także
gromadząc się dzisiaj w Oborskim Wieczerniku, w tej maryjnej „Sali na górze”,
głębiej doświadczamy Jej matczynej obecności i tego, jak Duch Pocieszyciel
przychodzi do nas przez Maryję, która jest Jego wierną i płodną oblubienicą,
Jego najwspanialszym przybytkiem i sanktuarium, w którym Duch Święty dokonuje
swoich największych cudów. Przede wszystkim tego największego cudu jakim było
Wcielenie Syna Bożego, Jego poczęcie w dziewiczym łonie Maryi.
Wejdźmy zatem,
najmilsi, do tej mistycznej „Sali na Górze” (por. Dz 1, 13), którą jest Maryja.
Wejdźmy do tego duchowego Wieczernika, którym jest Jej Niepokalane Serce.
Wejdźmy tam
przez nasze poświęcenie, całkowite oddanie i zawierzenie Sercu Niebieskiej
Matki.
Razem z Nią
trwajmy jednomyślnie na modlitwie i prośmy za Jej wstawiennictwem o nowe
wylanie Ducha Świętego, o Jego dary i charyzmaty, oraz prawdziwą odnowę naszego
chrześcijańskiego życia.
W istocie jest
to Jej największe pragnienie, abyśmy z pomocą Ducha Świętego mogli coraz
głębiej przeżywać i wzrastać w tajemnicy naszej chrzcielnej konsekracji, którą
wyrażają słowa św. Pawła Apostoła: „Wy wszyscy, którzy przyjęliście chrzest
przyoblekliście się w Chrystusa” (por. Ga 3, 27).
Drodzy bracia
i siostry!
Pełni ufności
gromadzimy się dzisiaj w Oborskim Wieczerniku przed obliczem Bolesnej Matki
Zbawiciela świata. Patrząc na Nią, stojącą mężnie pod krzyżem, a potem
przyjmującą spokojnie Ciało Syna na ramiona, pytamy: Gdzie biło źródło Jej
mocy?
Słysząc nasze
pytania Maryja wskazuje na Ducha Świętego. Matka Najświętsza ukazuje nam dziś
Ducha Świętego jako źródło Jej i naszej mocy.
Ona, jako
Matka Jezusa i Matka rodzącego się Kościoła, podtrzymywała wiarę i nadzieję
apostołów trwających na modlitwie w Jerozolimskim Wieczerniku. Ona stała się
pierwszym świadkiem spełnienia obietnicy Ojca, o której Pan Jezus mówił do
swoich uczniów: Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc
i będziecie Moimi świadkami (Dz 1,8).
Te słowa
zmartwychwstałego Pana przypominają, jak bardzo potrzeba nam wszystkim mocy
Ducha Świętego, by zawsze i wszędzie opowiadać się za Chrystusem, naszym
jedynym Panem i Zbawicielem.
Papież
Franciszek w jednej z homilii powiedział: „Po otrzymaniu Ducha Świętego
apostołowie opuszczają wieczernik i idą w świat, aby odpuszczać grzechy i
głosić dobrą nowinę. Dzięki Niemu zostają pokonane lęki, a drzwi [Wieczernika]
otwarte. To właśnie czyni Duch Święty: sprawia, że odczuwamy bliskość Boga, a
tym samym Jego miłość przepędza lęk, oświetla drogę, pociesza, podtrzymuje w
przeciwnościach”.
Przykładem może być dla nas św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego, mistyczka i stygmatyczka
z Karmelu w Betlejem, która odznaczała się wielkim nabożeństwem do
Ducha Świętego. Od dziecka była chroniona i prowadzona przez Matkę Bożą, która
cudownie ocaliła jej życie, gdy została ciężko raniona przez pewnego
muzułmanina, ponieważ nie chciała przejść na islam. Nie wyrzekła się swojej
wiary. Pozostała wierna Jezusowi, którego wybrała jako swojego jedynego
Oblubieńca, Pana i Zbawiciela. To Duch Święty rozpalił jej młode serce i
obdarzył mocą do złożenia świadectwa wiary.
Mała Arabka,
jak ją nazywano, mówiła: „Ludzie świeccy i osoby zakonne szukają nowych
nabożeństw, a zapominają o nabożeństwie do Ducha Świętego”.
Święta
Karmelitanka z Betlejem wołała do Niego z pokorą, ufnością i całkowitym
oddaniem:
Duchu Święty,
źródło światła, przyjdź i oświeć mnie. Jestem głodna, przyjdź mnie
nakarmić;
jestem spragniona, przyjdź mnie napoić;
jestem ślepa, przyjdź mnie oświecić;
jestem uboga, przyjdź mnie ubogacić;
jestem niewykształcona, przyjdź mnie pouczyć.
Duchu Święty, powierzam się Tobie...
Drodzy bracia
i siostry!
„To Duch
Święty daje ludzkiemu sercu moc, aby mogło stawić czoło trudnościom i
przezwyciężyć je”. Duch Pocieszyciel „przychodzi z pomocą naszej słabości” –
przybywa niczym lekarz wezwany do chorego, gdy tylko jest o to proszony.
To Duch
Pocieszyciel pozwala nam doświadczyć czułej i troskliwej miłości Ojca oraz
łączyć nasze ludzkie cierpienia z męką Zbawiciela, tak iż jarzmo Jego krzyża
staje się dla nas słodkie, a brzemię lekkie.
Jak mówi kard.
Raniero Cantalamessa – długoletni kaznodzieja Domu Papieskiego - moc Ducha
Świętego „pełniej objawia się w udzielaniu nam siły do niesienia z Chrystusem
naszych dolegliwości niż w cudownym wybawieniu nas od nich”.
Przykładem
może być niewidoma Angelika, która od kilku lat pielgrzymuje do Matki Bolesnej
razem ze swoimi rodzicami. Zawsze pogodna, pełna nadziei i pokoju, którym
promieniuje na innych. Tutaj, jak mówi znajduje swój drugi dom. Podczas naszej
comiesięcznej Eucharystii z modlitwą o uzdrowienie czyta zawsze Słowo Boże
zapisane alfabetem Braille'a (czyt. Brajla). W swoim pięknym świadectwie
Angelika pisze:
„Dzięki wierze nie załamałam się, kiedy 8 lat temu
straciłam wzrok. W tym samym czasie dowiedziałam się, że mam guza jajnika
prawego. Dzięki Bogu, był to guz niezłośliwy. Ważnym wydarzeniem w moim życiu
było przyjęcie Szkaplerza w Sanktuarium
Matki Bożej Bolesnej w Oborach, z którym nie rozstaję się nigdy – Matka
Boża towarzyszy mi przez cały czas. Do Obór pielgrzymuję przynajmniej raz w
miesiącu – najczęściej jest to druga niedziela miesiąca, wtedy jest odprawiana
msza święta w intencji chorych i czytam w brajlu Słowo Boże. Wtedy czuję się,
że jestem potrzebna. U Matki Bożej otrzymuję
siłę do zmagania się z moimi trudnościami. Czuję opiekę Matki Bożej, wierzę, że gdy nie ma przy mnie
moich rodziców – to prowadzi mnie właśnie Ona”.
Drodzy bracia
i siostry! Ze wzruszeniem wsłuchujemy się w to piękne świadectwo wiernego
dziecka Matki Bożej Bolesnej. Angelika po maturze podjęła w Warszawie studia z
iberystyki (czyli j. hiszpańskiego). Wielka radością i przeżyciem było dla niej
– jak mi opowiadała – spotkanie z papieżem Franciszkiem, który podszedł do niej
podczas audiencji na placu św. Piotra. Ojciec Święty objął ją z czułością,
ucałował w głowę i pobłogosławił. A ona pełna radości podziękowała mu po
hiszpańsku. Najpierw Angelika przyjeżdżała do Obór tylko z rodzicami, a już od
kilku lat w comiesięcznej pielgrzymce autokarowej (lub mniejszym busem) organizowanej
przez jej tatę Grzegorza z ich rodzinnej parafii Świętej Trójcy w Latowiczu.
Sąsiedzi i mieszkańcy Parafii zachęceni świadectwem tej rodziny przybywają
tutaj – do Matki Bolesnej, przyjmują szkaplerz Jej opieki, zmieniają swoje
życie i zbliżają się do Bożego Serca.
Drodzy Moi!
Tak właśnie działa Duch Święty poprzez tych, którzy tak jak Angelika i jej
rodzice, otwierają swoje serca na Jego pełne mocy i miłości prowadzenie.
„Mając życie
od Ducha, do Ducha się też stosujmy – wzywa nas Św. Paweł. I mówi nam dalej
apostoł narodów: „Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość,
uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie”.
Jakże
potrzebujemy tych wspaniałych owoców Ducha Świętego w naszych codziennych
wzajemnych relacjach, w naszych rodzinach, we wspólnocie Kościoła i w naszej
wspólnocie narodowej.
Drogi
prowadzące do przynoszenia tych owoców mogą być bardzo różne. Do
najważniejszych należy codzienna modlitwa, korzystanie z Pisma Świętego oraz z
bogactwa sakramentów świętych.
Nasz wielki
Rodak Św. Jan Paweł II, uczy, że „Duch Święty jest darem, który przychodzi do
serca ludzkiego wraz z modlitwą”.
Dlatego,
Drodzy Moi!, tak potrzeba w naszym rozbieganym życiu tej „Sali na górze”, tego
trwania na modlitwie razem z Maryją, z różańcem w ręku.
Jak uczy
Papież Benedykt XVI: „Życie chrześcijańskie to nieustanne wchodzenie na górę
spotkania z Bogiem, aby później zejść, niosąc miłość i siłę, które z niego się
rodzą, aby służyć naszym braciom i siostrom z taką samą miłością jak Bóg”.
Święty Paweł
Apostoł pisze, że „miłość Boża rozlana jest w naszych sercach przez Ducha
Świętego, który został nam dany” (por. Rz 5, 5), a jeden ze znanych
współczesnych ewangelizatorów powie pięknie, że „Duch Święty jest Miłością
Serca Boga”.
Ojciec
Niebieski przez Syna objawił nam swoją miłość i w Duchu Świętym rozlewa ją w
naszych sercach. Przez Chrystusa w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca. Duch
Święty, Trzecia Osoba Trójcy Świętej, słodka miłości Ojca i Syna, daje nam
udział w Boskiej naturze, w wewnętrznym życiu Trójcy Świętej.
Drodzy Moi! Jak wielka jest nasza godność istot ludzkich stworzonych z
miłości i do miłości, do udziału w wewnętrznym życiu Trójcy Przenajświętszej!
„Poznaj swoją
godność, chrześcijaninie! – woła do nas św. Leon Wielki. Pamiętaj, że zostałeś wydarty mocom
ciemności i przeniesiony do światła i królestwa Bożego. Przez
chrzest stałeś się przybytkiem Ducha Świętego, nie wypędzaj Go więc
z twego serca przez niegodne życie, nie oddawaj się ponownie
w niewolę szatana, bo Twoją ceną jest Krew Chrystusa”.
To Duch Święty
jednoczy i coraz bardziej upodabnia nasze serca do Serca Zbawiciela.
Od chwili
chrztu staliśmy się świątynią Bożą i Duch Święty mieszka w nas. To
Duch Prawdy daje świadectwo naszemu duchowi, że jesteśmy dziećmi Bożymi,
należymy do Chrystusa i możemy zwracać się do Boga czułym słowem: „Abba,
Ojcze!”.
Papież
Franciszek w jednej z katechez środowych powiedział: „Jeśli przywołujemy Ducha
Świętego, uczymy się przyjmować i pamiętać o najważniejszej rzeczywistości
życia: jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi”.
Drodzy bracia
i siostry! To doświadczenie Bożego dziecięctwa i czułej miłości Ojca, ma
decydujące znaczenie dla naszych wzajemnych relacji i przyszłości świata.
To Duch
Święty, Pocieszyciel, uczy nas łagodności, pokoju i delikatności dzieci Ojca, i
czyni nas jedną Rodziną Bożą.
Otwierajmy się
zatem na ten ogień miłości Ducha Świętego i pozwólmy Mu działać w nas i przez
nas.
Niech wspiera
nas przykład i wstawiennictwo Maryi, Matki Kościoła, która gromadzi nas dzisiaj
w swoim Oborskim Domu.
Tutaj,
spoglądając na wota zdobiące ściany wokół Cudownej Figury i przeglądając ze
wzruszeniem karty Księgi Łask i Cudów Matki Boskiej Bolesnej lepiej rozumiemy,
że jest Ona wierną i płodną Oblubienicą Tego, którego nazywamy Pocieszycielem.
Wydaje się, że
Duch Pocieszyciel działa tutaj, podobnie jak w innych sanktuariach maryjnych, z
jakąś szczególną mocą i upodobaniem.
I nie
może być inaczej, skoro sam Sobór Watykański II uczy, że jest Ona świętym
przybytkiem Ducha Świętego (KK, 53), jakby utworzona przez Ducha
Świętego (KK, 56). Ona jest pierwszą i największą charyzmatyczką Kościoła.
To tutaj Matka
Jezusa, wierna Oblubienica Ducha Pocieszyciela, okrywa nas swoim opiekuńczym
płaszczem – szkaplerzem świętym i uczy samarytańskiej służby bliźniemu.
Przypomina, że
potrzeba nam do tego mądrości, odwagi i przede wszystkim miłości, którą Duch
Święty, Pocieszyciel, rozlewa w naszych sercach. Potrzeba nam wierności i
uległości Jego delikatnym natchnieniom, otrzymywanym na modlitwie.
Jak pisze
jeden z karmelitów: „ (…) W świecie, w którym wszystko, nawet opieka nad
chorymi, zostaje skomercjalizowane, potrzeba serc odnowionych przez Ducha
Świętego, serc takich jak Serce Maryi, zdolnych chwytać i przekazywać
nieskończenie potężną miłość naszego Boga” (o.
Marcelino Iragui OCD).
Drodzy Moi!
Trzeba, abyśmy dzisiaj odnowili nasze oddanie się Maryi, Oblubienicy Ducha
Świętego. Ona jest Matką i wzorem naszego życia w Duchu Świętym. W jej szkole
nauczymy się wierności natchnieniom Ducha Pocieszyciela, Ona pomoże nam
otworzyć się na Jego dary i charyzmaty.
Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
zachęcając do całkowitego oddania się Najświętszej
Maryi Panny pisze: „Skoro tylko
Duch Święty, Jej Oblubieniec, znajduje Ją w jakiejś duszy, wnet zbliża się
ku niej, wstępuje w nią całkowicie i udziela się jej w miarę,
jak dusza udziela miejsca Jego Oblubienicy”.
Wejdźmy zatem,
najmilsi, do tego duchowego Wieczernika, do tej mistycznej „Sali na górze”,
którą jest Maryja. W Niej doświadczymy cudu Nowej Pięćdziesiątnicy, nowego
wylania Ducha Świętego.
Naśladując
apostołów zgromadzonych w Wieczerniku razem z Maryją, prośmy, aby Boski Ogień
zstąpił z Nieba i rozpalił nasze serca; prośmy Parakleta, Ducha Prawdy, aby
przyoblekł nas swoją mocą, napełniał swoim światłem i nieustannie przemawiał
językiem miłości kiedy i jak chce; abyśmy mogli stać się prawdziwymi świadkami
Zmartwychwstałego Chrystusa.
Zmarły w maju
ubiegłego roku Tadeusz z Konina, związany z Katolicką Odnową w Duchu Świętym,
wielki Apostoł Szkaplerza Św. i Przyjaciel Oborskiego Karmelu, kilka lat temu
napisał: „6 stycznia 2001 roku po raz pierwszy nawiedziłem sanktuarium w
Oborach i przyjąłem szkaplerz Matki Bożej. Przez lata byłem w więzieniu
duchowym. Tamtego pamiętnego dnia Maryja okryła mnie swoją brązową szatą i
pomogła wydostać się z kajdan grzeszności i zniewolenia alkoholem. Chciałem się
odwdzięczyć Maryi za ten wielki dar i tak narodziła się moja misja szkaplerzna
do Zakładów Karnych. Niosę braciom za kratami orędzie Bożego Miłosierdzia i
Szkaplerz Niebieskiej Matki. W ostatnich miesiącach nawiedziłem ZK w Fordonie,
Potulicach i Koronowie”.
„Było to niesamowite przeżycie, kiedy mogłem być wśród
Braci żyjących w odosobnieniu. A jak zaśpiewali pieśń – My chcemy Boga.. to
myślałem, że te poniemieckie mury popękają od tych potężnych męskich głosów,
niczym mury Jerycha.
Maryja w sposób niewidzialny puka do bram ZK, a my w
sposób widzialny stajemy się Jej posłańcami. Wbrew przewidywaniom, wielu Braci
i Sióstr żyjących w odosobnieniu, na kolanach przyjęło szatę Maryi, podobnie
Komunię Świętą. Ta postawa mnie ujęła i zrozumiałem, że nie wszystko jest
stracone, że warto inwestować w te zbłąkane dusze, które są głodne Boga.
Choć wielu zostało wykreślonych ze swoich rodzin, to
Maryja o nikim nie zapomina, bo to są Jej dzieci pod Krzyżem dane przez Jezusa
Chrystusa na Golgocie. Przez ostatnie pół roku nawiedziliśmy siedem ZK, a
szkaplerz przyjęło 260 osób. Najciężej było zimą, kiedy warunki drogowe i
śnieżyce były wielkim utrudnieniem. Dzięki odwadze moich współbraci udawało się
pokonać wszystkie trudności. Dziękuję Bogu, że nie ustaliśmy w tej misji.
Św. Jan Paweł II w 1991 roku odwiedził osadzonych w
Zakładzie Karnym w Płocku. Zwracając się do nich powiedział: „Jesteście
skazani, ale nie potępieni”.
Te słowa wyznaczają drogę naszej misji, a dzięki
ofiarowanym szkaplerzom przez pielgrzymów oborskich, możemy ją kontynuować.
Wielu z nich nigdy nie przyjedzie do Obór, czy innych sanktuariów
karmelitańskich, ze względu na długość wyroków, dlatego mają tą jedyną szansę
przyjęcia szkaplerza, kiedy my przyjeżdżamy. Nie pytajmy się, czy są godni jego
przyjęcia, ale zaufajmy Matce Jezusa”.
Z całą pewnością ta brązowa szata na piersiach
człowieka żyjącego „za kratami” będzie dla niego znakiem bliskości i opieki
Maryi, znakiem Jej macierzyńskiego wsparcia na drodze duchowej przemiany i
nadziei zwycięstwa nad słabościami. Ten znak noszony dniem i nocą na sercu
będzie przypominał: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!”.
Jakiś czas potem Pani Teresa z Bractwa Więziennego
napisała do mnie:
„Liczba osadzonych, którzy zdecydowali się na
przyjęcie Szkaplerza potwierdza głęboki sens wspomnianego działania. Świadectwo
Tadeusza , który na pewnym etapie swojego życia zdołał odbić się od dna i
odnaleźć drogę do BOGA, pozwoliło uczestnikom spotkania uwierzyć w możliwość
zerwania z trudną przeszłością i rozpoczęcia uczciwego, radosnego życia w
BOGU”.
Bracia i
Siostry! Prośmy dzisiaj Ducha Pocieszyciela, aby uczynił nas radosnymi i
odważnymi apostołami zmartwychwstania Chrystusa, wiernymi świadkami czułej
miłości Jego Serca oraz hojnymi szafarzami Jego miłosierdzia wobec wszystkich
ludzi, a szczególnie wobec chorych i ubogich, osób samotnych i zalęknionych,
wobec opuszczonych starców i zagubionej młodzieży, wobec braci spętanych
nałogami i oszukanych przez złego ducha oraz uśmierconych duchowo własnymi
grzechami.
Papież Leon
XIV podczas ostatniej środowej Audiencji Generalnej na Placu Św. Piotra w
Rzymie (20 maja br.) zwracając się do Polaków powiedział: „Przed 40 laty św.
Jan Paweł II ogłosił Encyklikę Dominum et Vivificantem, w której przypomniał,
że Duch Święty jest ‘Światłością sumień’ i pozwala nam ‘nazywać po imieniu
dobro i zło’. (…) Prośmy Ducha Bożego, aby swymi darami obudził ludzkie
sumienia, odwrócił je od nieprawości, przemocy i wojny oraz odnowił oblicze
ziemi!”.
Do tego w
swoich matczynych orędziach wzywa nas Maryja Królowa Pokoju z Medjugorie:
„Drogie dzieci! (…) Wróćcie do Boga i Jego przykazań, aby Duch Święty
przemienił wasze życie i oblicze tej ziemi, która potrzebuje odnowy w Duchu”
(25.05.2020). „Kochane dzieci, módlcie się do Ducha Świętego, aby On was
przemienił i wypełnił swoją siłą wiary i nadziei, abyście byli silni w walce ze
złem” (25.04.2015). „Przygotowuję was na nowe czasy, abyście byli mocni w
wierze i wytrwali w modlitwie, aby poprzez was działał Duch Święty i odnowił
oblicze ziemi. Modlę się z wami o pokój, który jest najdrogocenniejszym darem,
choć szatan chce wojny i nienawiści. Wy, kochane dzieci, bądźcie moimi
wyciągniętymi rękami i dumnie idźcie z Bogiem” (25.06.2019). „Wróćcie do Boga i modlitwy i niech w waszych sercach,
rodzinach i wspólnotach zapanuje modlitwa, aby Duch Święty was prowadził i
motywował, abyście każdego dnia byli bardziej otwarci na wolę Bożą i Jego plan
dla każdego z was” (25.07.2014). „Proście wraz ze mną Ducha Świętego, aby
prowadził was w szukaniu woli Bożej na drodze waszej świętości” (25.05. 2007).
„Niech w ciszy Duch Święty przemawia do was i pozwólcie Mu, by was nawracał i
przemieniał” (25.07.2006). „Módlcie się, aby Duch Święty oświecał was i
prowadził na drodze świętości” (25.06.2005). „Drogie dzieci! Również dziś
wzywam was, abyście odnowili modlitwę w waszych rodzinach. Niech poprzez
modlitwę i czytanie Pisma Świętego wejdzie do waszych rodzin Duch Święty, który
was odnowi” (25.04.2005). „Drogie dzieci! Módlcie się do Ducha Świętego, aby
pomógł wam modlić się sercem. Wstawiam się za wami wszystkimi drogie dzieci i
wszystkich was wzywam do nawrócenia. Jeżeli wy sami się nawrócicie, wszyscy
wokół was będą odnowieni i będą modlić się z radością” (25.05.2003). „Drogie
dzieci! Raduję się z wami i w ten czas łaski wzywam was do duchowej odnowy.
Proście, drogie dzieci, aby Duch Święty zamieszkał w was w swojej pełni, byście
w radości świadczyć mogli wobec tych wszystkich, którzy są daleko od wiary.
Módlcie się szczególnie, drogie dzieci, o dary Ducha Świętego, abyście w duchu
miłości, każdego dnia i w każdej sytuacji, byli coraz bliżej swojego brata
człowieka, a każde utrapienie pokonywali z mądrością i miłością. Jestem z wami
i za każdym z was oręduję przed Jezusem” (25.05.2000). „Drogie dzieci! Niech
wasze serce będzie gotowe, by słuchać i żyć, wszystkim tym, co dla każdego z
was zaplanował Duch Święty. Kochane dzieci, pozwólcie Duchowi Świętemu, by was
prowadził drogą prawdy oraz zbawienia do życia wiecznego” (25.05.1998). „Drogie
dzieci! Dziś wzywam was, abyście poprzez modlitwę otwarli się na Boga, aby Duch
Święty zaczął czynić cuda w was i poprzez was” (25.05.1993). „Drogie dzieci !
Zapraszam was do pójścia na łono natury i modlitwy, aby Najwyższy przemówił do
waszego serca i abyście poczuli moc Ducha Świętego, abyście byli świadkami
miłości, jaką Bóg ma dla każdego stworzenia. Jestem z wami i oręduję za wami”
(25.05.2023). „Wróćcie do Boga i do modlitwy, aby Duch Święty działał w was i
poprzez was” (25.06.2022). „Drogie dzieci ! Patrzę na was i widzę, że jesteście
zagubieni. Dlatego wszystkich was wzywam: wróćcie do Boga, wróćcie do modlitwy,
a Duch Święty wypełni was Swoją miłością, która daje radość sercu. Nadzieja
będzie w was wzrastać także co do lepszej przyszłości, a wy staniecie się
radosnymi świadkami Bożego miłosierdzia w was i wokół was. Dziękuję wam, że
odpowiedzieliście na moje wezwanie” (25.04.2022).
Nasz wielki
Rodak na Stolicy Piotrowej 47 lat temu na Placu Zwycięstwa w Warszawie mocnym
głosem modlił się za naszą Ojczyznę i wołał: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi
oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Przypominał nam też słowa często powtarzane przez
Jezusa: „Nie lękajcie się!”.
Gdy człowiek
zaczyna wierzyć swoim lękom, zamyka się na działanie Ducha. Natomiast gdy jak
apostołowie czuwa w Wieczerniku, choć jest słaby i pełen obaw, Duch przychodzi,
aby go umocnić i napełnić mocą do dawania świadectwa.
Drodzy bracia
i siostry! W codziennej modlitwie otwierajmy się na Ducha Świętego i pozwólmy
Mu działać w nas i przez nas.
Pięknym
przykładem może być dla nas o. Wincenty Kruszewski OCarm. (1843-1922), zmarły
100 lat temu w opinii świętości karmelita, którego grób znajduje się w krypcie
pod kościołem w Oborach.
Całe jego
życie kapłańskie i zakonne było związane z tym klasztorem i sanktuarium Matki
Bolesnej. Tutaj, jak ewangeliczny samarytanin, nieustannie pochylał się nad
chorymi na duszy i ciele, jako prawdziwy więzień konfesjonału, ceniony
kierownik duchowy i poszukiwany egzorcysta. Nie rozstawał się z różańcem,
wszystkim mówił o miłości i mocy wstawiennictwa Matki Bolesnej, której był
całkowicie oddany.
„Kiedyś został
zapytany przez pewnego kapłana, jak on to robi, że leczy, że pomaga ludziom
niepokojonym przez szatana?
Odpowiedział
pełen prostoty: „Odprawiam Mszę świętą o Duchu Świętym w intencji
nieszczęśliwego człowieka, a następnie modlę się do Matki Boskiej Bolesnej –
słynącej tu cudami”.
Świadectwo
tego pokornego karmelity, męża modlitwy zaprawionego w pokucie i napełnionego
Duchem Świętym apostoła Bożej miłości, jest dla nas wszystkich bardzo cenne i
pouczające.
Widziano go
zawsze z różańcem w dłoniach, klęczącego często przed Tabernakulum u stóp Matki
Bolesnej. Z tego Ukrytego Źródła – z Serca Jezusa obecnego w Eucharystii –
czerpał tę miłość Bożą, którą rozlewał na wszystkich z którymi się spotykał.
Taki był i taki pozostał do dzisiaj, jak świadczą ci, którzy proszą go o
wstawiennictwo u Boga.
My także,
schodząc z tego oborskiego wzgórza od Matki Bolesnej, powracając do naszych
domów, chcemy zabrać w naczyniach naszych serc miłość Bożą, rozlaną w nas przez
Ducha Świętego.
Pragniemy
zanieść tę uzdrawiającą miłość Bożą do naszych rodzin, do naszej codzienności,
a szczególnie do tych wszystkich, którzy się źle mają, którzy czują się
zranieni, niekochani i opuszczeni, którzy potrzebują światła nadziei oraz
ciepła bliskości i miłości naszego Pana.
Razem z
Maryją, naszą Niebieską Matką, wołajmy żarliwie: „Veni
Sancte Spiritus!” – Przyjdź Duchu Święty! Napełnij nasze serca i zapal w
nas ogień Twojej miłości! Amen.
O. Piotr Męczyński
OCarm.
|