11.10.2026
„Przyjdźcie na Ucztę!”


Drodzy w Sercu Jezusa, bracia i siostry!

Z każdego ołtarza rozlega się nieustannie Chrystusowe zaproszenie: „Przyjdźcie na Ucztę!”.

Św. Teresa z Avila, karmelitanka, często spotykała się z Jezusem Eucharystycznym na adoracji i przyjmowała Go do serca w komunii świętej. Mówiła: „Niemożliwe jest wątpić, że to On we własnej Osobie”.

Bracia i Siostry! Ten Chrystus, który dwa tysiące lat temu przebywał z apostołami, który dotykał i uzdrawiał chorych, pocieszał strapionych, obejmował i błogosławił dzieci, jest obecny z nami dniem i nocą w tabernakulum ołtarza, i jednoczy się z nami w komunii świętej.

Dlatego Święta z Avila podzieliła się z nami taką myślą: „Nie mogę wątpić w Twą realną obecność w Eucharystii. Obdarzyłeś mnie tak żywą wiarą, że gdy słyszę jak inni mówią, iż chcieliby żyć, gdy Ty chodziłeś po ziemi, uśmiecham się, gdyż wiem, że posiadam Cię teraz w Najświętszym Sakramencie tak samo jak ludzie w tamtym czasie, i dziwię się czegóż jeszcze można pragnąć”.

Ta Wielka Święta każe nam zastanowić się nad wielką mądrością i dobrocią Zbawiciela ukrywającego się pod postacią chleba, modląc się tymi słowami:

„Jakże ja, nędzna grzesznica, tak często Ciebie obrażająca, śmiałabym zbliżyć się do Ciebie Panie, gdybym ujrzała Cię w całym Twym majestacie? Ale do Ciebie pod postacią chleba łatwo jest się zbliżyć, gdyż król ukazujący się w przebraniu nie wymaga tyle zachodu i ceremonii. Gdybyś się był nie ukrył Panie, któż śmiałby podejść do Ciebie z taką oziębłością, tak niegodnie, z tyloma wadami?”.

Teresa uczy nas jak mamy z pokorą, wiarą i pełnym miłości oddaniem zbliżać się do Pana obecnego na ołtarzu w sakramencie Miłości. Własnym przykładem pociąga i zaprasza do adoracji, do miłosnej rozmowy z Panem, do trwania sercem przy Jego Sercu.

Święta z Avila uczy: „Chwila Komunii świętej jest naprawdę tą chwilą najcenniejszą do wejścia w stosunek poufałej przyjaźni z Bogiem. (…) Gdy przyjąwszy Komunię świętą, macie Pana we własnej osobie w duszy waszej, starajcie się wtedy zamknąć oczy ciała, a otworzyć oczy duszy i patrzyć na Niego, jako mieszkającego pośrodku waszego serca”.

Z każdego ołtarza i z każdego tabernakulum rozlega się nieustannie Chrystusowe zaproszenie: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Przyjdźcie wy, którzy chorzy, biedni, zapomniani, pokrzywdzeni jesteście a ja was pocieszę.

„Gdyby ludzie poznali wartość Eucharystii, kierowanie ruchem przy wejściach do kościołów musiałoby stać się obowiązkiem służb publicznych” – powie św. Teresa.

Siostra Miriam z Karmelu w Spręcowie, duchowa córka św. Teresy, mówi: „Chciałabym móc wykrzyczeć całemu światu: nie pozostawiajcie Jezusa samego, Miłość domaga się obecności - Ona o nią prosi, pozwólcie Jezusowi ukrytemu w Najświętszym Sakramencie okazać wam cała swoją czułość, cała swoją wielkość ukrytą w takiej małości. Wtedy również wasze szare życie będzie mogło rozbłysnąć nowym blaskiem, przemienionym przez Eucharystię”.

Świadkiem wielkiej miłości do Eucharystii i mocy tego Boskiego Pokarmu stała się portugalska mistyczka, błogosławiona Alexandrina Maria da Costa. Była ona rówieśniczką dzieci fatimskich. Gdy dowiedziała się o objawieniach marzyła, aby pojechać do Fatimy. Ale, gdy miała 14 lat, doszło do tragicznego wypadku, którego następstwem był postępujący paraliż.

Nie mogła już pomagać matce w prostych domowych pracach. Nie była w stanie chodzić na Mszę Świętą i z dnia na dzień miała coraz mniej sił, aby wstać z łóżka. Ale nie tylko niemoc fizyczna sprawiała jej ból – gorsze były nękania, które przeżywała w swej duszy.

Zły duch próbował ją zniechęcać, podsuwając niepewność, bunt i rozczarowanie. Te podszepty raniły jej duszę, ale przezwyciężała je, intensyfikując swoją modlitwę.

Pewnego dnia usłyszała w swym sercu głos, który rozjaśnił jej wszystko. Jezus powiedział:

„Dotrzymuj Mi towarzystwa w Najświętszym Sakramencie. Pozostaję w tabernakulum w dzień i w nocy, czekając, by obdarzyć miłością i łaską wszystkich tych, którzy Mnie odwiedzą. Ale nie ma ich wielu. Jestem tak opuszczony, samotny i obrażany… Wielu ludzi nie wierzy w Moje istnienie i w to, że mieszkam w tabernakulum. (…) Inni zaś wierzą, ale nie kochają Mnie i nie odwiedzają. Zachowują się tak, jakby Mnie tam nie było. (…) Wybrałem ciebie, byś dotrzymywała Mi towarzystwa w tym małym azylu”.

To był dla Alexandriny decydujący moment. Zrozumiała, że uzdrowienie nie jest najważniejsze, lecz najistotniejsze jest to, by niezależnie od warunków – zawsze pełnić Bożą wolę, odpowiadając swoim „tak” na pragnienia Jezusa wobec siebie.

„Jezu – powiedziała pewnego dnia w modlitwie — złóż mnie wraz z Tobą w ofierze Przedwiecznemu Ojcu w tych samych intencjach, dla których Ty sam siebie ofiarujesz. (…) Pragnę spędzać wszystkie chwile mego życia, nieustannie, w dzień i w nocy, radosna czy smutna, samotnie czy w towarzystwie – cały czas pocieszając Cię, adorując, miłując, wysławiając i oddając Ci chwałę. (…) Niech nie będzie już nigdzie na świecie ani jednego tabernakulum, ani jednego miejsca, w którym mieszkasz w sposób sakramentalny, gdzie teraz – i od dziś na zawsze – nie słyszano by: Jezu, kocham Cię! Jezu, jestem cała Twoja! Jestem Twoją ofiarą, ofiarą Eucharystii, oliwną lampką Twoich więzień miłości. (…)

Matko Jezusa i moja Matko, wysłuchaj mojej modlitwy: poświęcam Ci moje ciało i moje serce. Oczyść je, Matko Przenajświętsza, i napełnij Twoją miłością. Umieść blisko Jezusa ukrytego w tabernakulach, ażebym służyła Mu za lampkę aż do końca świata”…

Odtąd godziny choroby upływały Alexandrinie na duchowym pielgrzymowaniu do tabernakulów, na przebywaniu u stóp Jezusa. On zapewniał ją:

„Jak Maria wybrałaś najlepszą część.
Wybrałaś miłość do Mnie w tabernakulum, gdzie możesz kontemplować Mnie oczami nie ciała, lecz duszy. Jestem tam prawdziwie obecny: Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem – tak jak w niebie”…

Siłą Alexandriny we wszystkich cierpieniach była codzienna Komunia św. Jezus Eucharystyczny był jej największą pociechą.

Do końca życia, to jest przez okres kolejnych trzydziestu lat, pozostała przykuta do łóżka.

W cza­sie jednej z wiz­ji usły­sza­ła sło­wa Je­zu­sa: "Jes­teś wy­bra­nym prze­ze Mnie ta­ber­na­ku­lum, abym mógł w nim miesz­kać i wy­po­cząć. Chcę za­spo­ko­ić twój głód do mo­je­go Sa­kra­men­tu mi­łoś­ci. Jes­teś jak ka­nał, przez któ­ry przej­dą łas­ki, ja­kich chcę udzie­lić du­szom. Po­przez ten ka­nał du­sze przyj­dą do mnie. Po­słu­gu­ję się to­bą, aby wie­le dusz przysz­ło do mnie. Two­je po­śred­nic­two po­budzi licz­ne du­sze do umi­ło­wa­nia mnie w Naj­święt­szej Eu­cha­rys­tii".

27 marca 1942 r. chora zawołała do Jezusa: Moja Miłości Eucharystyczna, nie mogę bez Ciebie żyć! O Jezu, przemień mnie w Twoją Eucharystię! (...) Wgłębi duszy usłyszała odpowiedź: Nic już nie będziesz jadła na ziemi. Twoim pokarmem będzie Moje Ciało. Otrzymasz tę laskę, kiedy zjednoczę Swoje Serce z twoim”.

Od tego dnia Komunia św. stała się jedynym pokarmem Alexandriny.

12 kwiet­nia 1954 roku, w 12 rocz­ni­cę trwa­ją­ce­go na­dal po­stu, usły­sza­ła sło­wa Je­zu­sa: "Cór­ko, umieś­ciłem cię w świe­cie i spra­wi­łem, że kar­misz się je­dy­nie Mną, aby udo­wod­nić świa­tu, co mo­że Eu­cha­rys­tia, czym jest Mo­je ży­cie w du­szach: świa­tłem i zba­wie­niem ludz­koś­ci".

Drodzy bracia i siostry, jak wiele mówi nam to świadectwo młodej portugalskiej mistyczki. Niech dla każdego z nas Eucharystia stanie się mocą i radością w trudach ziemskiej wędrówki śladami Jezusa na szczyt Bożej Chwały oraz zapowiedzią wieczystej uczty miłości przygotowanej dla nas przez Boskiego Odkupiciela.

Do tego zachęca nas bł. ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. Faustyny, gdy mówi:

„Z wiarą, ufnością, miłością i pokorą, z radością i pragnieniem zbliżać się będę do Stołu Pańskiego, do stolicy łaski i źródła Miłosierdzia. Uznam siebie za proch pod stopami Króla zasiadającego na tronie mego serca”.

Drodzy bracia i siostry! Kochani Chorzy zgromadzeni w Domu Matki Bolesnej!

Zmartwychwstały Pan obecny w Sakramencie Miłości zwraca ku nam swoje oblicze i woła: „Przyjdźcie na Ucztę!”.

Gdy otwartym sercem przyjmiemy to zaproszenie i z wiarą przyjdziemy do Niego, obmyci wpierw wodą miłosierdzia w sakramencie spowiedzi i okryci chrzcielną szatą łaski uświęcającej – wtedy także i my zostaniemy duchowo i fizycznie pokrzepieni tym Niebieskim Pokarmem Jego Paschy, a stając w obliczu największych nawet pokus, prób wiary, cierpień i trudności będziemy mogli powtórzyć za psalmistą: „Pan jest moim pasterzem. (…) Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”.

Przypomina o tym Święty Papież Jan Paweł II gdy mówi: „Ten, kto przystępuje do Komunii świętej, otrzymuje duchową siłę, potrzebną do tego, by stawić czoło wszystkim trudnościom i próbom”.

Pewnego dnia Pan Jezus powiedział do chorej na gruźlicę i znoszącej udręki duchowe siostry Faustyny: „Wiedz, że tę siłę, którą masz w sobie do znoszenia cierpień, musisz zawdzięczać częstej Komunii św., a więc przychodź często do tego źródła miłosierdzia i czerp naczyniem ufności cokolwiek ci potrzeba”.

Święty Paweł jakby na potwierdzenie tych słów Zbawiciela, powie dzisiaj do nas: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.

Faustyna pisze: „Widzę się tak słaba, że gdyby nie Komunia Święta upadałabym ustawicznie; jedno mnie tylko trzyma, to jest Komunia Święta, z niej czerpię siłę, w niej moja moc. (…) Jezus utajony w Hostii jest mi wszystkim. Z tabernakulum czerpię siłę i moc, odwagę i światło; tu w chwilach udręki szukam ukojenia” (Dz 1037).

Wielu chorych czeka z tęsknotą na kapłana w szpitalu czy też w swoim domu, aby ten przyszedł z Komunią świętą. Ta porcja Bożej energii, to siła potrzebna, aby na nowo wziąć swój krzyż i iść wiernie za Jezusem, mając Go w swoim sercu.

Ks. Adam z Raby Wyżnej dzieli się z nami pięknym świadectwem:

Pod koniec 2009 roku „nastąpiło znaczne pogorszenie stanu mojego zdrowia. Nasiliły się dotychczasowe objawy choroby, na którą zapadłem jeszcze przed święceniami. Mój organizm wykańczała wysoka gorączka, dochodząca nieraz do 400 C. Trwało to prawie pół roku. Zdecydowaną większość tego czasu spędziłem w szpitalu. Z późniejszej relacji lekarzy dowiedziałem się, że było kilka takich momentów, kiedy spodziewali się najgorszego.

Najwspanialszy dar, jaki dał mi Jezus w tym czasie, to fakt, że ani jednego dnia nie opuściłem odprawiania Mszy Świętej!!! Na stoliku przy łóżku szpitalnym, często z wysoką gorączką i bardzo osłabiony, ale codziennie, codziennie wypełniałem ten najważniejszy obowiązek, a zarazem największy przywilej powołania kapłańskiego. Codziennie przeżywałem mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, uobecniające się w Eucharystii, sam otoczony i zanurzony w świecie ludzkiego cierpienia.

W Eucharystii ofiarowałem Bogu wszystkich pacjentów, wspaniałych lekarzy, którzy z największym zaangażowaniem walczyli o moje zdrowie, a nawet życie i cały personel szpitala oraz moich bliskich i przyjaciół.

Codziennie w Komunii świętej przyjmowałem Chrystusa do mojego serca, a On napełniał mnie bezmiarem swojej miłości i miłosierdzia, pokoju i mocy. Prowadził mnie za rękę, podtrzymywał swoją prawicą. Wtedy czułem, jak Jezus w sposób dosłowny realizuje to, o czym mówi Psalm 23: „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną. Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą”. Jezus czuwający przy mnie w dzień i w nocy dawał mi siłę, pociechę i wsparcie. Zaświadczam, że w żadnym wcześniejszym okresie mojego życia nie doświadczyłem tak mocno miłości Jezusa, jak w czasie tej ciężkiej choroby”.

Drodzy bracia i siostry! Kochani chorzy!

W Eucharystii spotykamy "najbardziej współczującego lekarza, który przychodzi, by leczyć wszystkie nasze choroby, słabości i rany. Z jakąż ufnością powinniśmy zwracać się ku Niemu!" (bł. Bolesława Lament).

Z głębi swej wiary w uzdrawiającą moc Eucharystii św. Jan Chryzostom tak przemawiał do wiernych: „Przybliżając się do Eucharystii, niech każdy przystąpi ze swoją chorobą, ponieważ dostąpić tu możemy także uzdrowienia ciała”.

Błogosławiony Ks. Michał Sopoćko mówi:

„Niewiasta cierpiąca na krwotok była pewna, że zostanie uzdrowiona, skoro się tylko dotknie brzegu szaty Zbawiciela. Cóż dopiero, gdy się nie tylko szaty dotykamy, ale godnie przyjmujemy Ciało i Krew Pana Jezusa”.

Św. Ojciec Pio mówił: „Pan Bóg w Eucharystii składa nam pocałunki miłości. Zatem przyjmujmy z wielką wiarą i miłością Komunię Świętą”.

„Dziękuję Ci, Jezu, za tych wszystkich, których przytulasz do swojego Serca. – modlił się o. Józef Kozłowski, zmarły przed laty charyzmatyczny jezuita z Łodzi, rozmiłowany w Eucharystii. (...) Dziękuję, że pochylasz się nad każdym człowiekiem doświadczonym cierpieniem i zgnębionym na duchu. Dziękuję, że bierzesz na siebie wszystkie nasze choroby. Dziękuję, że dźwigasz nasze boleści i pokrzepiasz nasze siły mocą Twojego Ciała i Twojej Krwi”.

A zatem, Najmilsi, zbliżmy się dzisiaj z ufnością do ołtarza Chrystusowej Ofiary, rozpoznajmy Święte Oblicze Zmartwychwstałego Pana obecnego w pokorze konsekrowanej Hostii, przyjmijmy Chleb Życia i powiedzmy: «Oto nasz Bóg, Ten, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia!».

Nasz wielki rodak św. Jan Paweł II uczy: „Komunia eucharystyczna została nam dana, abyśmy „nasycili się” Bogiem na tej ziemi, w oczekiwaniu na pełne zaspokojenie w niebie”.

„Eucharystia kieruje do ostatecznego celu, jest przedsmakiem pełni radości obiecanej przez Chrystusa; w pewnym sensie jest antycypacją Raju – w niej otrzymujemy zadatek przyszłej chwały”.

Wymownie przypominają o tym słowa samego Jezusa skierowane do siostry Faustyny:

Dziś (…) chcę ci powiedzieć, że to życie wiekuiste musi się już tu na ziemi zapoczątkować przez Komunię świętą. Każda Komunia święta czyni cię zdolniejszą do obcowania przez całą wieczność z Bogiem (Dz 1810).

Drodzy bracia i siostry, zgromadzeni na Świętej Uczcie w Oborskim Wieczerniku! Umocnieni Chlebem Życia podążajmy wierni Chrystusowi i Jego Ewangelii przez ojczyznę ziemską do ojczyzny niebieskiej.

Chrystus, którego przyjmujemy w komunii świętej, odwalił już grobowy kamień, a w dniu ostatecznym „zedrze (…) zasłonę, zapuszczoną na twarzy wszystkich ludów, i całun, który okrywa wszystkie narody. Raz na zawsze zniszczy śmierć (…) otrze łzy z każdego oblicza, bo Pan przyrzekł: „Kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”.

Dla tych, którzy w czasie Uczty Eucharystycznej zapraszają Go do swojego serca w Komunii świętej, Bóg przygotował cudowną, wieczną ucztę na wysokiej górze czyli w Niebie. Tam już nie będzie śmierci, cierpienia i łez.

Eucharystia, często przyjmowana i przyjęta przed śmiercią jako Wiatyk , jest – według definicji św. Ignacego z Antiochii – „lekarstwem nieśmiertelności, antidotum na śmierć”, sakramentem przejścia ze śmierci do życia, z tego świata do Ojca, który czeka na wszystkich w niebieskiej Jerozolimie.

Przykładem może być dla nas chory na białaczkę 15 – letni Carlo Acutis z Włoch, pierwszy błogosławiony z własnym kontem na Facebooku, który mówił: „Eucharystia jest moją autostradą do nieba”.

Za każdym razem, kiedy przyjmował komunię świętą modlił się: „Jezu, rozgość się w moim sercu! Potraktuj je jako swój dom!”.

Słabo wierząca mama Carla, pod wpływem wielkiej miłości syna do Pana Jezusa Eucharystycznego stała się gorliwą katoliczką. Zaczęła studiować zaocznie teologię, zrozumiała znaczenie sakramentów i odkryła w Eucharystii prawdziwą obecność Boga. Carlo potrafił wymodlić nawrócenie dla ludzi, którzy od 50 lat nie chodzili do kościoła i nie spowiadali się.

Matka Carla przywołuje słowa swego błogosławionego syna, że „gdyby ludzie naprawdę rozumieli znaczenie Eucharystii, kościoły byłyby tak pełne, że trudno byłoby dostać się do środka”.

Carlo powiedział, że mamy więcej szczęścia niż ci ludzie, którzy 2000 lat temu żyli obok Jezusa, kiedy był na ziemi w Palestynie i chodził po ulicach miasteczek. Tak, ludzie mogli Go zobaczyć i może z Nim porozmawiać, ale nie było to takie proste, ponieważ Jezusa często otaczały rzesze uczniów. My mamy więcej szczęścia, bo możemy w każdej chwili nawiedzić tabernakulum w kościele koło naszego domu i być blisko Jezusa.

Młody Carlo zdaje się dzisiaj prowadzić nas z radością do stóp tabernakulum, do Serca Zbawiciela obecnego z nami i dla nas w pokorze Świętej Hostii, zachęca do częstej komunii świętej i mówi do każdego z nas: „Im więcej Eucharystii otrzymujemy, tym bardziej stajemy się podobni do Jezusa, aby na ziemi mieć przedsmak nieba”.

Drodzy Moi! Kochani Chorzy!

„Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania”.

Jezus Zmartwychwstały przychodzi do nas pod osłoną świętej Hostii, prawdziwie obecny w sakramencie Miłości. „Jeżeli wspólnie z Nim cierpimy, to wspólnie też będziemy przebywać w chwale”.

Panie Jezu, Niebieski lekarzy naszych dusz i ciał obecny w Eucharystycznym Chlebie, „niech Twoja ręka spocznie na tej górze”, na wszystkich chorych, których zgromadziłeś dzisiaj na Świętej Uczcie w Oborskim Wieczerniku i na tych, których w ufnej modlitwie składamy u Twoich stóp i zawierzamy Twemu Sercu.

O Jezu! Najświętszy Odkupicielu, obecny w sakramencie Miłości, Boska Manno umacniająca nas w drodze do niebieskiej ojczyzny, przyjmij dzisiaj nasze uwielbienie i dziękczynienie.

Tobie, Synu Boży razem z Ojcem i Duchem Świętym wszelka cześć i chwała na wieki wieków. Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.

Obory, 11 października 2026 r.


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio