11.10.2026
"Odmawiajcie codziennie Różaniec!"


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

Miesiąc październik zgodnie z tradycją Kościoła w szczególny sposób poświęcony jest Matce Bożej Różańcowej. Pod tym właśnie tytułem Maryja objawiła się w 1917 r. trójce małych pastuszków w fatimskiej Dolinie Pokoju.

Gdy spytano małą Hiacyntę, o co najbardziej prosiła Matka Boża podczas objawień, dziewczynka odpowiedziała: „O codzienne odmawianie różańca”.

Św. Jan Paweł II ukazuje nam piękno i głębię modlitwy różańcowej gdy mówi, że rozważając kolejne tajemnice uczymy się „patrzenia na Jezusa oczyma Jego Matki i miłowania Go Sercem Jego Matki”.

„Rozważając tajemnice różańcowe patrzymy na misterium życia, męki, śmierci i zmartwychwstania Pana Jej oczyma, przeżywamy je tak, jak Ona w swym matczynym sercu je przeżywała. Odmawiając różaniec rozmawiamy z Maryją, powierzamy Jej ufnie wszystkie nasze troski i smutki, radości i nadzieje. Prosimy o to, by pomagała nam podejmować Boże plany i by wypraszała u Syna łaskę potrzebną do wiernego ich wypełniania”.

Dlatego „Różaniec jest nie tylko modlitwą; jest on cudownym środkiem uświęcenia i postępu duchowego” – mówi papież.

„Z różańcowej szkoły wciąż wykwitają przepiękne kwiaty prawdziwej świętości” – powiedziała Matka Boża do ukrytej polskiej mistyczki XX wieku Barbary Kloss.

„Sztuki świętości – mówiła do niej Maryja – należy uczyć się tak, jak każdej innej sztuki, czyli u najlepszego mistrza, który daje najprostszy, najlepszy, wypróbowany sposób osiągnięcia tej sztuki. Tym mistrzem dla was jest Różaniec święty, który podaje wzór najświętszego życia Mojego Syna – Boga-Człowieka oraz Mego życia z Jego życiem złączonego”.

Święta Urszula Ledóchowska (1865-1939) zachęcając do odmawiania Różańca pisała:

„Kochajcie to, co Maryi jest miłe. Nie tylko odmawiajcie go słowem, ale odmawiajcie go życiem całym, wprowadzając w życie cnoty Maryi, jakie w tajemnicach różańcowych są nam przedstawione. Niech odmawianie przez Was różańca będzie gorącym aktem miłości ku Maryi, będzie zachętą do cnoty, będzie rachunkiem sumienia, co do wierności naśladowania Maryi; będzie prośbą o świętość, na wzór świętości Maryi.

Miejcie zawsze różaniec przy sobie: i we dnie, i w nocy, nie opuszczajcie go nigdy. Niech on będzie wiernym Waszym przyjacielem, łańcuchem przykuwającym serca Wasze do Serca Matki naszej w niebie... Kochajcie Maryję, dzieci moje, kochajcie Jej różaniec...”.

Do tego, drodzy bracia i siostry, wzywa nas Słoneczna Pani z Fatimy, przychodząca z różańcem w dłoni, ciągle jaśniejąca dla nas łaską i miłosierdziem, zjednująca błogosławieństwo Syna i czyniąca nasze serca małym „Cova da Iria” – czyli „doliną pokoju”.

Ona w Różańcu, jak prawdziwa matka bierze nas za rękę i prowadzi przez tajemnice swego Syna, własnym przykładem uczy nas podążać wiernie Jego śladami i łączyć nasze życie i nasze ludzkie cierpienia z Jego Ofiarą Miłości dla zbawienia świata.

Ona w Różańcu jest z nami zawsze obecna, obejmuje nas swoim czułym spojrzeniem i miłością swego Niepokalanego Serca, okrywa płaszczem swej opieki, dodaje odwagi i umacnia nasze kroki do dalszej drogi śladami Jezusa, aż na szczyt Bożej Chwały – do Domu Ojca w Niebie.

Tego słowem i przykładem uczył nas Św. Jan Paweł II, któremu w szczególny sposób poświęcona będzie jutrzejsza niedziela obchodzona w całej Polsce jako Dzień Papieski.

Gromadząc się przy Sercu Matki Bożej Bolesnej i Oborskim Relikwiarzu Krwi Św. Jana Pawła II – dziękujemy Dobremu Bogu za dar życia, nauczania i posługi na Stolicy Piotrowej naszego wielkiego Rodaka.

Z ufnością polecajmy się Jego wstawiennictwu u tronu Bożej Rodzicielki w Niebie, której był wiernym synem i całym swoim życiem powtarzał: „Totus Tuus” – cały Twój Maryjo! Jego prywatną kaplicę na Watykanie zdobił obraz Jasnogórskiej Królowej Polski, piersi od Pierwszej Komunii okrywał brązowy szkaplerz karmelitański, a dłonie nieustannie przesuwały paciorki różańca.

Jeden taki różaniec na którym modlił się Jan Paweł II został przekazany w darze dla Oborskiego Sanktuarium i zawieszony obok Relikwiarza na bocznym ołtarzu Matki Bożej Szkaplerznej.                             

Ojciec Święty otwierając przed nami swoje serce powiedział: „Ileż łask otrzymałem od Najświętszej Dziewicy poprzez różaniec. Różaniec to modlitwa, którą bardzo ukochałem”.

Św. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że „Różaniec święty, zgodnie z dawną tradycją, jest modlitwą, która szczególnie sprzyja gromadzeniu się rodziny. Kierując wzrok na Jezusa, poszczególni jej członkowie odzyskują na nowo również zdolność patrzenia sobie w oczy, by porozumiewać się, okazywać solidarność, wzajemnie sobie przebaczać, by żyć z przymierzem miłości odnowionym przez Ducha Bożego. (…) Rodzina, która odmawia razem różaniec, odtwarza poniekąd klimat domu w Nazarecie: Jezusa stawia się w centrum, dzieli się z Nim radości i cierpienia, w Jego ręce składa się potrzeby i projekty, od Niego czerpie się nadzieję i siłę na drogę”.

Do tego rodzinnego różańca zachęca nas bł. Stefan Wyszyński mówiąc: „Nigdy nie zapomnę moich dziecięcych lat, gdy w domu rodzinnym, każdy wieczór kończył się wspólnym odmówieniem cząstki Różańca świętego. I to nie tylko w październiku, ale przez cały rok!”

Ks. Zbigniew Kapłański, kapelan szpitala dziecięcego w Warszawie, wspomina:

„Kasię i Wojtka poznałem, gdy ich najmłodszy syn, niewidomy Rafał, zgłosił się po swojej Pierwszej Komunii Świętej, aby zostać ministrantem. Przyszli razem z nim, małżonkowie już z niemal trzydziestoletnim stażem, pogodni i bardzo konkretni. Nie dziwili się, że niewidomy syn chce być ministrantem, raczej stanowili rodzaj duchowej ochrony dla niego – gdybym się z jego pomysłem nie zgodził. Nie przestraszyłem się wizji niewidomego ministranta, rozmawialiśmy raczej o tym, jak sobie poradzić z realizacją tego pomysłu. Po dwóch miesiącach, gdy coś trzeba było przećwiczyć, a jakoś nie mogliśmy się spotkać w kościele, zostałem w naturalny sposób zaproszony do ich domu.

Było już po dwudziestej, rozmawialiśmy spokojnie, wypiliśmy herbatę, zbliżała się godzina apelu jasnogórskiego i wtedy usłyszałem zaproszenie: „proszę księdza, my zawsze o tej porze odmawiamy różaniec w rodzinie, czy ksiądz ma czas i zechce nam towarzyszyć?” Zgodziłem się, tego dnia jeszcze nie odmawiałem różańca, chciałem to zrobić w drodze powrotnej na plebanię.

Wówczas zrozumiałem ich rodzinę. O dwudziestej pierwszej wszyscy klęknęliśmy w dużym pokoju i zaczęliśmy modlitwę. Był i dziadek i oboje rodzice, wszystkie ich dzieci, właśnie syn z żoną też do nich przyszli, i ja. Prowadził wtedy Rafał, ten najmłodszy niewidomy syn. Przy każdej tajemnicy wypowiadał krótkie rozważanie, robił to spontanicznie, ale widać było, że doskonale zna fakty z Ewangelii i umie je stosować w życiu. Już wiedziałem skąd mają siłę do mężnego stawiania czoła życiu, skąd ich pogoda ducha, dystans do wszystkiego, co się może wydarzyć i poczucie humoru, które pomaga widzieć sprawy przemijające we właściwym świetle”.

Drodzy bracia i siostry!

Uchwyćmy się dłoni Maryi i pozwólmy się przez Nią prowadzić. Odpowiedzmy wszyscy, osobiście i w naszych rodzinach, na wezwanie naszej Niebieskiej Matki: „Odmawiajcie codziennie Różaniec!”.

Do tego zachęca nas dzisiaj także Prymas Tysiąclecia mówiąc: „Zżyjmy się z Różańcem tak, abyśmy go stale odmawiali, abyśmy łatwo doń wracali, abyśmy mu poświęcali wszystkie wolne chwile. Jak miłym i wiernym towarzyszem codziennych zajęć naszych może być Różaniec! (…) Szczególniej zadbajmy o to, by przywrócić w domach rodzinnych piękny, stary zwyczaj kończenia dnia wspólnym Różańcem”.

II

Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

W historii narodu polskiego modlitwa różańcowa odegrała wielką rolę. Polacy niejednokrotnie mieli okazję przekonać się o tym, że wytrwałe, pełne ufności odmawianie różańca stanowi niezastąpioną pomoc i pewny ratunek w najtrudniejszym nawet położeniu.

Przez lata wojen, zesłań, klęsk i rozbiorów Polacy zawsze gorliwie modlili się na różańcu. Co więcej traktowano różaniec jak modlitwę patriotyczną.

Jakże wymowne i ciągle aktualne stają się w tym miejscu słowa Sługi Bożego Prymasa Polski Ks. Kardynała Augusta Hlonda: „Jedyna broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo - to Różaniec".

„To pokorne, a tak skuteczne lekarstwo na dni nawet najgroźniejsze – wskazywał Prymas Tysiąclecia bł. Stefan Wyszyński.

Abp Antonio Guido Filipazzi, Nuncjusz Apostolski w Polsce, nawiązując do orędzia Matki Bożej z Gietrzwałdu (1877 r.) powiedział:

„Podczas objawień (…) Maryja powtarzała: „Odmawiajcie różaniec codziennie”. Różaniec jest Ewangelią kontemplowaną sercem Matki. Modląc się nim, uczymy się patrzeć na Chrystusa Jej oczami, a na całe nasze życie spojrzeniem wiary. Modlitwa różańcowa przemienia nie tylko tego, kto ją odmawia, ale czyni go uczestnikiem zwycięstwa Bożej miłości, która pokonuje zło, rozbraja nienawiść, rodzi przebaczenie i otwiera drogi pokoju. Kto modli się na różańcu, nie ucieka od historii, lecz wkracza w nią z cichą, a zarazem potężną siłą Ewangelii”.

Nasi Rodacy, przesuwając wytrwale różańcowe paciorki, doświadczali czułej opieki i pomocy Maryi, a w sytuacji największego nawet prześladowania i zagrożenia życia zachowali się jak trzeba, odnieśli wspaniałe zwycięstwo ducha, dając heroiczne świadectwo swojej wiary i miłości do Boga, Kościoła i Ojczyzny.

Pan Mściwój z Gdyni nawiedzając przed kilku laty oborskie sanktuarium pozostawił poruszające świadectwo o swoim ojcu:

„Miałem 4 lata, gdy zginął mój ojciec Józef Jeżewski, oficer Armii Krajowej, stracony przez powieszenie w więzieniu Gestapo przy ul. Młyńskiej 1, w Poznaniu.

Ojciec mój został zamordowany 22 września 1944 r. mając 33 lata.

Po wojnie rozpocząłem wędrówkę na szlaku blisko 18 tysięcy kilometrów, pielgrzymkę za cieniem mego ojca. W roku 1969 wyjechałem do Czechosłowacji.

W Brnie trafiłem na ślady dokumentów Gestapo, dotyczących mego ojca i wielu innych Polaków. W Pradze odnalazłem współwięźnia mego ojca – pana Vaclava Choda. On dał mi wstrząsające świadectwo, mówiąc: „Byłem współwięźniem Józefa Jeżewskiego, który udawał, że nie zna niemieckiego. Ja byłem tłumaczem, gdyż trochę rozumiałem mowę polską. Obaj byliśmy osadzeni w ciężkim więzieniu, w Zwickau. Ojca do tego więzieniu przewieziono po jego aresztowaniu w Brnie pod fałszywym nazwiskiem. Gestapo szybko doszło, kogo złapali. Przy aresztowanym znaleziono różaniec. W czasie wielu przesłuchań kazali mu zbeszcześcić ten różaniec, opluć go i podeptać. Pański ojciec zawsze odpowiadał to samo: jako Polak i oficer nigdy tego nie zrobię. Strasznie się nad nim pastwili. Był niesamowicie bity i torturowany. Wiedzieli też, że złapali kogoś ważnego i żądali również od pańskiego ojca wydania jego przyjaciół z podziemia. Wiem, że nigdy nikogo nie zdradził. Sam jestem protestantem. Byłem pełen podziwu dla tego człowieka, jak potrafił bronić swego honoru i swej wiary. Całe więzienie, a było ono pełne ludzi różnych narodowości o różnych wyznaniach, wiedziało o niezwykłym Polaku, który do wściekłości doprowadzał oprawców, przede wszystkim dlatego, że jako oficer odmówił zbeszczeszczenia różańca”.

Po roku ciężkiej pracy fizycznej, a zarazem poszukiwaniach, powróciłem jesienią 1970 roku do kraju. Po powrocie, po trzech miesiącach otrzymałem z Drezna, z tamtejszego Archiwum trzy rolki mikrofilmów dokumentacji Gestapo, dotyczącej mego ojca. Na jednym z nich, jako ostatnia pozycja, odręcznie napisano: różaniec. Stanowi to potwierdzenie świadectwa danego mi rok wcześniej przez Vaclava Choda z Pragi o historii różańca, który podczas rewizji został znaleziony przy moim ojcu.

Blisko 10 lat trwały moje intensywne, żmudne poszukiwania. Odkryłem oraz otrzymałem sporo dokumentów.

Dzisiaj mam już 66 lat. I nie wstydzę przyznać się, że każdego dnia, przynajmniej dwa razy dziennie modlę się również i do mego ukochanego ojca – Józefa, by pomógł mi w wielu sprawach, poradził, abym zawsze starał się iść prostą drogą, bez względu na zło, jakie mnie otacza”.

Z perspektywy mojej pielgrzymki przez blisko 18 tysięcy kilometrów w ciągu 10-ciu lat, wędrówki za cieniem ojca – inaczej nauczyłem się patrzeć na życie i na ludzi. Także inaczej patrzę na sprawy Ojczyzny, patriotyzmu... patrzę przez pryzmat męczeństwa mego ojca.

W grypsie z dnia 14 czerwca 1944 roku ojciec napisał: Służyłem Ojczyźnie jak mogłem najlepiej, przedkładając ją nad własną rodzinę, nad własne szczęście. Powyższe słowa ojca oraz te, z pożegnalnego listu przed wykonaniem wyroku, stanowią dla mnie najcenniejszy skarb w życiu i są dla mnie testamentem ukochanego człowieka, którego przecież prawie nie znałem.

Te słowa mego ojca są dla mnie najkrótszą, ale najgłębszą wykładnią nauki o wartościach: Bóg – Honor – Ojczyzna”.

Drodzy Moi! Poruszeni jesteśmy świadectwem polskiego oficera i jego syna.

Dziś, gdy toczy się walka o ducha narodu, o dusze dzieci i młodzieży, o wierność chrześcijańskim wartościom, które ukształtowały polską tożsamość trzeba nam chwycić w dłonie różańce, podjąć dziedzictwo wiary ojców i często powracać do tekstu Jasnogórskich Ślubów Narodu ułożonych przez Prymasa Tysiąclecia:

Maryjo! „Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym Królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym”.

Święty Jan Paweł II zachęcając młodzież do modlitwy różańcowej powiedział:

„Gorliwie troszczcie się o wasze dziedzictwo wiary, otrzymane od przodków z błogosławieństwem Najświętszej Matki i w Jej blasku; jest to dziedzictwo bogate i dobre. Chcecie, ażebym was nauczył "sekretu" jego przechowywania? To proste i już sekretem nie jest: Módlcie się, módlcie się wiele; każdego dnia odmawiajcie cząstkę różańca".

„Ta modlitwa pomoże wam być mocnymi w wierze, stałymi w miłości, radosnymi i trwałymi w nadziei”.

Michał mówi: „Nabrałem zwyczaju, by decyzje, które trzeba podjąć w kontekście najprzeróżniejszych możliwości i propozycji, podejmować w towarzystwie modlitwy różańcowej. I im poważniejsze są to sprawy czy problemy, tym więcej czasu tej modlitwie poświęcam".

Podobnie 17 – letni Dawid pisze: „Różaniec jest dla mnie wyjątkową modlitwą. Staram się odmawiać Różaniec codziennie, ponieważ Maryja codziennie wskazuje mi drogę, którą mam podążać".

Justyna z Munster pisze: „Chcę zwrócić uwagę rodzicom, aby byli zawsze uważni na swoje dzieci i modlili się za nie na różańcu. Wiem, że moje nawrócenie nie byłoby możliwe, gdyby nie cierpliwa i ufna modlitwa moich Rodziców. Bardzo im za to dziękuję”.

Drodzy bracia i siostry!

Uchwyćmy się dłoni Maryi i pozwólmy się przez Nią prowadzić. Odpowiedzmy wszyscy, osobiście i w naszych rodzinach, na wezwanie naszej Niebieskiej Matki z jakim zwraca się do nas w naszym polskim Lourdes na Świętej Warmii:

„Odmawiajcie codziennie Różaniec!”.

III

Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry, zgromadzeni w ciszy Oborskiego Karmelu!

Papież Leon XIV podczas swojej niedawnej pielgrzymki apostolskiej do Francji nawiedził sanktuarium maryjne w Lourdes, zapraszając nas tym samym, aby na nowo wsłuchać się i odpowiedzieć na wezwanie Niepokalanej Matki Boskiego Odkupiciela przekazane za pośrednictwem św. Bernadety Soubiroux.

Przypomnijmy – 11 lutego 1854 roku 14-letnia Bernadeta po raz pierwszy ujrzała Piękną Panią w Grocie Massabielskiej nad rzeką Gave de Pau.

Dziewczynka miała ze sobą różaniec, który dwa lata wcześniej otrzymała od swej siostry Antoniny i z którym nie rozstała się już do końca życia. W jednym z listów tak relacjonuje całe wydarzenie:

„Zobaczyłam Panią odzianą w białe szaty. Miała na sobie białą suknię, przepasana była niebieską wstęgą, na każdej z Jej stóp spoczywała złocista róża. Taki sam kolor miały ziarenka Jej różańca.

Kiedy Ją zobaczyłam, przetarłam oczy sądząc, iż mi się przywidziało. Zaraz też włożyłam rękę do kieszonki i znalazłam swój różaniec.

Chciałam przeżegnać się, ale nie mogłam unieść opadającej ręki. Dopiero kiedy Pani uczyniła znak krzyża, wtedy i ja drżącą ręką spróbowałam, i udało się. Równocześnie zaczęłam odmawiać różaniec. Także Pani przesuwała ziarenka różańca, ale nie poruszała wargami. Kiedy skończyłam odmawianie, widzenie ustało natychmiast. (...)”.

Święty Maksymilian Kolbe nawiązując do tego objawienia Maryi, powiedział: "Jak bardzo modlitwa różańcowa cieszy Niepokalaną" (POMK 1081a). „Różaniec jest modlitwą najmilszą Matce Bożej” (Mugenzai no Sono, sobota 4 II 1933). "Jeżeli pragniemy wznieść się aż do Jej poznania i pokochania Jezusa, musimy, szepcząc Zdrowaś Maryjo i powtarzając wciąż Zdrowaś Maryjo, tajemnice te w zjednoczeniu z Nią rozpamiętywać” (Niepokalanów, styczeń 1940).

Bernadeta paciorki swej koronki przesuwała całą resztę życia tak, jak w Lourdes. "Różaniec był jej modlitwą ulubioną" - powiedziała pewna przełożona generalna sióstr szarytek. Nieraz w infirmerii s. Gonzaga odmawiała z nią na przemian zdrowaśki. (...) "Wieczorem udając się na spoczynek - tak radziła Bernadeta jednej z towarzyszek - niech siostra weźmie różaniec i niech zasypia, odmawiając go. W ten sposób siostra będzie postępować tak, jak małe dzieci, które zasypiając powtarzają: mama, mama..." (ks. Francis Trochu).

Drodzy bracia i siostry!

„Na początku objawień Matki Bożej w Lourdes miało miejsce pewne zapomniane już dzisiaj wydarzenie. Rankiem 1 marca 1858 roku młodziutka Bernadeta przyszła do Groty, uklękła i odruchowo wzięła różaniec, który ktoś położył u jej boku, być może po to, aby mieć później pamiątkę. Bernadeta będzie potem wspominała, że kiedy chciała go podnieść do czoła, jej ręka zatrzymała się, a Piękna Pani podczas objawienia zapytała ją, gdzie jest jej własny różaniec. Dziewczyna sięgnęła do kieszeni, wyjęła z niej swoją koronkę, uniosła wysoko i pokazała Maryi. W tym momencie wszyscy obecni, w geście naśladowania, wzięli swoje różańce do ręki, unieśli je w górę i zaczęli nimi poruszać w hołdzie dla niewidocznej dla nich Pięknej Pani. Ta zaś dała Bernadecie znak gło­wą, aby zaczęła odmawiać Różaniec.

„Gdzie jest twój różaniec?” – porywające w swej prostocie i zarazem głębi pytanie! Matka Boża zwraca nam przez nie uwagę na prosty fakt: miej swój różaniec, strzeż go – w torebce, w kieszeni, nie rozstawaj się z nim! Niech ci towarzyszy, niech przypomina o sercu, centrum Twojej wiary, a nawet niech cię czasem uwiera” (Bp Piotr Libera).

Drodzy bracia i siostry! Na koniec posłuchajmy jeszcze świadectwa Teresy, pielęgniarki z Gdańska:

„Był szary lutowy dzień. Marysia wróciła ze szkoły blada. Mówiła, że w szkole wymiotowała i że boli ją brzuch. Zawieziono dziecko karetką na sygnale do szpitala. Natychmiastowa operacja. Lekarz oświadczył rodzicom:

 – Trudne rokowanie, wyrostek pękł, ropa zalała jelita, robiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Będzie ją bronić siła młodości, ma przecież piętnaście lat.

Matka Marysi zrozumiała dokładnie wypowiedź profesora. Wróciła do domu i odmawiała różaniec. A gdy kolana zemdlały, usiadła na krześle i dalej się modliła.

Po dwóch dniach brzuch Marysi był znowu pełen ropy. Znowu płukanie jelit, tym razem zapalenie otrzewnej! Walka o życie trwała na dwa fronty: pierwszy to lekarze w szpitalu ze swą wiedzą medyczną i drugi front – matka Marysi w domu i jej różańcowa modlitwa.

W tym czasie znajoma pielęgniarka na spalony język dziewczynki wylała ostatnią kroplę wody z malutkiej buteleczki, a do ręki dała jej różaniec:

 – To z Lourdes – powiedziała.

 – Jak masz siłę, to proś Maryję o zdrowie.

Mijały godziny długie jak wieczność i ciężkie jak gradowe chmury. Na obchodzie profesor pyta:
– Maryś, ty się modlisz? Masz siłę?
– Nie, ja tylko trzymam różaniec, w domu się za mnie modlą...
– To dobrze.

Marysia wracała do zdrowia. Różaniec z Lourdes został własnością rodziny. Dziś Marysia i jej rodzeństwo założyli własne rodziny, mają własne dzieci, ale wszystkie kłopoty i problemy rozwiązują przez odmawianie różańca”.

Drodzy czciciele Niepokalanej, kochani chorzy, zgromadzeni w Oborskim Sanktuarium!

Dzięki Różańcowi – uczył św. Maksymilian - "w serca zbolałe spływa balsam ukojenia, w duszach zrozpaczonych świta znowu promyk nadziei" (por. POMK 1015).

Pamiętamy naszego umiłowanego Ojca świętego Jana Pawła II, który zawsze trzymał w swoich dłoniach różaniec, i który powtarzał:

„Wy chorzy i cierpiący, nie wypuszczajcie z rąk różańca”. „Ta modlitwa jest jeszcze dzisiaj dla bardzo wielu ludzi znakiem i środkiem nawiązania najbardziej intymnej więzi z Chrystusem. W czasach trudnych, w udręczeniu, w samotności, w chorobie, w obliczu śmierci człowiek zawsze znajdował w różańcu pociechę, umocnienie i nowe siły” (2 maja 1987).

Podobnie bł. Stefan Wyszyński zwracając się do chorych mówił: „I choć wam już może nie dopisują oczy, macie jeszcze w ręku odrobinę czucia, aby odróżnić ziarenka różańca. Snujcie te ziarenka. To jest największa wasza pociecha.

Nie jesteście sami, jesteście razem z Maryją, Matką Chrystusową, Świętą Bożą Rodzicielką, Świętą Bożą Karmicielką. Z Nią nigdy nie będziecie samotni. Gdy coś was boli, gdy noce takie długie, bez snu, do Niej się zwracajcie, do tej niebieskiej Lekarki, po ulgę i lekarstwo. Ona wam nigdy nie odmówi pociechy i da prawdziwą moc radości!

(...) Ileż to bólów moglibyście każdego dnia ułagodzić, odmawiając częściej Różaniec! Szczególnie gdybyście się modlili i wynagradzali za grzechy naszej Ojczyzny.

(...) Swoje łzy, cierpienia i modlitwy ofiarujcie ochotnie na ręce Matki Najświętszej, Królowej Polski i Dziewicy Wspomożycielki. W Jej niepokalanych dłoniach staną się one potężnym narzędziem wspomagania Kościoła świętego w jego niełatwej drodze. Przez wasze dobrowolnie ofiarowane cierpienia i modlitwy wy sami staniecie się prawdziwymi pomocnikami Królowej Polski”.

Drodzy bracia i siostry! Kochani Chorzy!

My także ściskając w dłoniach różańcowe paciorki, wznieśmy z ufnością nasze oczy i serca ku Maryi i mówmy do Niej za św. Bernadetą z Lourdes: „Moja dobra Matko, zmiłuj się nade mną; całkowicie oddaję się Tobie, abyś ofiarowała mnie swojemu drogiemu Synowi, którego pragnę kochać całym sercem. Moja dobra Matko, spraw, aby moje serce całe płonęło dla Jezusa”. Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio