27.12.2025
Światło wschodzi w ciemnościach: przychodzi Dzieciątko, by zbawić świat.


Drodzy bracia i siostry!

Przeżywamy Oktawę Narodzenia Pańskiego. Świętujemy radosną tajemnicę Narodzenia Boskiego Odkupiciela.

Powróćmy do klimatu Betlejemskiej Nocy, aby razem z dziewiczą Matką, Jej oczami i sercem kontemplować i rozważać tajemnicę Dzieciątka leżącego na sianie w ubogim żłobie.

Razem z Maryją adorujmy Boskie Dzieciatko i śpiewajmy Mu wdzięcznym sercem: „Miłość, która to sprawiła, iż Cię do nas sprowadziła, niech swą iskrą nas zapali, abyśmy Cię miłowali”.

Papież Franciszek rozważając tę tajemnicę powiedział: „Bóg jest małym dzieckiem w ramionach niewiasty, która karmi swojego Stwórcę. (…) Bóg nie jest odległym panem, który żyje samotnie w niebie, lecz jest Miłością wcieloną, zrodzoną tak, jak my z matki, aby być bratem każdego z nas”.

Maryja, Matka Chrystusa i nasza Niebieska Matka, za pośrednictwem Sługi Bożego ks. Stefano Gobbiego, włoskiego kapłana – mistyka, powiedziała:

„Dzieciątko Jezus jest prawdziwym Bogiem, naszym Zbawicielem, oczekiwanym od dawna Mesjaszem. Jako Mama zrodziłam Go do życia ziemskiego, lecz to On – jako Stwórca – jest Dawcą życia. Przez Moje «tak» pozwoliłam Mu wejść w czas, lecz On – jako Wieczny – jest poza czasem. Tulę Go w Moich ramionach i pomagam Mu, lecz to On wszystko podtrzymuje, gdyż jest Wszechmogący. Słowo Ojca – Bóg, Stwórca wszechmocny i wszechwiedzący – chciało przyoblec się w słabość, narzucić Sobie ograniczenie czasu. Przyjęło kruchość ludzkiej natury, narodziło się ze Mnie i jak każde dziecko odczuwało wszystkie potrzeby.

Ileż razy – całując Go z matczyną czułością – mówiłam Mu: «Przecież to Ty jesteś odwiecznym pocałunkiem Ojca!» Pieszcząc Go myślałam: «Ty jesteś Boską pieszczotą, uszczęśliwiającą dusze». Podczas ubierania Go w małe ubranka szeptałam: «Ty jesteś Tym, który przyodziewa ziemię kwiatami, a niezmierzony wszechświat – gwiazdami». Karmiąc Go, śpiewałam Mu: «To Ty jesteś Tym, który dostarcza pożywienia żyjącym». A gdy mówiłam do Niego z matczyną miłością: «Synu Mój» i gdy Moja dusza Go adorowała, tak modliłam się do Niego: «Ty jesteś Synem Ojca, Jego Synem Jedynym i Wiecznym, Jego żyjącym Słowem....».

Jezus rodzi się, aby wybawić wszystkich ludzi z grzechów. Światło wschodzi w ciemnościach: przychodzi Dzieciątko, by zbawić świat” (Orędzie do kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej, 2 luty 1983).

Drodzy bracia i siostry! 

Także i my, pociągnięci przykładem Maryi, „wejdźmy z wiarą do betlejemskiej groty. (…) Bez wiary nie zobaczymy nic innego, jak tylko biedne dzieciątko wzruszające nas swoją pięknością, które drży i płacze ze względu na zimno i kłującą słomę. Ale jeśli wejdziemy z wiarą, że to dziecko jest Synem Bożym, który z miłości do nas przyszedł na ziemię, który cierpi, aby zadośćuczynić za nasze grzechy, to czyż będzie możliwe nie dziękować Mu i nie kochać Go?” (św. A. M. de Ligurio).

Betlejemski żłóbek kryje w sobie tajemnicę wielkiej miłości i pokory Boga. Jezus Chrystus, Syn Boży, przychodzi, by przynieść ludziom zbawienie. Bóg schodzi ku człowiekowi, by wyprowadzić go z nocy grzechu ku światłu nowemu życia.

Papież Franciszek powiedział, że „Syn Boży, błogosławiony z natury, przychodzi, aby uczynić nas dziećmi błogosławionymi przez łaskę. Tak, Bóg przychodzi na świat jako syn, aby uczynić nas dziećmi Bożymi. Cóż za wspaniały dar!”.

„Dziś Syn Boży się narodził: wszystko się zmienia – mówi Papież. Zbawiciel świata staje się uczestnikiem naszej ludzkiej natury, nie jesteśmy już samotni i opuszczeni”.

„Dziecię Jezus przychodzi, by zająć się naszym życiem i naszą ludzką biedą, by uwolnić nas od grzechu, śmierci i szatana” (Biskup Płocki Szymon Stułkowski).

Ciągle aktualne są słowa św. Augustyna: „Wielki chory leżał na ziemi i dlatego potrzeba było wielkiego lekarza z nieba”.

Święta Siostra Faustyna zwraca się do Boga słowami: „Miłosierdzie Cię pobudziło, żeś sam raczył zstąpić do nas i wydźwignąć nas z nędzy naszej”.

Abp Salvatore Pennacchio, Nuncjusz Apostolski w Polsce (w latach 2016 – 2023) w homilii na Boże Narodzenie (25.12.2019) powiedział:

„Drodzy Siostry i Bracia, powinniśmy nieustannie uświadamiać sobie, że to my właśnie jesteśmy ową mizerną stajenką, w której rodzi się Bóg. Sami wiemy, że z powodu naszych słabości i grzechów, nie jesteśmy jakimś wspaniałym pałacem, który chętnie byśmy Mu ofiarowali. Jezus przychodzi na świat w miejscu, gdzie przebywają zwierzęta, bo ludzkie, bardziej godne siedziby zostają przed Nim zamknięte. Stajnia symbolizuje tę sferę naszej duszy, którą najchętniej ukrylibyśmy przed wszystkimi. Tam właśnie rodzą się i zamieszkują nasze instynkty, pragnienia, pokusy, których sami się boimy. Panuje tam chłód, ciemność, brud. Jakże mizerna i wstyd przynosząca jest ta szopka… a jednak Bóg chciał narodzić się właśnie w tym miejscu.

Ta prawda wymaga od nas wielkiej pokory. Musimy zebrać się na odwagę i otworzyć  przed Panem drzwi naszej stajenki, ukazując Mu całe nasze wnętrze. (…)

On pragnie zejść do najbardziej skrywanych zakamarków naszej duszy i Swoim blaskiem oświecić panujące tam ciemności, wyzwolić nas z niewoli grzechu, z tego wewnętrznego więzienia fałszywych ideałów i obsesji”.

Jak mówi papież Franciszek: „W Jezusie Ojciec dał nam brata, który wychodzi, by nas szukać, kiedy jesteśmy zdezorientowani i zatracamy kierunek; wiernego przyjaciela, który jest zawsze blisko nas; dał nam swego Syna, który nam przebacza i podnosi z grzechu”.

„On, zstąpił między nas, aby nas podnieść i przyprowadzić z powrotem w objęcia Ojca”.

Drodzy bracia i siostry!

„Bóg przychodzi w Jezusie narodzonym w Betlejem, aby podać nam swą rękę. Teraz jest czas na nasz ruch, na nasz powrót, na wyciągnięcie naszych rąk do Bożej, ojcowskiej ręki”.

W Jego „obliczu jaśnieje najwspanialsza z tajemnic: tajemnica Bożej miłości. Zaufajmy tej miłości i otwórzmy nasze serca Chrystusowi. Niech Ten, który rodzi się dla nas, narodzi się także w nas. Pozwólmy Mu przemienić nasze życie, napełnić je radością, nadzieją, i pokojem.” (Bp Aleksander Kaszkiewicz).

Pewien człowiek dzieli się z nami takim świadectwem: „Przez moje złe wybory szukałem miłości i szczęścia na oślep. Moje serce było poranione i pragnąłem byle czego, co sprawi, że ta rana zostanie w jakiś sposób uleczona, tylko nic tam nie pasowało. Nie pasowały tam pornografia, adrenalina, narkotyki, używki.

Jeden dzień okazał się przełomowy w moim życiu. Dzień, który był taką pieczęcią, nawrotem na właściwe tory, o czym tamtego dnia nie wiedziałem, bo wtedy było ze mną bardzo źle. Była to kulminacja wszelkiego zła w moim życiu, pustki, bezradności.

Tamtego dnia zdecydowałem się pójść do spowiedzi. To był krok trochę w ciemno, bo nie znałem żadnych księży, żadnych ludzi Kościoła. Tamtego dnia trafiłem do kratek konfesjonału i pierwszy raz w życiu wyznałem swoje grzechy – prawdziwie, szczerze, bez udawania, bez ściemniania. Przyznałem, że jestem uzależniony od narkotyków, że siedzę w bagnie innych grzechów, że jestem złodziejem, i wiele innych rzeczy, których się wstydziłem.

Przyznałem się, że cierpię, pierwszy raz. Odważyłem się. Do tamtej pory każdemu mówiłem: „ja nie cierpię, jestem silny, jestem samowystarczalny, jestem mocny”. Wtedy przyznałem, że to wszystko kłamstwa.

Pod koniec spowiedzi bardzo dobitnie usłyszałem od księdza jedno zdanie. Wypowiedział kilka wcześniej, ale to ostatnie było najbardziej uderzające. Powiedział: „I ja odpuszczam tobie grzechy. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, i zapukał w kraty konfesjonału.

Czułem, jakby pod wpływem tych słów i tego zdania, tego znaku krzyża, Ktoś coś ze mnie zdjął, taki ogromny ciężar. Objawem tego były łzy, poczucie oczyszczenia. Poczucie tego, że teraz jestem pierwszy raz sobą. Ten płaczący, ale wolny. Pierwszy raz wolny od masek. Wtedy pierwszy raz pokazała się moja twarz, twarz słabej osoby.

To był dzień przełomu, dzień, w którym zacząłem odkrywać swoją wartość. Wszedłem w proces odkrywania swojej wartości, która jest w Bogu. Chwyciłem się tego bardzo mocno i zacząłem zgłębiać i praktykować wiarę, przyjmować sakramenty, walczyć ze swoimi słabościami, często się spowiadać. I tak trwa to do dziś. Ponad 12 lat. Spowiedź św. uratowała moje życie!”

Drodzy bracia i siostry! Adorujmy z uwielbieniem Boskie Dzieciątko i rozpoznajmy w Nim oblicze czułej i wiernej miłości Ojca, który „tak, umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16).

Uwierzmy tej Miłości, która ze żłóbka ramiona do nas wyciąga, pozwólmy, aby zrodziła się w naszych sercach, była źródłem naszej nadziei i światłem Ewangelii kształtowała naszą codzienność, aby nas prowadziła w objęcia Ojca.  

Święty Ojciec Pio kazał umieścić żłóbek z figurką Boskiego Dzieciątka w miejscu widocznym z jego konfesjonału i często spoglądał na niego w ciągu dnia. Do wstających od kratek jego konfesjonału penitentów mawiał: „Trzymaj się blisko żłóbka, tego pięknego małego chłopca”.

Drogi Bracie, Droga Siostro!

Nie bój się! Z ufnością zbliż się do Niego! „Pan się narodził, aby rozświetlić twoje życie, a Jego oczy promienieją miłością do ciebie” (pap. Franciszek, 24.12.2023). Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm.


« Wszystkie wiadomości   « powrót  

 



  Klasztor karmelitów z XVII w. oraz Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach położone są 20 km od Golubia-Dobrzynia w diecezji płockiej. Jest to miejsce naznaczone szczególną obecnością Maryi w znaku łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej. zobacz więcej »


  Sobotnie Wieczerniki mają charakter spotkań modlitewno- ewangelizacyjnych. Gromadzą pielgrzymów u stóp MB Bolesnej. zobacz więcej »
 
     
 
  ©2006 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej

  Obory 38; 87-645 Zbójno k. Rypina; tel. (0-54) 280 11 59; tel./fax (0-54) 260 62 10;
  oprzeor@obory.com.pl

  Opiekun Pielgrzymów: O. Piotr Męczyński; tel. (0-54) 280 11 59 w. 33; (0-606) 989 710;
  opiotr@obory.com.pl

 
KEbeth Studio