Drodzy w Sercu
Jezusa, bracia i siostry!
Z każdego ołtarza rozlega się nieustannie Chrystusowe zaproszenie: „Przyjdźcie na Ucztę!”.
Św. Teresa z
Avila, karmelitanka, często spotykała się z Jezusem Eucharystycznym na adoracji
i przyjmowała Go do serca w komunii świętej. Mówiła:
„Niemożliwe jest wątpić, że to On we własnej Osobie”.
Bracia i
Siostry! Ten Chrystus, który dwa tysiące lat temu przebywał z apostołami, który
dotykał i uzdrawiał chorych, pocieszał strapionych, obejmował i błogosławił
dzieci, jest obecny z nami dniem i nocą w tabernakulum ołtarza, i jednoczy się
z nami w komunii świętej.
Dlatego Święta
z Avila podzieliła się z nami taką myślą: „Nie mogę wątpić
w Twą realną obecność w Eucharystii. Obdarzyłeś mnie tak żywą wiarą,
że gdy słyszę jak inni mówią, iż chcieliby żyć, gdy Ty chodziłeś po ziemi,
uśmiecham się, gdyż wiem, że posiadam Cię teraz w Najświętszym Sakramencie
tak samo jak ludzie w tamtym czasie, i dziwię się czegóż jeszcze
można pragnąć”.
Ta Wielka
Święta każe nam zastanowić się nad wielką mądrością i dobrocią Zbawiciela
ukrywającego się pod postacią chleba, modląc się tymi słowami:
„Jakże ja, nędzna grzesznica, tak często Ciebie
obrażająca, śmiałabym zbliżyć się do Ciebie Panie, gdybym ujrzała Cię
w całym Twym majestacie? Ale do Ciebie pod postacią chleba łatwo jest się
zbliżyć, gdyż król ukazujący się w przebraniu nie wymaga tyle zachodu
i ceremonii. Gdybyś się był nie ukrył Panie, któż śmiałby podejść do
Ciebie z taką oziębłością, tak niegodnie, z tyloma wadami?”.
Teresa uczy nas jak mamy z pokorą, wiarą i pełnym miłości oddaniem
zbliżać się do Pana obecnego na ołtarzu w sakramencie Miłości. Własnym
przykładem pociąga i zaprasza do adoracji, do miłosnej rozmowy z Panem, do
trwania sercem przy Jego Sercu.
Święta z Avila uczy: „Chwila Komunii
świętej jest naprawdę tą chwilą najcenniejszą do wejścia w stosunek poufałej
przyjaźni z Bogiem. (…) Gdy przyjąwszy Komunię świętą, macie Pana we własnej
osobie w duszy waszej, starajcie się wtedy zamknąć oczy ciała, a otworzyć oczy
duszy i patrzyć na Niego, jako mieszkającego pośrodku waszego serca”.
Z każdego ołtarza i z każdego tabernakulum rozlega się nieustannie
Chrystusowe zaproszenie: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i
obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Przyjdźcie wy, którzy chorzy, biedni,
zapomniani, pokrzywdzeni jesteście a ja was pocieszę.
„Gdyby ludzie poznali wartość Eucharystii, kierowanie
ruchem przy wejściach do kościołów musiałoby stać się obowiązkiem służb
publicznych” – powie św. Teresa.
Siostra Miriam z Karmelu w Spręcowie, duchowa córka św. Teresy, mówi: „Chciałabym
móc wykrzyczeć całemu światu: nie pozostawiajcie Jezusa samego, Miłość domaga
się obecności - Ona o nią prosi, pozwólcie Jezusowi ukrytemu w Najświętszym
Sakramencie okazać wam cała swoją czułość, cała swoją wielkość ukrytą w takiej
małości. Wtedy również wasze szare życie będzie mogło rozbłysnąć nowym
blaskiem, przemienionym przez Eucharystię”.
Świadkiem wielkiej miłości do Eucharystii i mocy tego Boskiego Pokarmu
stała się portugalska mistyczka, błogosławiona Alexandrina Maria da Costa. Była
ona rówieśniczką dzieci fatimskich. Gdy dowiedziała się o objawieniach marzyła,
aby pojechać do Fatimy. Ale, gdy miała 14 lat, doszło do tragicznego wypadku, którego następstwem był
postępujący paraliż.
Nie mogła już
pomagać matce w prostych domowych pracach. Nie była w stanie chodzić na Mszę
Świętą i z dnia na dzień miała coraz mniej sił, aby wstać z łóżka. Ale nie
tylko niemoc fizyczna sprawiała jej ból – gorsze były nękania, które przeżywała
w swej duszy.
Zły duch
próbował ją zniechęcać, podsuwając niepewność, bunt i rozczarowanie. Te
podszepty raniły jej duszę, ale przezwyciężała je, intensyfikując swoją
modlitwę.
Pewnego dnia
usłyszała w swym sercu głos, który rozjaśnił jej wszystko. Jezus powiedział:
„Dotrzymuj Mi
towarzystwa w Najświętszym Sakramencie. Pozostaję w tabernakulum w dzień i w
nocy, czekając, by obdarzyć miłością i łaską wszystkich tych, którzy Mnie
odwiedzą. Ale nie ma ich wielu. Jestem tak opuszczony, samotny i obrażany…
Wielu ludzi nie wierzy w Moje istnienie i w to, że mieszkam w tabernakulum. (…)
Inni zaś wierzą, ale nie kochają Mnie i nie odwiedzają. Zachowują się tak,
jakby Mnie tam nie było. (…) Wybrałem ciebie, byś dotrzymywała Mi towarzystwa w
tym małym azylu”.
To był dla
Alexandriny decydujący moment. Zrozumiała, że uzdrowienie nie jest
najważniejsze, lecz najistotniejsze jest to, by niezależnie od warunków –
zawsze pełnić Bożą wolę, odpowiadając swoim „tak” na pragnienia Jezusa wobec
siebie.
„Jezu –
powiedziała pewnego dnia w modlitwie — złóż mnie wraz z Tobą w ofierze
Przedwiecznemu Ojcu w tych samych intencjach, dla których Ty sam siebie
ofiarujesz. (…) Pragnę spędzać wszystkie chwile mego życia, nieustannie, w
dzień i w nocy, radosna czy smutna, samotnie czy w towarzystwie – cały czas
pocieszając Cię, adorując, miłując, wysławiając i oddając Ci chwałę. (…) Niech
nie będzie już nigdzie na świecie ani jednego tabernakulum, ani jednego
miejsca, w którym mieszkasz w sposób sakramentalny, gdzie teraz – i od dziś na
zawsze – nie słyszano by: Jezu, kocham Cię! Jezu, jestem cała Twoja! Jestem
Twoją ofiarą, ofiarą Eucharystii, oliwną lampką Twoich więzień miłości. (…)
Matko Jezusa i
moja Matko, wysłuchaj mojej modlitwy: poświęcam Ci moje ciało i moje serce.
Oczyść je, Matko Przenajświętsza, i napełnij Twoją miłością. Umieść blisko
Jezusa ukrytego w tabernakulach, ażebym służyła Mu za lampkę aż do końca
świata”…
Odtąd godziny
choroby upływały Alexandrinie na duchowym pielgrzymowaniu do tabernakulów, na
przebywaniu u stóp Jezusa. On zapewniał ją:
„Jak Maria
wybrałaś najlepszą część.
Wybrałaś miłość do Mnie w tabernakulum, gdzie możesz kontemplować Mnie oczami
nie ciała, lecz duszy. Jestem tam prawdziwie obecny: Ciałem, Krwią, Duszą i
Bóstwem – tak jak w niebie”…
Siłą
Alexandriny we wszystkich cierpieniach była codzienna Komunia św. Jezus
Eucharystyczny był jej największą pociechą.
Do końca życia, to jest przez okres kolejnych trzydziestu lat,
pozostała przykuta do łóżka.
W czasie jednej z wizji usłyszała słowa Jezusa: "Jesteś wybranym
przeze Mnie tabernakulum, abym mógł w nim mieszkać i wypocząć. Chcę zaspokoić
twój głód do mojego Sakramentu miłości. Jesteś jak kanał, przez który
przejdą łaski, jakich chcę udzielić duszom. Poprzez ten kanał dusze
przyjdą do mnie. Posługuję się tobą, aby wiele dusz przyszło do mnie.
Twoje pośrednictwo pobudzi liczne dusze do umiłowania mnie w Najświętszej
Eucharystii".
27 marca 1942 r. chora zawołała do Jezusa: Moja Miłości Eucharystyczna,
nie mogę bez Ciebie żyć! O Jezu, przemień mnie w Twoją Eucharystię! (...)
Wgłębi duszy usłyszała odpowiedź: Nic już nie będziesz jadła na ziemi. Twoim
pokarmem będzie Moje Ciało. Otrzymasz tę laskę, kiedy zjednoczę Swoje Serce z
twoim”.
Od tego dnia Komunia św. stała się jedynym pokarmem Alexandriny.
12 kwietnia 1954 roku, w 12 rocznicę trwającego nadal postu,
usłyszała słowa Jezusa: "Córko, umieściłem cię w świecie i sprawiłem,
że karmisz się jedynie Mną, aby udowodnić światu, co może Eucharystia,
czym jest Moje życie w duszach: światłem i zbawieniem ludzkości".
Drodzy bracia i siostry, jak wiele mówi nam to świadectwo młodej
portugalskiej mistyczki. Niech dla każdego z nas Eucharystia stanie się mocą i
radością w trudach ziemskiej wędrówki śladami Jezusa na szczyt Bożej Chwały oraz
zapowiedzią wieczystej uczty miłości przygotowanej dla nas przez Boskiego Odkupiciela.
Do tego zachęca nas bł. ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. Faustyny,
gdy mówi:
„Z wiarą,
ufnością, miłością i pokorą, z radością i pragnieniem zbliżać się będę do Stołu
Pańskiego, do stolicy łaski i źródła Miłosierdzia. Uznam siebie za proch pod
stopami Króla zasiadającego na tronie mego serca”.
Drodzy bracia i siostry! Kochani Chorzy zgromadzeni w Domu Matki
Bolesnej!
Zmartwychwstały Pan obecny w Sakramencie Miłości zwraca ku nam swoje
oblicze i woła: „Przyjdźcie na Ucztę!”.
Gdy otwartym sercem przyjmiemy to zaproszenie i z wiarą przyjdziemy do
Niego, obmyci wpierw wodą miłosierdzia w sakramencie spowiedzi i okryci
chrzcielną szatą łaski uświęcającej – wtedy także i my zostaniemy duchowo i
fizycznie pokrzepieni tym Niebieskim Pokarmem Jego Paschy, a stając w obliczu
największych nawet pokus, prób wiary, cierpień i trudności będziemy mogli
powtórzyć za psalmistą: „Pan jest moim pasterzem. (…) Chociażbym przechodził
przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”.
Przypomina o tym Święty Papież Jan Paweł II gdy mówi: „Ten, kto
przystępuje do Komunii świętej, otrzymuje duchową siłę, potrzebną do tego, by
stawić czoło wszystkim trudnościom i próbom”.
Pewnego dnia Pan Jezus powiedział do chorej na gruźlicę i znoszącej
udręki duchowe siostry Faustyny: „Wiedz, że tę siłę, którą masz w sobie do
znoszenia cierpień, musisz zawdzięczać częstej Komunii św., a więc przychodź
często do tego źródła miłosierdzia i czerp naczyniem ufności cokolwiek ci
potrzeba”.
Święty Paweł jakby na potwierdzenie tych słów Zbawiciela, powie dzisiaj
do nas: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.
Faustyna pisze: „Widzę się tak
słaba, że gdyby nie Komunia Święta upadałabym ustawicznie; jedno mnie tylko
trzyma, to jest Komunia Święta, z niej czerpię siłę, w niej moja moc. (…) Jezus
utajony w Hostii jest mi wszystkim. Z tabernakulum czerpię siłę i moc, odwagę i
światło; tu w chwilach udręki szukam ukojenia” (Dz 1037).
Wielu chorych
czeka z tęsknotą na kapłana w szpitalu czy też w swoim domu, aby ten
przyszedł z Komunią świętą. Ta porcja Bożej energii, to siła potrzebna, aby na
nowo wziąć swój krzyż i iść wiernie za Jezusem, mając Go w swoim sercu.
Ks. Adam z Raby Wyżnej dzieli się z nami pięknym świadectwem:
Pod koniec
2009 roku „nastąpiło znaczne pogorszenie stanu mojego zdrowia. Nasiliły się
dotychczasowe objawy choroby, na którą zapadłem jeszcze przed święceniami. Mój
organizm wykańczała wysoka gorączka, dochodząca nieraz do 400 C. Trwało to
prawie pół roku. Zdecydowaną większość tego czasu spędziłem w szpitalu. Z
późniejszej relacji lekarzy dowiedziałem się, że było kilka takich momentów,
kiedy spodziewali się najgorszego.
Najwspanialszy
dar, jaki dał mi Jezus w tym czasie, to fakt, że ani jednego dnia nie opuściłem
odprawiania Mszy Świętej!!! Na stoliku przy łóżku szpitalnym, często z wysoką
gorączką i bardzo osłabiony, ale codziennie, codziennie wypełniałem ten
najważniejszy obowiązek, a zarazem największy przywilej powołania kapłańskiego.
Codziennie przeżywałem mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, uobecniające
się w Eucharystii, sam otoczony i zanurzony w świecie ludzkiego cierpienia.
W Eucharystii
ofiarowałem Bogu wszystkich pacjentów, wspaniałych lekarzy, którzy z
największym zaangażowaniem walczyli o moje zdrowie, a nawet życie i cały
personel szpitala oraz moich bliskich i przyjaciół.
Codziennie w
Komunii świętej przyjmowałem Chrystusa do mojego serca, a On napełniał mnie
bezmiarem swojej miłości i miłosierdzia, pokoju i mocy. Prowadził mnie za rękę,
podtrzymywał swoją prawicą. Wtedy czułem, jak Jezus w sposób dosłowny realizuje
to, o czym mówi Psalm 23: „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się
nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną. Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą”.
Jezus czuwający przy mnie w dzień i w nocy dawał mi siłę, pociechę i wsparcie.
Zaświadczam, że w żadnym wcześniejszym okresie mojego życia nie doświadczyłem
tak mocno miłości Jezusa, jak w czasie tej ciężkiej choroby”.
Drodzy bracia i siostry! Kochani chorzy!
W Eucharystii spotykamy "najbardziej współczującego lekarza,
który przychodzi, by leczyć wszystkie nasze choroby, słabości i rany. Z jakąż
ufnością powinniśmy zwracać się ku Niemu!" (bł. Bolesława Lament).
Z głębi swej wiary w uzdrawiającą moc Eucharystii św. Jan Chryzostom
tak przemawiał do wiernych: „Przybliżając się do Eucharystii, niech każdy
przystąpi ze swoją chorobą, ponieważ dostąpić tu możemy także uzdrowienia
ciała”.
Błogosławiony Ks. Michał Sopoćko mówi:
„Niewiasta
cierpiąca na krwotok była pewna, że zostanie uzdrowiona, skoro się tylko
dotknie brzegu szaty Zbawiciela. Cóż dopiero, gdy się nie tylko szaty dotykamy,
ale godnie przyjmujemy Ciało i Krew Pana Jezusa”.
Św. Ojciec Pio
mówił: „Pan Bóg w Eucharystii składa nam pocałunki miłości. Zatem przyjmujmy z
wielką wiarą i miłością Komunię Świętą”.
„Dziękuję Ci, Jezu, za tych wszystkich, których
przytulasz do swojego Serca. – modlił się o. Józef Kozłowski, zmarły przed
laty charyzmatyczny jezuita z Łodzi, rozmiłowany w Eucharystii. (...) Dziękuję, że pochylasz się nad każdym człowiekiem doświadczonym cierpieniem
i zgnębionym na duchu. Dziękuję, że bierzesz na siebie wszystkie nasze choroby.
Dziękuję, że dźwigasz nasze boleści i pokrzepiasz nasze siły mocą Twojego Ciała
i Twojej Krwi”.
A zatem, Najmilsi, zbliżmy się dzisiaj z ufnością do ołtarza
Chrystusowej Ofiary, rozpoznajmy Święte Oblicze Zmartwychwstałego Pana obecnego
w pokorze konsekrowanej Hostii, przyjmijmy Chleb Życia i powiedzmy: «Oto
nasz Bóg, Ten, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego
zbawienia!».
Nasz wielki
rodak św. Jan Paweł II uczy: „Komunia eucharystyczna została nam dana,
abyśmy „nasycili się” Bogiem na tej ziemi, w oczekiwaniu na pełne zaspokojenie
w niebie”.
„Eucharystia kieruje do ostatecznego celu, jest
przedsmakiem pełni radości obiecanej przez Chrystusa; w pewnym sensie jest
antycypacją Raju – w niej otrzymujemy zadatek przyszłej chwały”.
Wymownie przypominają o tym słowa samego Jezusa skierowane do siostry
Faustyny:
Dziś (…) chcę
ci powiedzieć, że to życie wiekuiste musi się już tu na ziemi zapoczątkować
przez Komunię świętą. Każda Komunia święta czyni cię zdolniejszą do obcowania
przez całą wieczność z Bogiem (Dz 1810).
Drodzy bracia i siostry, zgromadzeni na Świętej Uczcie w Oborskim
Wieczerniku! Umocnieni Chlebem Życia podążajmy wierni Chrystusowi i Jego
Ewangelii przez ojczyznę ziemską do ojczyzny niebieskiej.
Chrystus, którego przyjmujemy w komunii świętej, odwalił już grobowy
kamień, a w dniu ostatecznym „zedrze (…) zasłonę, zapuszczoną na twarzy
wszystkich ludów, i całun, który okrywa wszystkie narody. Raz na zawsze
zniszczy śmierć (…) otrze łzy z każdego oblicza, bo Pan przyrzekł: „Kto spożywa
Moje Ciało i pije Moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu
ostatecznym”.
Dla tych,
którzy w czasie Uczty Eucharystycznej zapraszają Go do swojego serca w Komunii
świętej, Bóg przygotował cudowną, wieczną ucztę na wysokiej górze czyli w
Niebie. Tam już nie będzie śmierci, cierpienia i łez.
Eucharystia, często przyjmowana i przyjęta przed śmiercią jako Wiatyk ,
jest – według definicji św. Ignacego z Antiochii – „lekarstwem
nieśmiertelności, antidotum na śmierć”, sakramentem przejścia ze śmierci do
życia, z tego świata do Ojca, który czeka na wszystkich w niebieskiej
Jerozolimie.
Przykładem
może być dla nas chory na białaczkę 15 – letni Carlo Acutis z Włoch, pierwszy
błogosławiony z własnym kontem na Facebooku, który mówił: „Eucharystia jest
moją autostradą do nieba”.
Za każdym
razem, kiedy przyjmował komunię świętą modlił się: „Jezu, rozgość się w moim
sercu! Potraktuj je jako swój dom!”.
Słabo wierząca
mama Carla, pod wpływem wielkiej miłości syna do Pana Jezusa Eucharystycznego
stała się gorliwą katoliczką. Zaczęła studiować zaocznie teologię, zrozumiała
znaczenie sakramentów i odkryła w Eucharystii prawdziwą obecność
Boga. Carlo potrafił wymodlić nawrócenie dla ludzi, którzy od 50 lat nie
chodzili do kościoła i nie spowiadali się.
Matka Carla przywołuje
słowa swego błogosławionego syna, że „gdyby ludzie naprawdę rozumieli znaczenie
Eucharystii, kościoły byłyby tak pełne, że trudno byłoby dostać się do środka”.
Carlo
powiedział, że mamy więcej szczęścia niż ci ludzie, którzy 2000 lat temu żyli
obok Jezusa, kiedy był na ziemi w Palestynie i chodził po ulicach miasteczek.
Tak, ludzie mogli Go zobaczyć i może z Nim porozmawiać, ale nie było to takie
proste, ponieważ Jezusa często otaczały rzesze uczniów. My mamy więcej
szczęścia, bo możemy w każdej chwili nawiedzić tabernakulum w kościele koło
naszego domu i być blisko Jezusa.
Młody Carlo
zdaje się dzisiaj prowadzić nas z radością do stóp tabernakulum, do Serca
Zbawiciela obecnego z nami i dla nas w pokorze Świętej Hostii, zachęca do
częstej komunii świętej i mówi do każdego z nas: „Im więcej Eucharystii
otrzymujemy, tym bardziej stajemy się podobni do Jezusa, aby na ziemi mieć
przedsmak nieba”.
Drodzy Moi!
Kochani Chorzy!
„Niech Ojciec
naszego Pana Jezusa Chrystusa przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy
wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania”.
Jezus
Zmartwychwstały przychodzi do nas pod osłoną świętej Hostii, prawdziwie obecny
w sakramencie Miłości. „Jeżeli wspólnie z
Nim cierpimy, to wspólnie też będziemy przebywać w chwale”.
Panie Jezu,
Niebieski lekarzy naszych dusz i ciał obecny w Eucharystycznym Chlebie, „niech
Twoja ręka spocznie na tej górze”, na wszystkich chorych, których zgromadziłeś
dzisiaj na Świętej Uczcie w Oborskim Wieczerniku i na tych, których w ufnej
modlitwie składamy u Twoich stóp i zawierzamy Twemu Sercu.
O Jezu! Najświętszy
Odkupicielu, obecny w sakramencie Miłości, Boska Manno umacniająca nas w drodze
do niebieskiej ojczyzny, przyjmij dzisiaj nasze uwielbienie i dziękczynienie.
Tobie, Synu Boży razem z Ojcem i Duchem Świętym wszelka cześć i chwała
na wieki wieków. Amen.
o. Piotr
Męczyński O.Carm.
Obory, 11
października 2026 r.
|