Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!
Od wielu lat miesiąc sierpień obchodzony jest
przez Kościół w Polsce jako miesiąc szczególnej modlitwy o dar trzeźwości
Polskiego Narodu i Polskich Rodzin.
„Przede wszystkim kieruje nami chrześcijańska
miłość. Ona zobowiązuje nas do troski o los doczesny i wieczny bliźnich.
Motywuje nas odpowiedzialność za los Ojczyzny, która „albo będzie trzeźwa, albo
nie będzie jej wcale” (bł. ks. Bronisław Markiewicz). (…)
Oprócz gorliwej modlitwy ofiarujmy też
wspaniały dar duchowy, jakim jest decyzja o dobrowolnej abstynencji od alkoholu
na określony czas (np. w sierpniu i w okresie Wielkiego Postu), a może nawet i
na całe życie. Abstynencja to tarcza ochronna przed uzależnieniem. To
świadectwo wolności wewnętrznej i wyobraźni miłosierdzia. To wyraz patriotycznej
postawy, która dobro Ojczyzny stawia na pierwszym miejscu”.
„Tegoroczna inicjatywa sierpnia – miesiąca
abstynencji wpisuje się w ważny jubileusz 70-lecia Jasnogórskich Ślubów Narodu.
26 sierpnia 1956 roku na Jasnej Górze dokonał się – według słów więzionego
wówczas bł. Prymasa Stefana Wyszyńskiego – „prawdziwy cud”, który odmienił
oblicze polskiej ziemi. Oto nad pogrążoną w ciemnościach komunistycznego reżimu
Ojczyzną zabłysło światło nadziei. Naród uwierzył, że z pomocą Maryi pozostanie
wierny Chrystusowi i Jego Kościołowi. Uwierzył, że odzyska prawdziwą wolność. I
tak rozpoczęła się mozolna praca nad wykorzenianiem wad narodowych i
zdobywaniem cnót moralnych. Przyrzekliśmy bowiem Pani Jasnogórskiej
„wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i
rozwiązłości”. Przyrzekliśmy „zdobywać cnoty: wierności i sumienności,
pracowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania,
miłości i sprawiedliwości społecznej”.
Tę pracę Kościół w Polsce prowadzi
nieprzerwanie, świadomy odpowiedzialności za złożone przed laty Jasnogórskie
Śluby Narodu.
W naszej Ojczyźnie wciąż dominują problemy
związane z nadużywaniem alkoholu przez osoby dorosłe i z sięganiem po alkohol
przez nieletnich. Tragiczne żniwo zbiera także wśród Polaków, zwłaszcza
młodych, nikotynizm, narkomania, pornografia, uzależnienie od gier
komputerowych, mediów społecznościowych itp. Te zjawiska bardzo często wiążą
się z sięganiem po alkohol, aby uciec od problemów i zapomnieć o dramatycznych
konsekwencjach swojego postępowania. Tak pogłębiają się problemy, a zło rozlewa
się na coraz większy krąg osób.
Pielęgnowanie trzeźwości musi być połączone z
troską o inne ważne wartości, takie jak: poszanowanie życia ludzkiego,
budowanie silnych rodzin, wychowanie młodego pokolenia w duchu wartości
chrześcijańskich, pielęgnowanie historii i tradycji ojczystej. Jeśli tego
zabraknie, nawet najlepsze inicjatywy mogą nas nie doprowadzić do celu, jakim
jest prawdziwa wolność Polaków.
Z ufnością prośmy Maryję, Królową Polski,
słowami wielkiego orędownika trzeźwości św. Jana Pawła II:
„Daj nam łaskę zrozumienia, że odnowę narodu
trzeba nam zacząć od własnego serca. (…) Uchroń nas od niewiary, która jest
źródłem wszelkiego zła. (…) Daj opamiętanie nietrzeźwym, którzy tak poniżają w
sobie godność człowieka i marnują wspólne dobro narodu. (…) Maryjo, uratuj
każdego człowieka w Polsce dla Chrystusa. (…) Dajemy Ci całkowite prawo
posługiwania się nami, aby uratowani byli wszyscy nasi bracia, aby odmieniło
się oblicze polskiej ziemi, aby prawdziwie była ona królestwem Twoim i Twojego
Syna”. (Bp Tadeusz Bronakowski, Przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa
Trzeźwości i Osób Uzależnionych).
Od 30 lat w dniu 2 sierpnia nawiedza Oborskie
Sanktuarium Piesza Pielgrzymka Elbląska zdążająca do Matki Bożej na Jasną Górę.
Kilka lat temu w gronie pobożnych pątników z
Elbląga znalazła się młoda Anna, która wędrowała do Częstochowy w intencji
swego ojca alkoholika prosząc o jego wyzwolenie z nałogu. I jak mówi – właśnie
tutaj w Oborach podczas Mszy Świętej sprawowanej przy ołtarzu Matki Bożej
Bolesnej doświadczyła wewnętrznego pocieszenia i pełnej pokoju pewności wiary,
że ta modlitwa została wysłuchana. Pełna wiary, ufności i pokoju podążała dalej
na Jasną Górę. A kiedy po pielgrzymce wróciła do domu okazało się że ojciec
dotknięty mocą Bożej łaski faktycznie zerwał z grzesznym nałogiem, jego życie
się zmieniło. Po roku Anna napisała kartkę z życzeniami na święta dopisując, że
tata nadal nie pije.
Edward z Zielonej Góry
przez wiele lat był zniewolony przez alkohol. Wiosną 2011 roku przyjechał z
żoną do Obór. Doświadczył uzdrawiającej mocy sakramentu spowiedzi świętej. „To
była moja spowiedź po bardzo wielu latach – napisał. Przyjąłem Komunię Świętą,
a potem przyjąłem szkaplerz Matki Bożej. Od tego dnia zacząłem z żoną chodzić
do kościoła. Czułem, że Matka Boża Szkaplerzna mnie chroniła. Nie wziąłem do
ust żadnego alkoholu i nie ciągnie mnie do niego do dziś. Jezus oczyszcza
również moją mowę. Dziękuję Matce Bolesnej za Jej wstawiennictwo w moim
uzdrowieniu z nałogu i uzdrowieniu mojej żony Marii z choroby Parkinsona”.
Drodzy Bracia i Siostry! „Iluż tutaj się nawróciło,
przechodząc od złego do dobrego użycia swojej wolności?” – mówił Św. Jan Paweł
II na Jasnej Górze. Z pewnością te słowa Papieża możemy odnieść także do tego
Domu Maryi na Oborskim Wzgórzu.
Zenon z Turku napisał: „Mam 67 lat. Przed dziesięciu
laty miałem ciężki wypadek z którego, można powiedzieć, wyszedłem w dobrym
stanie. Dostałem drugą szansę. Żona z synem przyjechała tutaj do Matki Bolesnej
w Oborach, aby dziękować i prosić. Na drugi miesiąc byłem i ja z nimi. I tutaj
zrozumiałem wszystko. Zobaczyłem swoje życie. Wcześniej nie potrafiłem odmówić
kieliszka. Postanowiłem się zmienić i przeżyć życie w trzeźwości. Bez żadnej
terapii mogę teraz odmówić. Wszystkie wesela i przyjęcia są dla mnie trzeźwe.
To jest inne życie. I chwała Panu i Matce Bożej”.
Niestety, nadal wielu naszych rodaków lekceważy
zagrożenia, których źródłem jest nadmierne spożycie alkoholu. Wielu nie
dostrzega symptomów choroby, która powoli, ale systematycznie wyniszcza nasz
narodowy organizm. Te objawy to: przemoc domowa, nieodwracalne wady wrodzone
dzieci, których matki piły alkohol podczas ciąży, samobójstwa, wypadki
samochodowe spowodowane przez pijanych kierowców czy też inne nieszczęśliwe
wypadki, jak na przykład utonięcia, zgony spowodowane chorobami wywołanymi
przez nadużywanie alkoholu, gwałty pod wpływem alkoholu, rozwody, zniszczona
młodość i życie.
Wielu naszych rodaków znajduje się na skraju życiowej
przepaści. Nie wolno nam milczeć, gdy bliźni, nadużywając alkoholu, dręczą
siebie i bliskich, grzeszą i narażają się na wieczne potępienie.
Jako uczniowie Jezusa wszyscy jesteśmy powołani i
zobowiązani do bycia apostołami trzeźwości. Jesteśmy wezwani do codziennej
modlitwy o trzeźwość nas samych, naszych bliskich, naszego Narodu. Jesteśmy też
zobowiązani do odważnego dawania świadectwa, że życie w trzeźwości jest
błogosławione [tzn. prawdziwie szczęśliwe].
Jan z Białegostoku dzieli się z nami takim
świadectwem: „W 2009 roku przyjechałem z pielgrzymką do Sanktuarium w Oborach.
Mimo, że było ze mną 50 osób, to czułem się tutaj tak jakbym był sam z Matką
Bożą. Przed wyjazdem do Obór bardzo źle się czułem. Gdy szedłem ulicą w mieście
pewna nieznajoma kobieta chciała wezwać karetkę, ale się nie zgodziłem. Mam
chory kręgosłup, bo przez trzydzieści lat mego picia ciężko na to zapracowałem.
Teraz nie piję od czternastu lat, jestem członkiem wspólnoty AA. Założyłem Stowarzyszenia
Rodzin Abstynenckich „Przymierze”. Będąc u Matki Bożej Bolesnej uczestniczyłem
w nabożeństwie dla chorych. Podczas błogosławieństwa z nałożeniem rąk przez
kapłana doznałem łaski spoczynku w Duchu Świętym. Leżąc na posadzce nie
straciłem świadomości, poczułem lekkość i ciepło. Nie wiem ile to trwało, ale
gdy wstałem poczułem ulgę. Na zakończenie spotkania przyjąłem szkaplerz i
odmawiam codziennie naznaczoną przez ojca karmelitę modlitwę „Pod Twoją
Obronę”. Od tamtej pory nie biorę żadnych środków przeciwbólowych ani lekarstw,
pracuję ciężko i nie odczuwam bólu pleców. Gdy w tym roku powiedziałem, że jadę
do Matki Bożej Bolesnej do Obór, to myślałem, że pojadę sam, ale przyjechało
nas 50 osób”. Od napisania tego świadectwa minęło już pięć lat. Pan Jan nie
odczuwa żadnych bólów kręgosłupa i z radością organizuje co roku pielgrzymkę
autokarową Stowarzyszenia Rodzin Abstynenckich do Obór.
„25 lat abstynencji – jaki to piękny okres mojego
życia – napisał Stefan z Rypina. A to zaczęło się dzięki Panu naszemu Jezusowi
Chrystusowi. Byłem alkoholikiem, piłem wszystko co posiadało alkohol. Upijałem
się trzy, cztery razy dziennie, aż do pewnego czasu. Złapała mnie „dylerka” na
ulicy, zabrano mnie do szpitala, gdzie następnego dnia zawieziono mnie w pasach
do Świecia. Dopiero na drugi dzień odzyskałem przytomność. Po tygodniu zostałem
wypisany ze szpitala. Po tygodniu lekarz powiedział mi, że jestem jeden z
tysiąca, gdzie wyszedłem z tego bez szwanku. Ciężko było z pracą, w domu nie
układało się najlepiej, więc znowu popadłem w alkoholizm. Była to niedziela, 30
marca 1991 r. Byłem po przepiciu. Poszedłem do sklepu i kupiłem parę piw. Gdy
biorę piwo do ust miałem wrażenie, jakby ktoś mnie dotknął z tyłu w ramię.
Oglądam się, ale z tyłu nie ma nikogo. Myślę omamy po przepiciu, więc biorę
butelkę do ust, a tu słyszę: „Stefan, rzuć bo pójdziesz na dno, idź do kościoła
i przyrzeknij Matce Bożej, że nie będziesz pił”. Tak też zrobiłem. Na drugi
dzień czułem się jakbym nigdy nie pił alkoholu, a do tego od razu przestałem
używać słów wulgarnych. W 1992 roku dzięki koledze zacząłem pielgrzymować
pieszo na Jasną Górę. Pielgrzymowało mi się dobrze i gdy doszedłem do obrazu
Pani Jasnogórskiej przyrzekłem abstynencję na trzy lata. W drugim roku na pięć
lat, a w trzecim roku powiedziałem: Matuchno, przyrzekam abstynencję na
stulecie moich urodzin. Pielgrzymowałem w sumie piętnaście razy. W roku 2004
zacząłem pielgrzymować pieszo do Obór do sanktuarium Matki Bożej Bolesnej z
Rypina, gdzie mieszkam (20 km). Jestem wierzącym, ale tu w Oborach poznałem kim
dla mnie jest Jezus Chrystus i Jego Najświętsza Matka Maryja. Tu poznałem
potrzebę i sens modlenia się, tu poznałem co to znaczy wierzyć w Boga. Do
sanktuarium w Oborach pielgrzymuję już trzynasty rok. Jestem wychowankiem Domu
Dziecka, gdyż rodziców straciłem w czasie wojny. Obory stały się dla mnie jakby
drugim domem. Tu poznałem wspaniałych zakonników z Karmelu, tu poznałem
wspaniałych przyjaciół. Dzięki nim istnieję i trwam przy moim Panu Jezusie
Chrystusie, i do Obór będę pielgrzymował tak długo, jak zdrowie mi dopisze”.
Stefan ofiarował Matce Bolesnej jako wotum dziękczynne
własnoręcznie wykonany różaniec.
Takimi różańcami obdarowywał chętnie także innych
pielgrzymów poznanych w Oborach, szczególnie tych z którymi nawiązał więzi
przyjaźni, którzy go wspierali aż do śmierci i stali się dla niego prawdziwą
rodziną.
Papież Franciszek, w
jednej z homilii powiedział: „Kiedy jesteśmy utrudzeni, zniechęceni,
przygnieceni problemami, spoglądamy na Maryję, odczuwamy Jej spojrzenie, które
mówi naszemu sercu: „Odwagi, synu, ja ciebie wspieram!”. Matka Boża dobrze nas
zna, jest Matką, dobrze wie, jakie są nasze radości i trudności, nasze nadzieje
i rozczarowania. Gdy odczuwamy ciężar naszych słabości, grzechów, spoglądamy na
Maryję, która mówi naszemu sercu: „Wstań, idź do mojego Syna, Jezusa, On cię
przyjmie, okaże miłosierdzie i da nową siłę, by iść dalej”. Amen.
o. Piotr Męczyński O.Carm.
Obory,
22 sierpnia A. D. 2026
|