Drodzy w Sercu
Jezusa, bracia i siostry! Miesiąc
październik zgodnie z tradycją Kościoła w szczególny sposób poświęcony jest
Matce Bożej Różańcowej. Pod tym właśnie tytułem Maryja objawiła się w 1917 r.
trójce małych pastuszków w fatimskiej Dolinie Pokoju.
Gdy spytano
małą Hiacyntę, o co najbardziej prosiła Matka Boża podczas objawień,
dziewczynka odpowiedziała: „O codzienne odmawianie różańca”.
Św. Jan Paweł
II ukazuje nam piękno i głębię modlitwy różańcowej gdy mówi, że rozważając
kolejne tajemnice uczymy się „patrzenia na Jezusa oczyma Jego Matki i
miłowania Go Sercem Jego Matki”.
„Rozważając
tajemnice różańcowe patrzymy na misterium życia, męki, śmierci i
zmartwychwstania Pana Jej oczyma, przeżywamy je tak, jak Ona w swym matczynym
sercu je przeżywała. Odmawiając różaniec rozmawiamy z Maryją, powierzamy Jej
ufnie wszystkie nasze troski i smutki, radości i nadzieje. Prosimy o to, by
pomagała nam podejmować Boże plany i by wypraszała u Syna łaskę potrzebną do
wiernego ich wypełniania”.
Dlatego „Różaniec
jest nie tylko modlitwą; jest on cudownym środkiem uświęcenia i postępu
duchowego” – mówi papież.
„Z
różańcowej szkoły wciąż wykwitają przepiękne kwiaty prawdziwej świętości” –
powiedziała Matka Boża do ukrytej polskiej mistyczki XX wieku Barbary Kloss.
„Sztuki
świętości – mówiła do niej Maryja – należy uczyć się tak, jak każdej
innej sztuki, czyli u najlepszego mistrza, który daje najprostszy, najlepszy,
wypróbowany sposób osiągnięcia tej sztuki. Tym mistrzem dla was jest Różaniec
święty, który podaje wzór najświętszego życia Mojego Syna – Boga-Człowieka oraz
Mego życia z Jego życiem złączonego”.
Święta Urszula Ledóchowska (1865-1939) zachęcając do odmawiania Różańca pisała:
„Kochajcie
to, co Maryi jest miłe. Nie tylko odmawiajcie go słowem, ale odmawiajcie go
życiem całym, wprowadzając w życie cnoty Maryi, jakie w tajemnicach różańcowych
są nam przedstawione. Niech odmawianie przez Was różańca będzie gorącym aktem
miłości ku Maryi, będzie zachętą do cnoty, będzie rachunkiem sumienia, co do
wierności naśladowania Maryi; będzie prośbą o świętość, na wzór świętości
Maryi.
Miejcie zawsze
różaniec przy sobie: i we dnie, i w nocy, nie opuszczajcie go nigdy. Niech on
będzie wiernym Waszym przyjacielem, łańcuchem przykuwającym serca Wasze do
Serca Matki naszej w niebie... Kochajcie Maryję, dzieci moje, kochajcie Jej
różaniec...”.
Do tego,
drodzy bracia i siostry, wzywa nas Słoneczna Pani z Fatimy, przychodząca z
różańcem w dłoni, ciągle jaśniejąca dla nas łaską i miłosierdziem, zjednująca
błogosławieństwo Syna i czyniąca nasze serca małym „Cova da Iria” – czyli
„doliną pokoju”.
Ona w Różańcu,
jak prawdziwa matka bierze nas za rękę i prowadzi przez tajemnice swego Syna,
własnym przykładem uczy nas podążać wiernie Jego śladami i łączyć nasze życie i
nasze ludzkie cierpienia z Jego Ofiarą Miłości dla zbawienia świata.
Ona w Różańcu
jest z nami zawsze obecna, obejmuje nas swoim czułym spojrzeniem i miłością
swego Niepokalanego Serca, okrywa płaszczem swej opieki, dodaje odwagi i
umacnia nasze kroki do dalszej drogi śladami Jezusa, aż na szczyt Bożej Chwały
– do Domu Ojca w Niebie.
Tego słowem i
przykładem uczył nas Św. Jan Paweł II, któremu w szczególny sposób poświęcona
będzie jutrzejsza niedziela obchodzona w całej Polsce jako Dzień Papieski.
Gromadząc się
przy Sercu Matki Bożej Bolesnej i Oborskim Relikwiarzu Krwi Św. Jana Pawła II –
dziękujemy Dobremu Bogu za dar życia, nauczania i posługi na Stolicy Piotrowej
naszego wielkiego Rodaka.
Z ufnością
polecajmy się Jego wstawiennictwu u tronu Bożej Rodzicielki w Niebie, której
był wiernym synem i całym swoim życiem powtarzał: „Totus Tuus” – cały Twój
Maryjo! Jego prywatną kaplicę na Watykanie zdobił obraz Jasnogórskiej Królowej
Polski, piersi od Pierwszej Komunii okrywał brązowy szkaplerz karmelitański, a
dłonie nieustannie przesuwały paciorki różańca.
Jeden taki
różaniec na którym modlił się Jan Paweł II został przekazany w darze dla
Oborskiego Sanktuarium i zawieszony obok Relikwiarza na bocznym ołtarzu Matki
Bożej
Szkaplerznej.
Ojciec Święty
otwierając przed nami swoje serce powiedział: „Ileż łask otrzymałem od
Najświętszej Dziewicy poprzez różaniec. Różaniec to modlitwa, którą bardzo
ukochałem”.
Św. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że „Różaniec święty, zgodnie
z dawną tradycją, jest modlitwą, która szczególnie sprzyja gromadzeniu się
rodziny. Kierując wzrok na Jezusa, poszczególni jej członkowie odzyskują na
nowo również zdolność patrzenia sobie w oczy, by porozumiewać się, okazywać
solidarność, wzajemnie sobie przebaczać, by żyć z przymierzem miłości
odnowionym przez Ducha Bożego. (…) Rodzina, która odmawia razem różaniec,
odtwarza poniekąd klimat domu w Nazarecie: Jezusa stawia się w centrum, dzieli
się z Nim radości i cierpienia, w Jego ręce składa się potrzeby i projekty, od
Niego czerpie się nadzieję i siłę na drogę”.
Do tego rodzinnego różańca zachęca nas bł. Stefan Wyszyński mówiąc: „Nigdy nie zapomnę moich dziecięcych lat, gdy w domu rodzinnym, każdy
wieczór kończył się wspólnym odmówieniem cząstki Różańca świętego. I to nie
tylko w październiku, ale przez cały rok!”
Ks. Zbigniew Kapłański, kapelan szpitala dziecięcego w Warszawie,
wspomina:
„Kasię i Wojtka poznałem, gdy ich najmłodszy syn, niewidomy Rafał,
zgłosił się po swojej Pierwszej Komunii Świętej, aby zostać ministrantem.
Przyszli razem z nim, małżonkowie już z niemal trzydziestoletnim stażem,
pogodni i bardzo konkretni. Nie dziwili się, że niewidomy syn chce być
ministrantem, raczej stanowili rodzaj duchowej ochrony dla niego – gdybym się z
jego pomysłem nie zgodził. Nie przestraszyłem się wizji niewidomego
ministranta, rozmawialiśmy raczej o tym, jak sobie poradzić z realizacją tego pomysłu.
Po dwóch miesiącach, gdy coś trzeba było przećwiczyć, a jakoś nie mogliśmy się
spotkać w kościele, zostałem w naturalny sposób zaproszony do ich domu.
Było już po dwudziestej, rozmawialiśmy spokojnie, wypiliśmy herbatę,
zbliżała się godzina apelu jasnogórskiego i wtedy usłyszałem zaproszenie:
„proszę księdza, my zawsze o tej porze odmawiamy różaniec w rodzinie, czy
ksiądz ma czas i zechce nam towarzyszyć?” Zgodziłem się, tego dnia jeszcze nie
odmawiałem różańca, chciałem to zrobić w drodze powrotnej na plebanię.
Wówczas zrozumiałem ich rodzinę. O dwudziestej pierwszej wszyscy
klęknęliśmy w dużym pokoju i zaczęliśmy modlitwę. Był i dziadek i oboje
rodzice, wszystkie ich dzieci, właśnie syn z żoną też do nich przyszli, i ja.
Prowadził wtedy Rafał, ten najmłodszy niewidomy syn. Przy każdej tajemnicy
wypowiadał krótkie rozważanie, robił to spontanicznie, ale widać było, że
doskonale zna fakty z Ewangelii i umie je stosować w życiu. Już wiedziałem skąd
mają siłę do mężnego stawiania czoła życiu, skąd ich pogoda ducha, dystans do
wszystkiego, co się może wydarzyć i poczucie humoru, które pomaga widzieć
sprawy przemijające we właściwym świetle”.
Drodzy bracia
i siostry!
Uchwyćmy się
dłoni Maryi i pozwólmy się przez Nią prowadzić. Odpowiedzmy wszyscy, osobiście
i w naszych rodzinach, na wezwanie naszej Niebieskiej Matki: „Odmawiajcie
codziennie Różaniec!”.
Do tego
zachęca nas dzisiaj także Prymas Tysiąclecia mówiąc: „Zżyjmy się z Różańcem
tak, abyśmy go stale odmawiali, abyśmy łatwo doń wracali, abyśmy mu poświęcali
wszystkie wolne chwile. Jak miłym i wiernym towarzyszem codziennych zajęć
naszych może być Różaniec! (…) Szczególniej zadbajmy o to, by przywrócić w
domach rodzinnych piękny, stary zwyczaj kończenia dnia wspólnym Różańcem”.
II
Drodzy w Sercu
Jezusa, bracia i siostry!
W historii
narodu polskiego modlitwa różańcowa odegrała wielką rolę. Polacy niejednokrotnie
mieli okazję przekonać się o tym, że wytrwałe, pełne ufności odmawianie różańca
stanowi niezastąpioną pomoc i pewny ratunek w najtrudniejszym nawet położeniu.
Przez lata
wojen, zesłań, klęsk i rozbiorów Polacy zawsze gorliwie modlili się na różańcu.
Co więcej traktowano różaniec jak modlitwę patriotyczną.
Jakże wymowne
i ciągle aktualne stają się w tym miejscu słowa Sługi Bożego Prymasa Polski Ks.
Kardynała Augusta Hlonda: „Jedyna broń, której Polska używając odniesie
zwycięstwo - to Różaniec".
„To
pokorne, a tak skuteczne lekarstwo na dni nawet najgroźniejsze –
wskazywał Prymas Tysiąclecia bł. Stefan Wyszyński.
Abp Antonio
Guido Filipazzi, Nuncjusz Apostolski w Polsce, nawiązując do orędzia Matki
Bożej z Gietrzwałdu (1877 r.) powiedział:
„Podczas
objawień (…) Maryja powtarzała: „Odmawiajcie różaniec codziennie”. Różaniec
jest Ewangelią kontemplowaną sercem Matki. Modląc się nim, uczymy się patrzeć
na Chrystusa Jej oczami, a na całe nasze życie spojrzeniem wiary. Modlitwa
różańcowa przemienia nie tylko tego, kto ją odmawia, ale czyni go uczestnikiem
zwycięstwa Bożej miłości, która pokonuje zło, rozbraja nienawiść, rodzi
przebaczenie i otwiera drogi pokoju. Kto modli się na różańcu, nie ucieka od
historii, lecz wkracza w nią z cichą, a zarazem potężną siłą Ewangelii”.
Nasi Rodacy,
przesuwając wytrwale różańcowe paciorki, doświadczali czułej opieki i pomocy
Maryi, a w sytuacji największego nawet prześladowania i zagrożenia życia
zachowali się jak trzeba, odnieśli wspaniałe zwycięstwo ducha, dając heroiczne
świadectwo swojej wiary i miłości do Boga, Kościoła i Ojczyzny.
Pan Mściwój z
Gdyni nawiedzając przed kilku laty oborskie sanktuarium pozostawił poruszające
świadectwo o swoim ojcu:
„Miałem 4
lata, gdy zginął mój ojciec Józef Jeżewski, oficer Armii Krajowej, stracony
przez powieszenie w więzieniu Gestapo przy ul. Młyńskiej 1, w Poznaniu.
Ojciec mój
został zamordowany 22 września 1944 r. mając 33 lata.
Po wojnie
rozpocząłem wędrówkę na szlaku blisko 18 tysięcy kilometrów, pielgrzymkę za
cieniem mego ojca. W roku 1969 wyjechałem do Czechosłowacji.
W Brnie
trafiłem na ślady dokumentów Gestapo, dotyczących mego ojca i wielu innych
Polaków. W Pradze odnalazłem współwięźnia mego ojca – pana Vaclava Choda. On
dał mi wstrząsające świadectwo, mówiąc: „Byłem współwięźniem Józefa
Jeżewskiego, który udawał, że nie zna niemieckiego. Ja byłem tłumaczem, gdyż
trochę rozumiałem mowę polską. Obaj byliśmy osadzeni w ciężkim więzieniu, w
Zwickau. Ojca do tego więzieniu przewieziono po jego aresztowaniu w Brnie pod
fałszywym nazwiskiem. Gestapo szybko doszło, kogo złapali. Przy aresztowanym
znaleziono różaniec. W czasie wielu przesłuchań kazali mu zbeszcześcić ten
różaniec, opluć go i podeptać. Pański ojciec zawsze odpowiadał to samo: jako
Polak i oficer nigdy tego nie zrobię. Strasznie się nad nim pastwili. Był
niesamowicie bity i torturowany. Wiedzieli też, że złapali kogoś ważnego i
żądali również od pańskiego ojca wydania jego przyjaciół z podziemia. Wiem, że
nigdy nikogo nie zdradził. Sam jestem protestantem. Byłem pełen podziwu dla
tego człowieka, jak potrafił bronić swego honoru i swej wiary. Całe więzienie,
a było ono pełne ludzi różnych narodowości o różnych wyznaniach, wiedziało o
niezwykłym Polaku, który do wściekłości doprowadzał oprawców, przede wszystkim
dlatego, że jako oficer odmówił zbeszczeszczenia różańca”.
Po roku
ciężkiej pracy fizycznej, a zarazem poszukiwaniach, powróciłem jesienią 1970
roku do kraju. Po powrocie, po trzech miesiącach otrzymałem z Drezna, z
tamtejszego Archiwum trzy rolki mikrofilmów dokumentacji Gestapo, dotyczącej
mego ojca. Na jednym z nich, jako ostatnia pozycja, odręcznie napisano: różaniec.
Stanowi to potwierdzenie świadectwa danego mi rok wcześniej przez Vaclava Choda
z Pragi o historii różańca, który podczas rewizji został znaleziony przy moim
ojcu.
Blisko 10 lat
trwały moje intensywne, żmudne poszukiwania. Odkryłem oraz otrzymałem sporo
dokumentów.
Dzisiaj mam
już 66 lat. I nie wstydzę przyznać się, że każdego dnia, przynajmniej dwa razy
dziennie modlę się również i do mego ukochanego ojca – Józefa, by pomógł mi w
wielu sprawach, poradził, abym zawsze starał się iść prostą drogą, bez względu
na zło, jakie mnie otacza”.
Z perspektywy
mojej pielgrzymki przez blisko 18 tysięcy kilometrów w ciągu 10-ciu lat,
wędrówki za cieniem ojca – inaczej nauczyłem się patrzeć na życie i na ludzi.
Także inaczej patrzę na sprawy Ojczyzny, patriotyzmu... patrzę przez pryzmat
męczeństwa mego ojca.
W grypsie z
dnia 14 czerwca 1944 roku ojciec napisał: Służyłem Ojczyźnie jak mogłem
najlepiej, przedkładając ją nad własną rodzinę, nad własne szczęście.
Powyższe słowa ojca oraz te, z pożegnalnego listu przed wykonaniem wyroku,
stanowią dla mnie najcenniejszy skarb w życiu i są dla mnie testamentem
ukochanego człowieka, którego przecież prawie nie znałem.
Te słowa mego
ojca są dla mnie najkrótszą, ale najgłębszą wykładnią nauki o wartościach: Bóg
– Honor – Ojczyzna”.
Drodzy Moi!
Poruszeni jesteśmy świadectwem polskiego oficera i jego syna.
Dziś, gdy
toczy się walka o ducha narodu, o dusze dzieci i młodzieży, o wierność
chrześcijańskim wartościom, które ukształtowały polską tożsamość trzeba nam
chwycić w dłonie różańce, podjąć dziedzictwo wiary ojców i często powracać do
tekstu Jasnogórskich Ślubów Narodu ułożonych przez Prymasa Tysiąclecia:
Maryjo!
„Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była
rzeczywistym Królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod
Twoje panowanie w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i
społecznym”.
Święty Jan Paweł II zachęcając młodzież do modlitwy różańcowej
powiedział:
„Gorliwie
troszczcie się o wasze dziedzictwo wiary, otrzymane od przodków z błogosławieństwem
Najświętszej Matki i w Jej blasku; jest to dziedzictwo bogate i dobre. Chcecie,
ażebym was nauczył "sekretu" jego przechowywania? To proste i już
sekretem nie jest: Módlcie się, módlcie się wiele; każdego dnia odmawiajcie
cząstkę różańca".
„Ta modlitwa pomoże wam być mocnymi w wierze, stałymi w miłości,
radosnymi i trwałymi w nadziei”.
Michał mówi:
„Nabrałem zwyczaju, by decyzje, które trzeba podjąć w kontekście
najprzeróżniejszych możliwości i propozycji, podejmować w towarzystwie modlitwy
różańcowej. I im poważniejsze są to sprawy czy problemy, tym więcej czasu tej
modlitwie poświęcam".
Podobnie 17 –
letni Dawid pisze: „Różaniec jest dla mnie wyjątkową modlitwą. Staram się
odmawiać Różaniec codziennie, ponieważ Maryja codziennie wskazuje mi drogę,
którą mam podążać".
Justyna z
Munster pisze: „Chcę zwrócić uwagę rodzicom, aby byli zawsze uważni na swoje
dzieci i modlili się za nie na różańcu. Wiem, że moje nawrócenie nie byłoby
możliwe, gdyby nie cierpliwa i ufna modlitwa moich Rodziców. Bardzo im za to
dziękuję”.
Drodzy bracia
i siostry!
Uchwyćmy się
dłoni Maryi i pozwólmy się przez Nią prowadzić. Odpowiedzmy wszyscy, osobiście
i w naszych rodzinach, na wezwanie naszej Niebieskiej Matki z jakim zwraca się
do nas w naszym polskim Lourdes na Świętej Warmii:
„Odmawiajcie
codziennie Różaniec!”.
III
Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry, zgromadzeni w ciszy Oborskiego
Karmelu!
Papież Leon XIV podczas swojej niedawnej pielgrzymki apostolskiej do
Francji nawiedził sanktuarium maryjne w Lourdes, zapraszając nas tym samym, aby
na nowo wsłuchać się i odpowiedzieć na wezwanie Niepokalanej Matki Boskiego
Odkupiciela przekazane za pośrednictwem św. Bernadety Soubiroux.
Przypomnijmy – 11 lutego 1854 roku 14-letnia Bernadeta po raz pierwszy
ujrzała Piękną Panią w Grocie Massabielskiej nad rzeką Gave de Pau.
Dziewczynka miała ze sobą różaniec, który dwa lata wcześniej otrzymała od
swej siostry Antoniny i z którym nie rozstała się już do końca życia. W jednym
z listów tak relacjonuje całe wydarzenie:
„Zobaczyłam Panią odzianą w białe szaty. Miała na sobie białą
suknię, przepasana była niebieską wstęgą, na każdej z Jej stóp spoczywała
złocista róża. Taki sam kolor miały ziarenka Jej różańca.
Kiedy Ją
zobaczyłam, przetarłam oczy sądząc, iż mi się przywidziało. Zaraz też włożyłam
rękę do kieszonki i znalazłam swój różaniec.
Chciałam
przeżegnać się, ale nie mogłam unieść opadającej ręki. Dopiero kiedy Pani
uczyniła znak krzyża, wtedy i ja drżącą ręką spróbowałam, i udało się.
Równocześnie zaczęłam odmawiać różaniec. Także Pani przesuwała ziarenka
różańca, ale nie poruszała wargami. Kiedy skończyłam odmawianie, widzenie
ustało natychmiast. (...)”.
Święty Maksymilian Kolbe nawiązując do tego objawienia Maryi,
powiedział: "Jak bardzo modlitwa różańcowa cieszy Niepokalaną"
(POMK 1081a). „Różaniec jest modlitwą najmilszą Matce Bożej” (Mugenzai
no Sono, sobota 4 II 1933). "Jeżeli pragniemy wznieść się aż do Jej
poznania i pokochania Jezusa, musimy, szepcząc Zdrowaś Maryjo i powtarzając
wciąż Zdrowaś Maryjo, tajemnice te w zjednoczeniu z Nią rozpamiętywać”
(Niepokalanów, styczeń 1940).
Bernadeta paciorki swej koronki przesuwała całą resztę życia tak, jak w
Lourdes. "Różaniec był jej modlitwą ulubioną" - powiedziała
pewna przełożona generalna sióstr szarytek. Nieraz w infirmerii s. Gonzaga
odmawiała z nią na przemian zdrowaśki. (...) "Wieczorem udając się na
spoczynek - tak radziła Bernadeta jednej z towarzyszek - niech siostra
weźmie różaniec i niech zasypia, odmawiając go. W ten sposób siostra będzie
postępować tak, jak małe dzieci, które zasypiając powtarzają: mama,
mama..." (ks. Francis Trochu).
Drodzy bracia i siostry!
„Na początku objawień Matki Bożej w Lourdes miało miejsce
pewne zapomniane już dzisiaj wydarzenie. Rankiem 1 marca 1858 roku młodziutka
Bernadeta przyszła do Groty, uklękła i odruchowo wzięła różaniec, który
ktoś położył u jej boku, być może po to, aby mieć później pamiątkę.
Bernadeta będzie potem wspominała, że kiedy chciała go podnieść do czoła, jej
ręka zatrzymała się, a Piękna Pani podczas objawienia zapytała ją, gdzie
jest jej własny różaniec. Dziewczyna sięgnęła do kieszeni, wyjęła z niej
swoją koronkę, uniosła wysoko i pokazała Maryi. W tym momencie wszyscy
obecni, w geście naśladowania, wzięli swoje różańce do ręki, unieśli je
w górę i zaczęli nimi poruszać w hołdzie dla niewidocznej dla
nich Pięknej Pani. Ta zaś dała Bernadecie znak głową, aby zaczęła odmawiać
Różaniec.
„Gdzie jest twój różaniec?” – porywające w swej prostocie
i zarazem głębi pytanie! Matka Boża zwraca nam przez nie uwagę na prosty
fakt: miej swój różaniec, strzeż go – w torebce, w kieszeni, nie
rozstawaj się z nim! Niech ci towarzyszy, niech przypomina o sercu,
centrum Twojej wiary, a nawet niech cię czasem uwiera” (Bp Piotr Libera).
Drodzy bracia i siostry! Na koniec posłuchajmy jeszcze świadectwa
Teresy, pielęgniarki z Gdańska:
„Był szary
lutowy dzień. Marysia wróciła ze szkoły blada. Mówiła, że w szkole wymiotowała
i że boli ją brzuch. Zawieziono dziecko karetką na sygnale do szpitala.
Natychmiastowa operacja. Lekarz oświadczył rodzicom:
– Trudne
rokowanie, wyrostek pękł, ropa zalała jelita, robiliśmy wszystko, co w naszej
mocy. Będzie ją bronić siła młodości, ma przecież piętnaście lat.
Matka Marysi
zrozumiała dokładnie wypowiedź profesora. Wróciła do domu i odmawiała różaniec.
A gdy kolana zemdlały, usiadła na krześle i dalej się modliła.
Po dwóch
dniach brzuch Marysi był znowu pełen ropy. Znowu płukanie jelit, tym razem
zapalenie otrzewnej! Walka o życie trwała na dwa fronty: pierwszy to lekarze w
szpitalu ze swą wiedzą medyczną i drugi front – matka Marysi w domu i jej
różańcowa modlitwa.
W tym czasie
znajoma pielęgniarka na spalony język dziewczynki wylała ostatnią kroplę wody z
malutkiej buteleczki, a do ręki dała jej różaniec:
– To z
Lourdes – powiedziała.
– Jak
masz siłę, to proś Maryję o zdrowie.
Mijały godziny
długie jak wieczność i ciężkie jak gradowe chmury. Na obchodzie profesor pyta:
– Maryś, ty się modlisz? Masz siłę?
– Nie, ja tylko trzymam różaniec, w domu się za mnie modlą...
– To dobrze.
Marysia
wracała do zdrowia. Różaniec z Lourdes został własnością rodziny. Dziś Marysia
i jej rodzeństwo założyli własne rodziny, mają własne dzieci, ale wszystkie
kłopoty i problemy rozwiązują przez odmawianie różańca”.
Drodzy czciciele Niepokalanej, kochani chorzy, zgromadzeni w Oborskim
Sanktuarium!
Dzięki Różańcowi – uczył św. Maksymilian - "w serca zbolałe
spływa balsam ukojenia, w duszach zrozpaczonych świta znowu promyk
nadziei" (por. POMK 1015).
Pamiętamy naszego umiłowanego Ojca świętego Jana Pawła II, który zawsze
trzymał w swoich dłoniach różaniec, i który powtarzał:
„Wy chorzy i cierpiący, nie wypuszczajcie z rąk różańca”. „Ta
modlitwa jest jeszcze dzisiaj dla bardzo wielu ludzi znakiem i środkiem
nawiązania najbardziej intymnej więzi z Chrystusem. W czasach trudnych, w
udręczeniu, w samotności, w chorobie, w obliczu śmierci człowiek zawsze
znajdował w różańcu pociechę, umocnienie i nowe siły” (2 maja 1987).
Podobnie bł. Stefan Wyszyński zwracając się do chorych mówił: „I choć
wam już może nie dopisują oczy, macie jeszcze w ręku odrobinę czucia, aby
odróżnić ziarenka różańca. Snujcie te ziarenka. To jest największa wasza
pociecha.
Nie jesteście sami, jesteście razem z Maryją, Matką Chrystusową, Świętą
Bożą Rodzicielką, Świętą Bożą Karmicielką. Z Nią nigdy nie będziecie samotni.
Gdy coś was boli, gdy noce takie długie, bez snu, do Niej się zwracajcie, do
tej niebieskiej Lekarki, po ulgę i lekarstwo. Ona wam nigdy nie odmówi pociechy
i da prawdziwą moc radości!
(...) Ileż to bólów moglibyście każdego dnia ułagodzić, odmawiając
częściej Różaniec! Szczególnie gdybyście się modlili i wynagradzali za grzechy
naszej Ojczyzny.
(...) Swoje łzy, cierpienia i modlitwy ofiarujcie ochotnie na ręce
Matki Najświętszej, Królowej Polski i Dziewicy Wspomożycielki. W Jej
niepokalanych dłoniach staną się one potężnym narzędziem wspomagania Kościoła
świętego w jego niełatwej drodze. Przez wasze dobrowolnie ofiarowane cierpienia
i modlitwy wy sami staniecie się prawdziwymi pomocnikami Królowej Polski”.
Drodzy bracia i siostry! Kochani Chorzy!
My także ściskając w dłoniach różańcowe paciorki, wznieśmy z ufnością
nasze oczy i serca ku Maryi i mówmy do Niej za św. Bernadetą z Lourdes: „Moja
dobra Matko, zmiłuj się nade mną; całkowicie oddaję się Tobie, abyś ofiarowała
mnie swojemu drogiemu Synowi, którego pragnę kochać całym sercem. Moja dobra
Matko, spraw, aby moje serce całe płonęło dla Jezusa”. Amen.
o. Piotr Męczyński O.Carm.
|